Nietoperz po przejściach

9 komentarzy

brucewayneremembersthepast

Animowanych seriali o superbohaterach było wiele. Jedne były bardziej udane, inne mniej. Jedne były bardziej popularne, inne mniej. Takie życie. Jest jednak kilka tytułów, którym nie poświęca się tyle uwagi, na ile moim zdaniem zasługują, więc postanowiłem o nich napisać.

A może się mylę? Może są częściej wspominane, niż mi się wydaje, a ja po prostu tego nie zauważam? W takim wypadku będzie to krótki cykl artykułów o serialach, o których po prostu mam ochotę napisać.

Na początek – Batman Beyond.

logo

DCAU > MCU
Zacznijmy od krótkiej lekcji historii. Na długo zanim Arrow groźnie spoglądał na Flasha, spotykając się z nim w swoim serialu, na wiele lat przed tym, jak Nick Fury zapytał Iron Mana, czy słyszał o inicjatywie Avengers, DC wprowadziło własne spójne uniwersum na małe ekrany. Spójne, animowane uniwersum, zwane – jakżeby inaczej – DC Animated Universe. Albo Timmverse, od nazwiska Bruce’a Timma, jednego z głównych producentów, pomysłodawców, scenarzystów, ogólnie – twórców tych adaptacji.

 

Pełną listę seriali, filmów i innych elementów DCAU można znaleźć tutaj. Jego główne części składowe to:

Batman: The Animated Series (1992-1995). Kamień węgielny, ze znakomitymi rolami Kevina Conroy’a (Batman/Bruce Wayne) i Marka Hamilla (Joker) oraz fantastyczną stylistyką, mieszającą art. deco, ekspresjonizm i dieselpunk. Komputery i sterowce, prochowce, fedory i inżynieria genetyczna. Ten serial przedefiniował Batmana i jego przeciwników, wpływając zarówno na komiksy, jak i kolejne adaptacje (takie jak gra Batman: Arkham Asylum studia Rocksteady, żeby daleko nie szukać).

Superman: The Animated Series (1996-2000). O którym można powiedzieć chyba tyle, że również istniał. Nie był zły, daleko mu do tego, po prostu nie był równie dobry. Niedawno spotkałem się z opinią, że to dlatego, że Superman nie ma równie ciekawych przeciwników, co Batman. Nie znam postaci na tyle, by móc to należycie skomentować, ale zapamiętajcie tę uwagę, bo kwestia ciekawych przeciwników jeszcze wróci.

The New Batman Adventures (1997-1999). Kontynuacja Batman: TAS, wprowadzająca nowe postaci (m.in. Tima Drake’a – drugiego Robina), rozwijająca stare (Dick Grayson – pierwszy Robin – działa tutaj jako Nightwing), z wyraźnie zmienioną stylistyką. Zmieniono wygląd większości postaci, niektórych – wręcz dramatycznie (Joker, Pingwin, Scarecrow). Częściej trafiały się odcinki skupiające się na pomocnikach Batmana. Mimo to jest to na tyle bezpośrednia kontynuacja, że do dzisiaj nie zdawałem sobie sprawy z tego, że technicznie rzecz biorąc jest to inny serial.

Batman Beyond (1999-2001). Cóż, czytajcie dalej. W kontekście szerszego DCAU warto jednak wspomnieć, że to pozytywna reakcja na odcinki z przyszłościową wersją Ligi Sprawiedliwości doprowadziła do powstania następnego serialu. A przynajmniej kiedyś trafiłem na taką informację. W tym momencie pomimo poszukiwań nie udało mi się znaleźć żadnego potwierdzenia.

Justice League (2001-2004). Batman, Superman, Wonder Woman, Hawkgirl, Green Lantern, Flash i Martian Manhunter w jednym serialu. Gdyby jeszcze przeciwnicy byli interesujący. Początkowo seria nie budziła mojego entuzjazmu, ale im dalej, tym robi się lepsza.

Justice League Unlimited (2004-2006). Podobnie jak w wypadku Batman TAS i New Batman Adventures, nie sądziłem, że to oficjalnie inny serial. Tak jak NBA, JLU jest bezpośrednią kontynuacją – choć wprowadza dużo większe zmiany. Przede wszystkim dużo większy skład Ligi – zamiast siedmiu bohaterów mamy teraz, na oko, pięćdziesięciu. Większość pozostaje statystami, kilkanaście postaci dostaje po jednym odcinku, gdzie odgrywają główną rolę, kilka pojawia się na tyle często, że można ich uznać za istotne postaci drugoplanowe. JLU ma swoje problemy, ale jej drugi sezon to wciąż najlepsza historia oparta na motywie „rząd nie ufa superbohaterom”, jaka pojawiła się poza kartami komiksów. Poza tym mamy tu Green Arrowa, który nie jest ponurakiem i podróbką Batmana, Huntress, którą chce się oglądać, fantastyczną, inteligentną Amandę Waller, Questiona, który… Obejrzyjcie Justice League Unlimited, zanim zupełnie zapomnę, o czym miał być ten tekst. Ze szczególnym uwzględnieniem drugiego sezonu, bo to niesamowita jazda bez trzymanki rozpisana na trzynaście odcinków.

League

Spójność DCAU dotyczy przede wszystkim sposobu przedstawiania bohaterów, ich charakterów i zachowań, oraz regularnie wracającej do swoich ról obsady – to tutaj Kevin Conroy i Mark Hamill przez kilkanaście lat grali Batmana i Jokera. Przed Justice League owszem, Batman i Superman egzystowali w tym samym świecie, ale nie spotykali się znowu tak często. Kolejność wydarzeń z poszczególnych seriali nie miała dużego znaczenia – choć ich chronologia mniej więcej odpowiadała kolejności produkcji. Z oczywistym wyjątkiem w postaci Batman Beyond – jego akcja umieszczona jest mniej więcej pięćdziesiąt lat po wydarzeniach z seriali o Batmanie i Supermanie. Justice League, cementując spójność DCAU, wprowadziło pewne elementy, które powinny mieć odzwierciedlenie w Batman Beyond, ale twórcy nie mieli jak tego przewidzieć. Ostateczny rezultat nie tyle burzy wewnętrzną logikę przedstawionego świata, co prowadzi do pewnych pytań – takich jak to, co właściwie stało się z tymi dziesiątkami bohaterów? W Batman Beyond widzimy Ligę, która ponownie ma zaledwie garstkę członków. Gdyby się nad tym zastanowić, sugerowałoby to jakieś wyjątkowo przykre wydarzenie, które miało miejsce gdzieś pomiędzy JLU a Batman Beyond. Co, swoją drogą, bardzo pasuje do Batman Beyond…

Geneza
Animowany Batman był popularny i zbierał świetne recenzje, ale mocodawcy Bruce’a Timma, Paula Diniego, Glena Murakamiego i innych twórców nie byli do końca zadowoleni. Batmana oglądało za dużo młodzieży i dorosłych, zbyt mało – dzieci. A przecież to dzieci, a raczej namówieni przez nich rodzice, kupują zabawki – wiedzą to wszyscy decydenci stacji telewizyjnych i wytwórni filmowych. W związku z tym twórcy animowanego Batmana dostali od decydentów zamówienie na nowy serial – taki bardziej dla dzieci, taki sprzedający więcej zabawek, a przede wszystkim – taki z nastoletnim Batmanem w roli głównej.

Batman Beyond spełnił 1/3 tych założeń.

 

Serial zaczyna się od ostatniej akcji Bruce’a Wayne’a w roli Batmana, korzystającego z nigdy wcześniej niewidzianego, zaawansowanego technologicznie kombinezonu. Odbijając młodą kobietę z rąk porywaczy, Bruce dostaje ataku serca. Ostatni stojący na nogach porywacz wykorzystuje okazję i bezlitośnie okłada go łomem. Doprowadzony do ostateczności Bruce chwyta pistolet jednego z powalonych przeciwników i grozi nim zbirowi, zmuszając go do ucieczki.

Batman, przypomnijmy, ma pewną awersję do broni palnej. Kto wie, może to jakaś trauma z dzieciństwa?

Później tego samego wieczoru siwiejący Bruce Wayne opuszcza Bat-Jaskinię, gasząc za sobą światło. „Nigdy więcej”, przysięga.

Dwadzieścia lat później akcja przenosi się w świat Akiry. Gotham jest megamiastem złożonym z ogromnych wieżowców i wielopoziomowych autostrad po których mkną latające samochody. Największe budowle to siedziby megakorporacji. Jedną z nich jest Wayne-Powers, zarządzane przez Dereka Powersa, który kilkanaście lat wcześniej wykupił firmę Bruce’a Wayne’a. Terry McGinnis, dawniej nieletni delikwent ze stażem w poprawczaku, teraz wciąż nieletni, przeciętny uczeń liceum, wdaje się w bójkę z Jokersami – ulicznym gangiem noszącym stroje i makijaż inspirowane Jokerem. Bójka zamienia się w ucieczkę, ucieczka zamienia się w pościg motocyklowy rodem z Akiry.

Na wypadek, gdyby wizualne nawiązania do Akiry nie były wystarczająco jasne, Gotham nazywa się teraz „Neo-Gotham”.

Jokerz

Uciekając przed Jokersami, Terry wyjeżdża poza miasto, trafiając na teren posiadłości starego odludka i ekscentryka, Bruce’a Wayne’a. Wspierający się na lasce Bruce pomaga mu odpędzić Jokersów. Zaraz potem zaczyna doskwierać mu serce. Terry prowadzi go do rezydencji i podaje leki. Bruce zasypia. Terry krąży po ogromnym domu. Dostrzega nietoperza uwięzionego za szybą zegara szafkowego. Mocując się z zegarem, przypadkiem otwiera ukryte przejście i odkrywa Bat-Jaskinię. Bruce nie jest zadowolony i wyrzuca Terry’ego.

Terry wraca do domu. Na miejscu czeka policja. Dom jest pomazanym graffiti Jokersów miejscem zbrodni. Ojciec Terry’ego nie żyje. Później, po pogrzebie, przeglądając jego rzeczy, Terry odkrywa ukryty dysk z informacjami o tym, że Wayne-Powers, firma, w której pracował jego ojciec, łamie międzynarodowe konwencje, sprzedając gaz bojowy.  Domyśla się, że morderstwo zostało zaaranżowane tak, by wyglądało na napaść Jokersów – tak naprawdę stoi za nim kto inny.

Terry informuje o tym Bruce’a. Bruce mówi mu, by przekazał informacje komisarz Gordon. Derek Powers i jego pomagier, Mr Fixx, przechwytują Terry’ego po drodze i odbierają mu dysk. Terry wraca do rezydencji, kradnie kombinezon i – jako Batman – wdziera się do siedziby Wayne-Powers by powstrzymać wysyłkę gazu bojowego. Wściekły Bruce korzysta z awaryjnego wyłącznika, zdalnie unieruchamiając kombinezon Terry’ego w środku walki ze strażnikami. Pozwala, by strażnicy spuścili Terry’emu łomot. Reaguje – po długiej chwili – dopiero, gdy jeden ze strażników ma zabić Terry’ego. Włącza kombinezon, umożliwiając mu walkę. Następnie – po kolejnej chwili wahania – zgadza się, by Terry kontynuował misję i przerwał sprzedaż gazu.

cave

Załadunek odbywa się pod nadzorem Dereka Powersa i Mr Fixxa. W trakcie walki Terry rzuca kanistrem gazu w Powersa, który odruchowo strzela do niego – i zostaje oblany jego zawartością. Terry wdziera się na pokład latającego transportowca przenoszącego ładunek gazu, gdzie czeka na niego Mr Fixx. To on zabił ojca Terry’ego. W trakcie walki uszkodzone zostają urządzenia kontrolne pojazdu. Terry ucieka. Transportowiec wpada do morza. Mr Fixx zostaje obsypany kanistrami z gazem i zalany wodą. Transportowiec idzie na dno. Nie zobaczymy już Mr Fixxa w tym serialu.

Następnego dnia rano Bruce Wayne odwiedza Terry’ego w mieszkaniu jego mamy. Oferuje mu posadę „asystenta”, ostrzega, że jest wymagającym pracodawcą, a gdy Terry się zgadza – wita go w „swoim świecie”.

Tymczasem dzięki radioterapii Derek Powers zostaje wyleczony z działania gazu. Odkrywa jednak, że jego mutujący wpływ, połączony z promieniowaniem, zamieniły go w żywy szkielet obleczony radioaktywnym, świecącym ciałem.

 

Blight

To, co właśnie przeczytaliście, to streszczenie pierwszych dwóch odcinków tego mającego napędzać sprzedaż zabawek serialu „bardziej dla dzieci”.

Na pierwszy rzut oka niby wszystko wygląda tak, jak życzyli sobie owi nienazwani decydenci. Batman ma siedemnaście lat, chodzi do liceum i musi ukrywać swój sekret przed rodziną, dziewczyną i przyjaciółmi. W zasadzie z Terry’ego McGinnisa jest wykapany Peter Parker. Tyle tylko, że w przeciwieństwie do Petera Parkera, Terry McGinnis robi to wszystko w ponurym cyberpunkowym megamieście, gdzie władzę sprawują bezduszne korporacje, a Bruce Wayne w roli mentora wypada, jakby to delikatnie ująć…? Nieco inaczej, niż wujek Ben ze swoim mottem o odpowiedzialności.

 

batcave

Terry
Bruce Wayne praktycznie nie miał życia prywatnego w Batman The Animated Series. Nawet gdy widzieliśmy go bez kostiumu, jako Bruce’a, zazwyczaj miało to związek z jego śledztwami. Batman Beyond często dawał widzom wgląd w prywatne życie Terry’ego. Koncept nastoletniego superbohatera niejako tego wymaga – w końcu trzeba pokazać, jak ów superbohater godzi swoje zamaskowane życie z rodzinnym, ze szkolnymi obowiązkami i tak dalej. Patrz: Peter Parker. Znowu.

Prywatne życie Terry’ego jest słabszą stroną Batman Beyond. Nie jest szczególnie złe – ale serial sprawia wrażenie, że twórcy sami nie byli specjalnie zainteresowani tym aspektem. Po śmierci ojca Terry przeprowadza się do matki (rodzice byli rozwiedzeni). Ma młodszego, bodaj ośmioletniego brata. W przeciwieństwie do krewnych Petera Parkera, rodzina Terry’ego prawie nie padała ofiarą porwań i innych zagrożeń. Również utrzymywanie swojej drugiej tożsamości w tajemnicy przed nimi nie było zbyt problematyczne. Jedna i druga klisza co prawda pojawia się raz czy drugi, ale raczej rzadko.

TerryPizza

Jednocześnie Terry jest chyba najbardziej wiarygodny jako nastolatek w relacjach ze swoim bratem, Mattem. Jest na przemian opiekuńczy, złośliwy lub po prostu ma go dość. Mając dwóch starszych braci mogę z przekonaniem stwierdzić, że to całkiem trafne przedstawienie braterskiej więzi przy takiej różnicy wieku. Jednak poza ich wspólnymi scenami Terry jest w najlepszym wypadku zdumiewająco poważnym i kompetentnym nastolatkiem. Wciąż jest początkującym bohaterem i popełnia błędy, ale i tak trudno uwierzyć by miał tylko siedemnaście lat. Albo szesnaście – serial czasem sobie w tej sprawie przeczy. Zresztą nawet jako Batman Terry zdumiewająco szybko staje się zdumiewająco skuteczny. Co prawda pomiędzy drugim a trzecim odcinkiem jest kilka miesięcy przerwy, które Bruce spędza trenując Terry’ego, ale już w drugim odcinku po kradzieży kostiumu Terry niemal od razu pokonuje po kilku przeciwników na raz. W trakcie serialu obserwujemy jego dalszy rozwój. Może nie pod względem umiejętności walki, ale Terry z czasem staje się pewniejszy, popełnia mniej błędów i nawet zaczyna myśleć jak detektyw. Czasem.

smile

Wracając do prywatnego życia Terry’ego, motywy licealne również należą do słabszej strony serialu. Jest co prawda kilka dobrych odcinków o młodzieżowych problemach – o prześladowaniu przez rówieśników, o braku wsparcia ze strony rodziców – ale same sekwencje w liceum, czy po prostu z przyjaciółmi Terry’ego, sprowadzają się zazwyczaj do tych samych kilku scen. Zmęczony po całej nocy spędzonej na walce z przestępcami Terry przysypia na lekcjach. Albo musi wymyślać wymówki, by odwołać randkę ze swoją dziewczyną. Albo jest przez swoją dziewczynę rzucany, bo ona ma dość jego wymówek.

Z drugiej strony, zdarza się, że Batman Beyond zaskakuje i w tej sferze. I tak na przykład jeden z pierwszych odcinków (S01E09, „The Winning Edge”) zapowiada się na moralizatorską szmirę o tym, że narkotyki są złe. Ale narkotykiem jest tu pochodna Venomu – środka, który dawał Bane’owi jego nadludzką siłę. Efekty jego przedawkowania to praktycznie body horror (wrócimy jeszcze do tego motywu, oj, wrócimy), źli zaś nie są sięgający po narkotyki młodzi, ani nawet nie główny przeciwnik – diler, ale przede wszystkim – szkolny trener, który ciśnie swoich zawodników, by byli najlepsi za wszelką cenę, i akceptuje to, że w tym celu sięgają po uzależniający doping.

Max_Gibson_DCAU_001

W drugim sezonie jedna ze szkolnych przyjaciółek Terry’ego, Max, poznaje jego sekret. Z jednej strony oznacza to więcej interakcji Terry’ego z kimś w jego wieku, z drugiej – Max często opiekuje się Mattem, lub pomaga Terry’emu wytłumaczyć się przed jego dziewczyną, co upraszcza do minimum łączenie bycia superbohaterem z prowadzeniem zwykłego życia. Innymi słowy – choć Batman w tym serialu jest nastolatkiem i chodzi do liceum, to nie jest temat serialu.

Ponadto Bruce jako Batman miał młodocianych pomocników – Robina, Batgirl, Nightwinga. W Batman Beyond nie ma nikogo takiego – Matt nie zostaje Robinem, Max nie jest Batgirl – co oznacza, że w przeciwieństwie do poprzedniego serialu, Terry jako Batman nie wchodzi w interakcje z młodszymi od siebie. Serial, który miał być „bardziej dla dzieci”, sprowadza przedstawianie dzieci do pojedynczego, irytującego młodszego brata.

 

Gotham_(Batman_Beyond)2

Gotham
Neo-Gotham jest standardowym cyberpunkowym megamiastem. Ogromne wieżowce, labirynty wąskich zaułków, luksusowe apartamenty najbogatszych na najwyższych piętrach i ciasne slumsy na najniższych poziomach, w których tłoczy się biedota. Pod względem designu postaci mamy tu to samo, co w pozostałych produkcjach wchodzących w skład DCAU. Do wyboru: kwadratowe szczęki lub trójkątne podbródki, do tego trzy sylwetki dla mężczyzn i dwie dla kobiet. Ale to działa, a złożone z tych podstawowych elementów postaci są charakterystyczne i rozpoznawalne na pierwszy rzut oka.

Melanie

Przedstawiony w serialu świat niemal podpada pod retro-futuryzm. Z jednej strony mamy tu zaawansowane technologie, latające samochody i inżynierię genetyczną, z drugiej – komunikacja bezprzewodowa wciąż ogranicza się do sygnałów radiowych i telewizyjnych. Ale – to również działa. Między innymi dlatego, że twórcy nie kreowali wizji przyszłości naszego świata, tylko przyszłość świata Batman The Animated Series, który sam był anachroniczny i łączył lata 40 ze współczesnością.

batmobile2

Wracając do animacji – podobnie jak w pozostałych produkcjach DCAU, jest bardzo porządna, płynna, starcia mają fajną choreografię i dobrze się je ogląda. Myślałby kto, że to oczywistość, ale wystarczy porównać DCAU z animacjami na bazie komiksów Marvela, jak Spider-Man czy X-Men z lat 90 (czy nawet z późniejszymi, ale o tym więcej w następnym tekście), by docenić kunszt animatorów pracujących przy DCAU.

Ważną częścią charakteru tych seriali jest towarzysząca akcji muzyka. Batman The Animated Series ma wspaniałą, orkiestralną ścieżkę skomponowaną przez Shirley Walker, miejscami wykorzystującą lub nawiązującą do muzyki Danny’ego Elfmana z Batmanów w reżyserii Tima Burtona. Te nuty wracają w kilku pamiętnych scenach, gdy w paru odcinkach Batman Beyond pojawiają się rozmaite elementy z przeszłości Bruce’a. Ale Batman Beyond przedstawia świat przyszłości, i jak to w wizjach przyszłości bywa, towarzyszy temu ostra muzyka z elektrycznymi gitarami i perkusją. A przynajmniej to, co twórcy seriali animowanych uważają za ostrą muzykę. Nie jestem fanem tego soundtracku, ale bardzo dobrze podkreśla akcję, więc spełnia swoje zadanie. Poza tym… może nie jestem fanem tego soundtracku, ale jestem fanem kilku konkretnych utworów, z kilku konkretnych scen.

 

Big Time batman-beyond

Ci źli
Nowe czasy, nowi przeciwnicy. W serialu pojawia się wielu jednorazowych łotrów. Takich regularnie powracających jest stosunkowo niewielu. Tylko pierwszy sezon ma głównego złego – Derek Powers, po swojej transformacji korzystający z pseudonimu Blight, jest jednocześnie wrogiem Batmana i, w cywilu, Bruce’a Wayne’a – jako zły biznesmen wykorzystujący jego firmę do paskudnych celów. Terry i Bruce nie zdają sobie sprawy z jego podwójnej tożsamości aż do końca sezonu. Po pokonaniu Blighta dowiadujemy się, że policja nie znalazła ciała, co sugerowało możliwość powrotu, ale Powers przepadł bez śladu i już się w serialu nie pojawił.

Przeciwnikiem zbiorowym, powracającym z wyjątkową regularnością, są Jokersi – ale to tylko uliczny gang. Naprawdę niebezpieczni są tylko w kilku odcinkach, gdy w ich ręce wpada potężna broń, albo gdy przywództwo na moment obejmuje jakiś kompetentny zbir. Zazwyczaj służą za chłopców i dziewczynki do bicia.

Ten_vs_Batman

Reszta stałych przeciwników? Spellbinder – psycholog korzystający z technologii tworzącej iluzje, by się wzbogacić. Mad Stan – anarchista, zamachowiec i luddysta, wykrzykujący frazesy o przeładowaniu natłokiem informacji i technologii zniewalającej ludzi, w praktyce postać komediowa (!). Shriek – inżynier dźwięku korzystający z broni sonicznej i innych urządzeń; w rezultacie pierwszego starcia z Batmanem traci słuch, przez co potem chce się na nim zemścić. Royal Flush Gang – rodzina złodziei przebierających się za karciane figury (Król, Królowa, Walet, As i Dziesiątka; Królowi podkłada głos George Lazenby, co prowadzi do najbardziej meta dowcipu, jaki pada w całym serialu).

Inque

Na koniec zostawiłem Inque, bo to moja ulubiona postać. Jest sabotażystką do wynajęcia. Po eksperymentach genetycznych jej ciało zbudowane jest z płynnego materiału, który może dowolnie kształtować, dzięki czemu jej starcia z Batmanem są ciekawe wizualnie.

Do tego jest jeszcze paru charakterystycznych przeciwników, którzy dostali po dwa odcinki – Curaré (zabójczyni na zlecenie), Stalker (…praktycznie Kraven Łowca ze Spider-Mana), Big Time (przyjaciel Terry’ego z czasów delikwenckiej młodości) i Willie Wyatt (poniewierany przez rówieśników uczeń z liceum Terry’ego, który zaczyna się brutalnie mścić).

Po tej wyliczance czas na wnioski i podsumowania. Po pierwsze – wymieniając stałych przeciwników oddzieliłem tych, którzy pojawili się tylko w dwóch odcinkach, ale prawda jest taka, że wielu „regularnych” wystąpiło tylko w trzech. W serialu przewija się bardzo wielu jednorazowych przeciwników – i pośród nich znajdują się jedni z najbardziej zapadających w pamięć.

Po drugie, wielu przeciwników było jednorazowych, bo serial eliminował ich ze zdumiewającą brutalnością. O tym więcej za moment.

Curare (1)

Po trzecie, w porównaniu z przeciwnikami Bruce’a, przeciwnicy Terry’ego dużo częściej mają zrozumiałe, przyziemne motywacje. Zależy im na pieniądzach, władzy, zemście. Nie ma wytrycha w postaci chorób psychicznych, z którego to źródełka obficie czerpali twórcy klasycznych przeciwników starego Batmana – nie ma rozdwojeń jaźni, obsesji na punkcie zagadek czy popełniania przestępstw dla żartu (z wyjątkiem Jokersów, ale nawet oni częściej są zwykłym, choć bardzo malowniczym gangiem, niż wyznawcami Jokera). Z jednej strony to dobrze, bo przeciwnicy są bardziej wiarygodni. Z drugiej strony – nie są to postaci równie ikoniczne, równie zapadające w pamięć, jak przeciwnicy Bruce’a. To między innymi dlatego odcinki, gdy w ten czy inny sposób ci legendarni wrogowie wracają, by przyprawić kłopotów Terry’emu, należą do jednych z najlepszych. Nie jest tego dużo – to właściwie tylko trzy odcinki i film, o którym później. Na szczególną wzmiankę zasługuje przede wszystkim spektakularny powrót Mr Freeze’a (S01E05, „Meltdown”).

 

Śmierć i gorsze konsekwencje
Batman ratuje ludzi. Wszystkich ludzi. Batman może pobić zbira do nieprzytomności, ale wyniesie go na rękach uciekając z eksplodującej kryjówki. Nie zostawi nikogo na pewną śmierć. Batman już tak ma.

A przynajmniej… Batman już tak miał.

O tym, jaki portret Bruce’a maluje Batman Beyond, więcej za moment. Na razie skupmy się na Terrym. Terry ratuje ludzi, nawet zbirów – ale nie wszystkich. Nie zawsze. I nie traci snu, gdy jakiegoś zbira nie zdoła uratować mimo prób.

To wciąż nominalnie serial dla dzieci, więc śmierć nigdy nie zostaje pokazana bezpośrednio (no… prawie nigdy). Zdarza się, że twórcy mydlą oczy po disneyowsku – ktoś spada w bezdenną przepaść, albo wpada do wody z ogromnej wysokości. Niby nie wiemy, jaki los go spotkał, ale przecież – dobrze wiemy. (Choć „Batman Beyond: Return of the Joker” zawiera zabawną scenę udowadniającą, że sobie tylko znanym sposobem można spaść w bezdenną przepaść i przeżyć.)  Najczęściej jednak śmierć jest tuż obok – jest ukryta tuż poza kadrem, albo ma miejsce tuż po cięciu montażowym kończącym scenę. O śmierci Mr Fixxa już pisałem – w podobny sposób kończą też inni przeciwnicy. Parę postaci heroicznie się poświęca, znikając w wybuchu lub przysypana lawiną kamieni czy gruzu. Ci źli często nie mają tyle szczęścia.

Spellbinder_eyeball

Najbardziej zapadła mi w pamięć – i wciąż robi na mnie ogromne wrażenie – końcówka odcinka „April Moon” (S02E23). Batman stawia w nim czoła gangowi złodziei wyposażonych w cybernetyczne wszczepy dające im dużą przewagę w walce. Wszczepami obdarzył ich szantażowany lekarz, doktor Corso. Szef gangu – Bullwhip – może go szantażować, bo porwał jego żonę, April. Batman odwiedza Corso, ale nie dowiaduje się niczego, poza tym, że April jest w rękach Bullwhipa. W toku śledztwa Batman odkrywa kryjówkę Bullwhipa i przekonuje się, że April jest teraz jego kochanką. Doktor Corso śledził Batmana i również się o tym przekonał. Batman pokonuje gang, ale Bullwhipowi udaje się uciec. Z powrotem w Bat-Jaskini, Bruce Wayne mówi, że tacy jak Bullwhip zawsze wracają – po czym pyta, czy Bullwhip wie, że Corso widział go z April. Terry mówi mu, że nie. „W takim razie… może Bullwhip jednak nie wróci”, mówi Bruce.

Ostatnia scena: Bullwhip leży na stole operacyjnym u Corso. „April nic się nie stanie, doktorze, o ile będzie pan dalej robił to, co każę”, mówi Bullwhip. „Potrzebuję nowych wszczepów. Chcę być niepokonany. Niech pan zrobi, co trzeba. Proszę się nie powstrzymywać, doktorze”. „Dobrze”, odpowiada Corso. „Nie będę się powstrzymywał”. Podaje Bullwhipowi znieczulenie, Bullwhip zasypia. Ostatnie ujęcie: doktor Corso kieruje dłuto wiertarki ku skroni Bullwhipa. Cięcie. Napisy. Koniec.

No wiecie… dla dzieci!

A mimo to, morderstwo z zimną krwią ukryte tuż za cięciem montażowym to nie jest najgorsza rzecz, jaką ma do zaoferowania Batman Beyond. Wspominałem o body horrorze przy okazji Venomu. Twórcy Batman Beyond lubią ten trop, czasami łącząc go z innym – losem gorszym niż śmierć. Bolesne transformacje fizyczne, gwałtowne mutacje – są. Umysł  uwięziony w gnijącym, wciąż żywym, zakopanym pod ziemią ciele? Jest. Umysł uwięziony w komputerze? Jest. Wymazywanie osobowości, by ktoś mógł żyć w czyimś ciele? Jest. Batman Beyond zawiera to wszystko, i jeszcze więcej.

Earthmover

Na początku nie byłem pewien, co sądzić o odcinku „Heroes” (S01E06). Widzimy w nim trójkę naukowców, którzy na skutek nieudanego eksperymentu zostają obdarzeni nadludzkimi umiejętnościami. Jako Terrific Trio ogłaszają się nowymi obrońcami Neo-Gotham. Jest to grubymi nićmi szyta wariacja na temat Fantastycznej Czwórki, więc spodziewałem się, że może odcinek zmierza ku parodii? Cóż, myliłem się.

Pamiętacie, jak Josh Trank – reżyser najnowszej „Fantastycznej Czwórki” – mówił o inspiracjach Cronenbergiem i przedstawianiu zmian, jakim ulegają bohaterowie, w konwencji body horroru? Pamiętacie rezultat? „Heroes” to odcinek zrodzony z podobnego pomysłu, tylko, no wiecie… dobry.

Najpierw body horror. Doktor Mike Morgan zmienia się w Magmę – masywnego stwora zbudowanego z, tak, zgadliście, magmy. Coś jakby Thing był jednocześnie Human Torchem i nie mógł nigdy ugasić swojego ognia. Jego ukochana, Mary Michaels, staje się Freon. Jest tylko częściowo ciałem stałym – może latać, a przedmioty przechodzą przez nią, nie czyniąc jej krzywdy. Na dodatek jej dotyk zamraża. Stewart Lowe zmienia się w 2D-Mana – staje się płaski i rozciągliwy. Oczywiście jest wariacją na temat Mr Fantastica, choć nie mogę się powstrzymać by nie zauważyć, że Marvel ma w swoim katalogu żartobliwą postać Flatmana, który wygląda dokładnie jak 2D-Man i ma te same moce.

Żeby nie było, nie nazywam tego body horrorem ot, tak. Transformacja jest bolesna. Terrific Trio nie mogą się pogodzić z tym, co ich spotkało. Mike i Mary nie mogą się nawet dotknąć. Żadne z nich nie będzie mogło prowadzić normalnego życia.

Plague

A teraz śmierć. Okazuje się, że nieudany eksperyment nie był owocem wypadku, a sabotażu. Mike został zdradzony przez swojego przyjaciela, zazdrosnego o Mary. Na dodatek stan zdrowia Terrific Trio stale się pogarsza. Jakby tego było mało, obraca się przeciwko nim armia, z którą dotąd współpracowali. Terrific Trio decydują się na walkę.

Żeby Batman nie wypadł przy tym zbyt bezlitośnie, naukowcy uruchamiają ponownie swój eksperyment – Mike chce zmutować swojego zdradzieckiego przyjaciela, ale nie wie, że jego maszyna może przy okazji zniszczyć całe miasto. To dlatego Batman musi ich powstrzymać. Mimo to – robi to wyjątkowo bezlitośnie. Po długiej walce uruchamia awaryjne wywietrzniki, wypompowujące powietrze z ogromną siłą. 2D-Man zostaje zmiażdżony w wywietrzniku. Freon zostaje przez nie rozerwana. Magma zostaje oblany wodą, aż zastyga. I to wszystko robi Batman, i nie jest to ukrywane poza kadrem, i choć nie zostaje to powiedziane wprost, to nie ma żadnych wątpliwości co do tego, że te postaci giną. I wciąż zachodzę w głowę, jakim cudem ten odcinek został w tej formie wyemitowany. Czy to dlatego, że bohaterowie i tak umierali? Czy dlatego, że po zaaplikowaniu im body horroru w oczach decydentów stacji nie liczyli się już jako ludzie? Nie widać krwi – można zabijać? Nie rozumiem amerykańskich standardów dotyczących tego, co można pokazywać w skierowanej do dzieci telewizji śniadaniowej.

Terry's_suit_resistance

A to wciąż nie najgorsze, co Batman Beyond ma do zaoferowania. Nie, to wyróżnienie należy się odcinkowi „Disappearing Inque” (S01E11). Złapana wcześniej przez Batmana Inque jest przetrzymywana w stanie hibernacji – woda szkodzi jej zmutowanej fizjologii, a lód pozwala ją uwięzić. William H. Macy, którego kariera polega na graniu życiowych nieudaczników, podkłada głos Aaronowi Herbstowi. Aaron jest technikiem nadzorującym hibernację Inque. Nie lubi swojego życia i traktuje zamrożoną Inque jako osobę, której może się ze wszystkiego zwierzyć. Powoli zakochuje się w niej – nieświadomy, że w pomieszczeniu jest kamera. Jego nadzorca zwalnia go, przy okazji wyśmiewając. W ramach zemsty Aaron sabotuje układy chłodzenia komory hibernacyjnej, umożliwiając Inque ucieczkę. Po długim uwięzieniu Inque jest osłabiona. By odzyskać siły, potrzebuje kolejnej dawki mutagenu, który ją przemienił. Inque udaje się do Aarona, wyjawia mu, że słyszała wszystko, co do niej mówił – i wykorzystuje jego uczucia, nakłaniając go, by jej pomógł. Aaron zgadza się, w zamian prosząc o jedno – by Inque zaaplikowała mu mutagen. Chce stać się taki, jak ona, i żyć z nią długo i szczęśliwie. Inque się zgadza.

Inque jest suką.

Bez wiedzy Aarona aplikuje mu zbyt mało mutagenu. Aaron nie staje się zmiennokształtną maszyną do zabijania, tylko półpłynnym niepełnosprawnym stworem, który spędzi resztę życia w tym samym więzieniu, w którym przetrzymywana była Inque. Ale jego nie trzeba zamrażać. Przebywa w szklanym kojcu. Nawet nie jest w stanie sam się nakarmić (zmiksowaną papką, bo nie może przyjmować stałych pokarmów). O przekroczeniu niskiej barierki nawet nie ma mowy.

Los Aarona przerażał mnie, kiedy mając dwanaście lat oglądałem Batman Beyond po raz pierwszy.

Teraz, kilkanaście lat później, los Aarona wciąż mnie przeraża.

 

grumpyBruce

Bruce
Jest wiele seriali o superbohaterach. Jest kilka bardzo dobrych seriali o superbohaterach (w większości są to seriale animowane). A jednak Batman Beyond ma coś, czego nie ma żaden z nich. Batman Beyond ma blisko osiemdziesięcioletniego Bruce’a Wayne’a.

I znowu, na pierwszy rzut oka to nic niezwykłego. Widzieliśmy już mnóstwo par stary menor – młody uczeń. Relacja Terry’ego z Bruce’em jest raczej standardowa. Stary dostrzega w młodym coś, co sprawia, że postanawia go uczyć. Początkowo dochodzi między nimi do wielu tarć. Młody rozczarowuje starego, stary jest zbyt wymagający i opryskliwy dla młodego. Potem zaczynają się nawzajem rozumieć, doceniać, szanować, w końcu przeradza się to w prawdziwą przyjaźń. Standard. Dobrze zrealizowany, ale standard.

Tyle tylko, że my, widzowie, nie jesteśmy w butach Terry’ego. Nie poznajemy starego, zgryźliwego nauczyciela z perspektywy Terry’ego. My znamy Bruce’a od lat, widzieliśmy jego życie i przygody w Batman The Animated Series (nie mówiąc już o wszystkich innych adaptacjach czy komiksach). A teraz widzimy, do czego doprowadziło go jego życie – i jest to widok łamiący serce.

Jedną z wielu zalet Batman TAS było to, że twórcy rozumieli wydawałoby się oczywistą rzecz – Batman może się uśmiechać, Batman może się śmiać, Batman może się cieszyć – a jednocześnie pozostawać dogłębnie smutną, skłonną do ponurej zadumy osobą. Origin Batmana jest tragiczny, ale to nie znaczy, że każda chwila jego życia musi być tragedią – i dlatego w Batman TAS było wiele lżejszych momentów.

A jednak życie Bruce’a Wayne’a doprowadziło go do ruiny. Czy raczej – Bruce Wayne doprowadził swoje życie do ruiny. W Batman Beyond jest odludkiem. Odciął się od świata, przestał się interesować działaniami własnej firmy do tego stopnia, że nie obchodzi go, że Powers handluje w jego imieniu bronią biologiczną. Odepchnął lub stracił wszystkich przyjaciół i sojuszników – a przecież miał ich wielu.

A mimo to – i tu mamy do czynienia z genialnym zagraniem twórców Batman Beyond – to wszystko nie jest rezultatem kliszy o tym, że superbohaterowie muszą być samotnikami, żeby ich bliscy nie cierpieli. Nic z tych rzeczy – to wszystko jest wynikiem tego, że Bruce Wayne jest zgorzkniałym dupkiem. Samotnym, smutnym zgorzkniałym dupkiem.

Jedną ze szczególnie przykrych chwil ze starym Bruce’em jest początek odcinka „Out of the Past” (S03E05). Siedząc samotnie w Bat-Jaskini, Bruce ogląda zdjęcia kobiet, które kochał. Jednym z nich jest zdjęcie Barbary Gordon (w DCAU Bruce i Barbara byli parą gdzieś pomiędzy oryginalnymi serialami i Batman Beyond). To jest smutny widok nie dlatego, że Bruce kochał Barbarę i ją stracił, nie dlatego, że Barbara została sparaliżowana przez Jokera – nie, w Batman Beyond Barbara ma się świetnie. Porzuciła superbohaterstwo dawno temu, jest teraz komisarzem policji. Jest szczęśliwie zamężna z prokuratorem okręgowym.

Barbara

Dubbinguje ją Stockard Channing (Rizzo z „Grease”, Pierwsza Dama z „West Wing”) . Ma wszystko, czego mogłaby chcieć, i jest koronnym przykładem tego, że superbohaterowie na emeryturze mogą się przydać społeczeństwu i być szczęśliwi. Bruce jest tego wszystkiego pozbawiony nie dlatego, że taka jest klątwa bycia Batmanem, ale dlatego, że jako zgorzkniały dupek odepchnął od siebie wszystkich. I jest to okropne, i boleśnie prawdziwe.

No, może nie jest taki zupełnie samotny – ma psa, którego kocha.

Bat3

Jestem prawie pewien, że ten obrazek przedstawia najszczęśliwszego Bruce’a, jakiego widzimy w Batman Beyond. W zasadzie nie zdziwiłbym się, gdyby był to najszczęśliwszy Bruce w całym DCAU.

Gdy w jego życiu pojawia się Terry, Bruce ponownie zaczyna interesować się światem. Pomału sprząta firmę, odnawia kontakt z Barbarą – ale znowu, tak jak w Batman The Animated Series, są to przede wszystkim działania związane z aktywnością Batmana. Tyle tylko, że Batman Beyond nie pozostawia wątpliwości co do tego, że to nie przypadek, i nie ciężar obowiązków związanych z peleryną, ale koszmarny wybór, którego dokonał Bruce.

Wydaje się, że jest tylko jedna rzecz, która przez te wszystkie lata tak naprawdę się zmieniła. Bruce nie uważa już, że wszyscy zasługują na ratunek. Pisałem już o częstych zgonach w Batman Beyond. Nie wspomniałem jednak, że w tym serialu Bruce nie ma za grosz litości dla kogokolwiek poza niewinnymi ofiarami. Co prawda krzywo patrzy na Terry’ego, gdy ten się krwiożerczo cieszy, dowiedziawszy się, że spowodował bolesną transformację Powersa – ale już śmierć Mr Fixxa i wielu, wielu innych przestępców zbywa kompletnym milczeniem. Podobnie nie przejmuje się, i nie sugeruje by próbować pomóc złoczyńcom, których czeka los gorszy od śmierci. (Np. w odcinku „Sneak Peek”, S02E18.)

Żebyśmy się dobrze zrozumieli, powyższa krytyka Bruce’a nie jest w żadnej mierze krytyką serialu. Portret starego Bruce’a malowany przez Batman Beyond jest fascynujący, i świetnie się go ogląda. To największa zaleta serialu. A i jego relacja z Terrym jest bardzo dobra, nawet, jeśli nie jest szczególnie oryginalna.

 

batmobile

Epilogi
Batman Beyond doczekał się kilku epilogów. Pierwszym była pełnometrażowa animacja „Batman Beyond: Return of the Joker”. (Nigdy nie domyślicie się, o czym jest tak zatytułowany film!) Nie jest to wybitny produkt – choć, oczywiście, starcie Terry’ego z największym wrogiem Bruce’a to samograj, który dobrze się ogląda, a i wracający do roli Mark Hamill jest jak zwykle znakomity. Ale RotJ jest pamiętany przede wszystkim ze względu na fantastyczną retrospekcję przedstawiającą ostatnie starcie Bruce’a z Jokerem. Bezapelacyjnie warto obejrzeć cały film dla tych dziesięciu minut.

 

Drugim epilogiem był odcinek Justice League Unlimited pod tytułem „Epilogue” (S02E13). Mamy tu trzy równoległe wątki. Podstawowa akcja odcinka rozgrywa się jakieś dziesięć lat po Batman Beyond. Dorosły Terry rozmawia z posuniętą w latach Amandą Waller. Amanda opowiada o pewnym szczególnym dniu z życia Bruce’a – drugim wątkiem jest więc retrospekcja sprzed lat. Trzeci wątek to czarno-białe sekwencje, które pokazują wyobrażenia Terry’ego o kilku wściekłych rozmowach, które przeprowadzi. Do tych rozmów nigdy nie dochodzi, bo słowa Amandy Waller sprawiają, że zmienia zdanie. Problem w tym, że odcinek jest tak skonstruowany, że nie jest to jasne. Byłem przekonany, że czarno-białe sekwencje pokazują wściekłe rozmowy, które Terry odbył zanim stawił się na rozmowę z Waller. Dopiero znalezione w Internecie wypowiedzi twórców wyprowadziły mnie z błędu.

Czemu Terry jest taki wściekły? Po raz pierwszy w artykule przestrzegam przed spoilerami, bo to w sumie jedyna informacja, która może poważnie wpłynąć na odbiór serialu. A zatem – ostatni akapit będzie spoilerowy, więc jeśli chcecie tego uniknąć, tu należy przerwać lekturę. Mam nadzieję, że jeśli nie znaliście dotąd Batman Beyond, to udało mi się was przekonać, żeby się z tym serialem zapoznać. To był mój podstawowy cel.

 

A zatem – SPOJLER.

 

egg

 

W największym możliwym skrócie, Terry jest wściekły, bo odkrył, że Bruce jest jego biologicznym ojcem, i przypuszcza, że Bruce zaaranżował to, przekonany, że Gotham nie poradzi sobie bez nowego Batmana. Słowem – że Bruce manipulował całym jego życiem. Amanda Waller wyprowadza go z błędu – to ona sprawiła, że Terry jest synem Bruce’a. (Wytłumaczenie mechanicznych aspektów zagadnienia jest dość brawurowe, wykorzystuje inżynierię genetyczną i nanotechnologię, a rezultatem jest to, że ojciec Terry’ego, Warren – przepraszam za wyrażenie – strzelał materiałem genetycznym Bruce’a.) Co więcej, zaaranżowała również morderstwo rodziców Terry’ego, gdy będzie w wieku, w którym Bruce stracił swoich rodziców, by dać mu tę samą motywację. Gdy wynajęta morderczyni się nie zgodziła, Waller zmieniła zdanie i odpuściła. Dziesięć lat później Warren McGinnis i tak został zamordowany, a Terry i tak został Batmanem.

Z jednej strony, to w sumie nic nie zmienia. Warren pozostaje człowiekiem, który wychował Terry’ego. Jego śmierć popchnęła go do zostania Batmanem. Bruce i tak przez lata stał się dla niego zastępczym ojcem. Odkrycie, że jest również biologicznym ojcem nie robi dużej różnicy.

Z drugiej strony, jest tu sugestia, że Terry’emu przeznaczone było stać się Batmanem, i to mnie trochę razi. Wolę wersję, gdy jest zwyczajnym chłopakiem, dzieckiem rodziców z klasy średniej, a Batmanem czyni go tragedia i zbieg okoliczności, a nie jakaś wymówka typu „było mu to pisane”. Choć może różnica między zbiegiem okoliczności, a przeznaczeniem, nie jest tak duża, jak mi się wydaje.

JLUepilogue

Przy okazji warto nadmienić, że Batman Beyond zawiera kilka wskazówek sugerujących, że ojcostwo Bruce’a było planowane od początku i nie jest jakimś przypadkowym pomysłem, na który ktoś wpadł parę lat po zakończeniu serialu. Choć w takim wypadku zastanawiam się, czemu ten wątek nie został wykorzystany ani w serialu, ani w „Return of the Joker”.

Synem Bruce’a jest również Matt, który jednak – o ile mi wiadomo – nie został Batmanem, Robinem ani żadnym innym zamaskowanym bohaterem, więc może ten motyw przeznaczenia sam sobie dopowiedziałem. Zbiegiem okoliczności, gdy zginął Warren, Matt był dokładnie w wieku, w którym Bruce stracił swoich rodziców. Może ma to sugerować, że oryginalny plan Waller by nie wypalił? A może spędziłem już zbyt wiele czasu przy tym artykule, i zaczynam dostrzegać nieistniejące wątki fabularne. Czas kończyć.

Batman Beyond miał jeszcze jeden epilog – więcej nawet, w zasadzie kontynuację – w postaci kilku serii komiksów. Niestety, nie są dobre –  zawierają sporo irytujących elementów, przez które szybko porzuciłem lekturę. A zresztą tekst miał być o animacjach, więc nawet, gdyby były dobre, i tak bym ich tu nie omawiał.

Ostatnim animowanym projektem z Terrym była jedna z krótkometrażówek przygotowanych na siedemdziesiątą piątą rocznicę Batmana. Cały siedemdziesięciopięciosekundowy film można obejrzeć na JuTubie.  Mało, a jednak cieszyłem się jak głupi, oglądając go po raz pierwszy.

…wciąż się cieszę.

Tags: , , , , , , , ,