Myszmasz 115 – Podcast szkatułkowy

23 komentarze

facebookphoto-115

W tym tygodniu wyszedł nam odcinek mocno komiksowy. Zwiastun Batman v Superman, nowy film Shane’a Blacka, crossover Arrowa i Flasha, spoilerowo o Jessice Jones. I ciutkę o Atlasie Chmur, bo Krzysiek nadgania literaturę sprzed kilku lat.

Zapraszamy do słuchania i jak zwykle czekamy na wasze komentarze i uwagi tu na stronie, pod adresem myszmaszpodcast@gmail.com albo na facebooku.

POBIERZ ODCINEK

Audio clip: Adobe Flash Player (version 9 or above) is required to play this audio clip. Download the latest version here. You also need to have JavaScript enabled in your browser.

02:15 – Lexa Luthora zatrudnię. O zwiastunie filmu “Batman v. Superman: Dawn of Justice”
12:50 – Shane Black kręci Shane’a Blacka. O zwiastunie filmu “The Nice Guys”
15:25 – Morze kropel. O powieści “Atlas chmur” Davida Mitchella, a przy okazji również nieco o filmie.
23:15 – Hawkmansplaining. O tegorocznym crossoverze seriali “Arrow” i “Flash”
38:20 – The bitch is back. Spojlerowo o serialu “Jessica Jones”

Tags: , , , ,

  • Mi sie akurat Lex Luthor ze zwiastuna podoba. Jest inny od wszystkich, których widziałam do tej pory i przy okazji wprowadza trochę życia do “Superman v Batman: trudne początki wielkiego uczucia”.

    PS. poruszycie kiedyś w odcinku temat imion bohaterów/łotrów? Szukając informacji o “Legends of tomorrow” trafiłam na osobnika Vandal Savage. Kinda made my day, ale mam wrażenie że takich kwiatków jest więcej. Nurtuje mnie, jak można tak nazwać postać i pisać dla niej poważną fabułę.

    • Krzysiek Ceran

      O Savage’u mówimy w odcinku. Co do jego imienia, to z wiki wynika, że sto pseudonim – oryginalnie nazywał się Vandar Adg.

      Ale tak w ogóle, to światy Marvela i DC często opierają się na “nominative determinism”, podobnie brzmiących nazwiskach i ksywach, czy po prostu imionach wróżących przyszłość postaci. Zwłaszcza w tych starszych komiksach.

      • Czyżby trend zanikał? Jestem płytka, ale ciężko mi brać na poważnie historię, w której bohater nazywa się Villain von Doom czy Seductress del Meurte ( albo Opress Sauvage (wymawiane z francuska), postać która zmieniła “Wojny klonów” w komedię).

        • Nadia

          A Opressa nie nazwał Dooku? Bo Sithowie mieli od zawsze tendencje do takich imion/psudonimów. A francuski sznyt akurat do Hrabiego pasuje. 😉

          Przyznam, że detali już nie pamiętam, ale wątek tych wiedźm związanych z Sauvagem i Ventress lubiłam.

          • A to nie powinien być Darth Sauvage?
            Wątek wiedźm był super, Ventress to jedna z moich ulubionych bohaterek :).

          • Krzysiek Ceran

            Nie, bo żółty brat Maula nie był pełnoprawnym Sithem, Tak samo jak Ventress i ci wszyscy inni.

            DC korzysta z fikcyjnych miast bo… tradycja? Gdybym miał zgadywać, zgadywałbym, że początkowo scenarzyści zdecydowali się na ten zabieg, by nie alienować czytelników – w końcu Metropolis czy Gotham mogły być każdym amerykańskim miastem. A potem pojawiali się nowi bohaterowie, i oni też dostawali swoje własne miasta, i to stało się tradycją, więc nie można od tego odejść.

            Marvel od początku umieszczał swoich bohaterów w prawdziwych miastach – aczkolwiek tak jak w filmach, w komiksach 90% bohaterów działa w Nowym Jorku. Czasami Marvel ciśnie, by to zróżnicować, przenosząc X-Men i Daredevila do San Francisco, Venoma do Filadelfii, Punishera do Los Angeles, itp itd, ale to zazwyczaj nie trwa dłużej, niż parę lat, i potem znowu wszyscy są w NYC.

            Co więcej, w Marvelu w zasadzie nie ma fikcyjnych miast -tj fikcyjnych amerykańskich miast. Są fikcyjne miasteczka, ale poza tym geografia Stanów jest zasadniczo rzeczywista. Na świecie jest sporo różnych dziwnych miejsc, magicznych czy ukrytych – Atlantyda, Attilan, Nova Roma, Savage Land, etc. Natomiast w zasadzie im dalej od Stanów Zjednoczonych, tym rzeczywistość przestaje mieć znaczenie, i tak już w Ameryce Środkowej są całe fikcyjne państwa, o Afryce, Bliskim Wschodzie i południowo-wschodniej Azji nie wspominając. Ale chyba najbardziej zniekształconym regionem jest marvelowa Europa Wschodnia/Bałkany.

          • Nadia

            Pamiętam ten piękny moment jak w jakimś F4 na Latverię napadły Węgry i Chiny. <3

          • Nadia

            Ja czekam aż Ventress pojawi się w Rebelsach jako człowiek do brudnej roboty Rebeliantów. 🙂

          • Krzysiek Ceran

            O, a powiedz coś więcej o tym – Ventress w Clone Wars zaczynała mięknąć i pomagać “tym dobrym”? Bo komiksy starego EU może nie szły aż tak daleko, ale wyraźnie sugerowały, że Ventress ma dość walki i usługiwania wszystkim Sidiousom i Tyranusom. Ale nie wiem, czy twórcy serialu też poszli w tym kierunku.

          • Nadia

            Mniej więcej, plus był odcinek jak w sumie Ventress komuś pomogła (przy okazji zgarniając sporo kredytów) i poczuła się z tym nieźle. Ale najważniejsze było jej dogadanie się z samą Ahsoką w finale Klonów, mogę o tym napisać więcej, ale to mocno spoilerowe. 🙂

          • Krzysiek Ceran

            Ja tych Klonów pewnie nigdy nie nadrobię, a to chciałbym wiedzieć, bo Ventress polubiłem z innych źródeł.

          • Nadia

            Oki, acz zaznaczam, że w drobnych detalach mogę się ciut mylić, bo jakiś czas temu to oglądałam.

            Palpatine całkiem zgrabnie, cudzymi rękoma, wrabia Ahsokę w liczne morderstwa i działalność wywrotową. Ona wpierw grzecznie czeka w celi na rozprawę, ale kiedy zauważa, że sytuacja coraz bardziej świadczy przeciw niej, a zakon ma w nosie w gruncie rzeczy jej obronę i jest gotowy sprzedać ją Senatowi ucieka w niskie poziomy Corusant. To również ułatwia jej swoją drogą Palpatine wkręcając ją przy okazji w jeszcze większe bagno.
            Jej niewinności jedynie chce dowieść Anakin, Obiego chyba nie ma na miejscu, Plo Koona chyba też nie.
            Za doprowadzenie Ahsoki zostaje wyznaczona nagroda, którą ma ochotę zgarnąć między innymi Ventress. Ahsoce udaje się ją przekonać by jej pomogła w dowiedzeniu niewinności w zamian obiecując, że po wszystkim Ahsoka pomoże jej w uzyskaniu immunitetu i zmazaniu win. Ventress widząc też paralele ich sytuacji zgadza się.

            Dalej nie pamiętam kto kogo naparzał mieczem by uzyskać informacje, ogólnie Anakin coraz bardziej wchodził w konflikt z Zakonem, któremu średnio zależy na udowodnieniu jej niewinności i jest gotów rzucić ją Senatowi na pokazową rozprawę. Ładnie to było zrobione.

            W końcu Ahsoka została złapana i miała być postawiona przed Senatem. Anakinowi jednak udaje się wpaść na trop Ventress (którą podejrzewa oczywiście), ona z nim jednak nie walczy tylko przekazuje mu to czego się do tej pory dziewczyny dowiedziały i odchodzi chyba rzucając kilka kąśliwych uwag pod adresem Zakonu. Skywalker łączy to ze swoją wiedzą i już wie kto stoi za zamachami. Okazało się, że to Barissa Offee, padawanka Luminary i przyjaciółka Ahsoki.

            Wiem, że dużo ludzi miało za złe zmianę charakteru postaci, ale ja jej nie znałam wcześniej, więc przyjęłam to dobrze.

            Barissa widząc jak bardzo nikt nie dba o najbiedniejszych z Corusant straciła serce do Jedi i przystąpiła do rewolucyjnej grupy wywrotowej. Nie miała pojęcia, że robiła za pacynkę Impreratora.

            W ostatniej chwili Anakin zmuszą ją by zeznała prawdę przed Senatem i Ahsoka zostaje uniewinniona. Rada Jedi pozostaje bardzo z siebie zadowolona i uważają, że nic się nie stało. Nawet słowo przepraszam nie pada. Ahsoka czując się osamotniona i zdradzona postanawia opuścić zakon, żegna się z Anakinem, który ma minę jakby niemal był gotowy mordować młodzików. 😉

          • Krzysiek Ceran

            No proszę. Wygląda na to, że ten serial naprawdę z czasem zrobił się ciekawy.

            I tak, byłem jedną z osób, które się na Klony obraziły za to, co tam zrobiono z Bariss, Mandalorianami i inne podobne przypadki. 🙂

          • Nadia

            F Druga historia z finału także była świetna (a trzecia za to obrażała mnie jako widza, wiec ją pominę). Pamiętasz Fivesa? Klona, którego oglądaliśmy przez cały serial? To o nim ta historia; jak podczas jednej bitwy jeden z klonów miał “zwarcie” i mu się wcześniej załączył rozkaz 66. Palpatine z właściwym dla siebie wdziękiem zamiotl sprawę pod dywan, ale Fives zaczął dążyć. Doszedł w sumie do tego, że klony mają zabić Jedi, ale zanim zdążył kogoś ostrzec zastrzelono go w obławie. Strasznie to było przykre i łapiące za serducho. Dzięki niemu mamy jednak w Rebelsach Rexa, wiec poświęcenie nie poszło na marne.

            A co do zmian; skoro nie podobało Ci się co zrobiono z Mandalorianami to ucieszy Cię pewnie myśl, że ich wladczyni umarła zamordowana przez bardziej agresywną opozycję. Na rękach Obiego tak BTW. W sumie miałam nadzieję, że on chociaż trochę wtedy zaflirtuje z Ciemną Stroną, ale to były płonne nadzieje. Obi pozostał nieskalanym Jedi jak zawsze. W sumie to taka trochę jediowska Mary Sue z niego. 😉

          • Krzysiek Ceran

            O nie nie, nie pozwolę nazywać Obiego Mary Sue – nie, kiedy stare Expanded Universe nosiło takich ludzi, jak Kyp Durron i Corran Horn. Ten pierwszy był aroganckim nastolatkiem supersilnym Mocą (silniejszym od Luke’a, który był jego mistrzem), który był super i w ogóle i przeszedł na Ciemną Stronę ale wrócił ale po drodze zabił parę miliardów osób (zniszczył cały system gwiezdny) ale nie spotkały go żadne konsekwencje bo był zbyt fajny.

            Tego drugiego autentycznie lubię, bo go lepszy pisarz stworzył, i w kolejnych powieściach widzieliśmy jego rozwój, a na dodatek regularnie zbierał straszne cięgi zanim ostatecznie zatryumfował, więc nie miał zbyt łatwo. Co nie zmienia tego, że Corran Horn jest policjantem-detektywem-asem pilotażu-rycerzem Jedi z mieczem świetlnym w unikalnym, niespotykanym kolorze, dysponującym unikalnym, niespotykanym sposobem korzystania z Mocy…

          • Nadia

            Ale rozszerzone już nie obowiązuje plus, co ważniejsze, go nie znam. Ale z tego co czytam nie wielu historii mogę żałować. 🙂

          • Krzysiek Ceran

            Corran Horn zostaje Jedi w powieści pod tytułem “Ja, Jedi” – chyba wciąż jedynej gwiezdnowojennej książce z pierwszoosobową narracją. I jest to bardzo fajna rzecz. Trochę korzysta z cyklu “X-Wingi”, który w większości powstał przed nią, ale można ją czytać bez znajomości tamtych książek. Warto… a nie ma wielu gwiezdnowojennych książek, o których to piszę.

        • Krzysiek Ceran

          Z jednej strony w sumie potrafię to zrozumieć. Sam nie mam takiego problemu – za długo już te komiksy czytam, zresztą bohaterowie Pratchetta też przecież “normalnych” imion nie mieli.

          Z drugiej strony…
          https://en.wikipedia.org/wiki/Paul_Savage
          https://en.wikipedia.org/wiki/Steve_Death
          https://en.wikipedia.org/wiki/Liz_Vandal
          …zdarza się. 😀

          • Bohaterowie Pratchetta żyją na latającym żółwiu, to, moim zdaniem, usprawiedliwia wszelkie cuda lingwistyczne :). Natomiast światy Marvela i DC są zbyt podobne do naszego, chyba dlatego miałam z tym problem. Do aliteracji już się przyzwyczaiłam, więc może i do tego się przyzwyczaję.
            A jak już przy nazwach jesteśmy, frapuje mnie czemu DC tak niechętnie używa prawdziwych miast. Gotham, Metropolis, National City, czemu nie Chicago, Detroit czy Now Orlean? Czy Marvel robi tak samo w komiksach, a tylko MCU dzieje się w Nowym Jorku?

  • Tak, tak, też jestem za krótszą JJ. Rozciągnięte.
    Flash przynudza. A ten ostatni odcinek? WTF? Sio z tymi łucznikami 😛

  • MarvelMan

    Co do genezy Hawkgirl w “Lidze Sprawiedliwych”, to czy motyw reinkarnacji z egipskich ludków też tam nie był? Był ten odcinek gdzie Hawkmen opowiada tą historie, i był tam ten cień i w polskiej wersji ten odcinek był z jakiegoś powodu dziwnie pocięty itd.

    • Z tego co kojarzę Krzysiek mówił że te wątki były w komiksach /Animacjach ale nie połączone z historią Savage’a

      • Krzysiek Ceran

        W animacji JLU wątek reinkarnacji pojawia się raz, gdy Hawkgirl zaczyna się spotykać z Carterem Hallem. Który okazuje się jej szalonym fanem/stalkerem “bredzącym” o tym, że są reinkarnowanymi duszami egipskich kochanków. Wydaje mi się, że ostatecznie sprawa nie miała jednoznacznego wyjaśnienia, ale Batman i inni byli przekonani, że to bzdury. Hawkgirl chyba sądziła, że coś w tym może jednak być.