Myszmasz 122 – Mighty Morphin Power Bloggers Assemble

10 komentarzy

facebookphoto-122

W tym tygodniu mamy dla was szczególny odcinek. Bijemy rekord liczby gości zgromadzonych wokół mikrofonu i rozmawiamy o komiksowych adaptacjach w różnych wydanich – filmowych, serialowych i jeszcze innych – skupiając się na wadach i zaletach różnych form.
Wspierają nas w tym autorki (i autor) blogów: Catus Geekus, Oceansoul’s Blog, Wiedźma na Orbicie i Mistycyzm popkulturowy.

Uwaga – odcinek zawiera również długą dygresję o Power Rangers.

Zapraszamy do słuchania i jak zwykle czekamy na wasze komentarze i uwagi tu na stronie, pod adresem myszmaszpodcast@gmail.com albo na facebooku.

POBIERZ ODCINEK

Audio clip: Adobe Flash Player (version 9 or above) is required to play this audio clip. Download the latest version here. You also need to have JavaScript enabled in your browser.

Tags: , , , , ,

  • Ale tylko 62 minuty? Come one, guys, you can do better! (CDN. jak przesłucham całość)

    • Krzysiek Ceran

      Jak to nie ma linków, przecież są. Zawsze były. A Myszmasz zawsze prowadził wojnę z Wschódazją.

  • Mam wrażenie, że jak na polowe warunki mamy całkiem niezłą akustykę i brak efektu studni. Nawet nie było słuchać pana z młoteczkiem! I tylko te przeklęte karetki. 😀 (Wow, mam też jedną na żywo w tej samej chwili, co na nagraniu, to się robi podejrzane…)

    • Karetki robią klimat, do dyskusji o komiksach i ekranizacjach są doskonałe (może poza Power Rangers).

  • Śmiem zaprzeczyć. Cały polski fandom Power Rangers beze mnie? Choć tak, wiem, że wolę Super Sentai, ale come on! Power Rangers też! I supportuję tenże!

  • Linda

    Taka mnie naszła refleksja podczas słuchania, na temat tego, że seriale lepiej rozwijają charaktery postaci. To znaczy, prawda to że częściowo to zasługa tego, że jest więcej miejsca i tak dalej, ale myślę, że częściowo to jest też kwestia oczekiwań. To znaczy: spokojnie można obejrzeć film którego głównym (albo i jedynym) atutem jest efektowna rozpierducha, i czasem mam ochotę na obejrzenie czegoś w tym stylu. Tyle że film trwa zwykle dwie i pół- góra trzy godziny, i nawet te seriale netflixowe, które są stworzone do oglądania ciągiem, wciąż będą trwały dłużej niż najdłuższy film. I fakt, bardzo sobie chwaliłam walki w Daredevilu, ale w sumie to sądzę, że gdyby przez cały sezon nie było ani żadnego rozwoju postaci, żadnych ciekawych relacji ani interesującego złego, to chyba nie obejrzałabym tych 13 odcinków samego kina kopanego, to już trochę za długo jednak, najzwyczajniej w świecie by się znudziło. A w takich serialach, które lecą z tygodnia na tydzień, to jest nawet jeszcze ważniejsze, bo widza te postacie muszą chociaż trochę obchodzić, żeby chciał co tydzień usiąść i obejrzeć ich przygody. I mogę się czasem podśmiewać z telenowelowych wątków we Flashu czy w Supergirl, czy z tego że ludzie nie mówią sobie rzeczy tylko po to, żeby powodować dalszą dramę, ale prawda jest taka, że gdyby nie te postacie i relacje między nimi, to prawdopodobnie nie chciałoby mi się oglądać tych seriali co tydzień, bo fabuła, delikatnie mówiąc, nie ma tam zbyt wiele sensu. Od filmów superbohaterskich oczekuje się dość konkretnych ram, i twórcy wiedzą, że na nich zarobią, więc nie widzą powodu, żeby cokolwiek zmieniać. Ale jeżeli przejdziemy na format telewizyjny, ta znana formuła może po prostu nie wystarczyć, żeby utrzymać widzów przy telewizorach. Więc może dlatego Agenci Tarczy są bardziej drużyną niż Avengers- może niekoniecznie dlatego że -mogą-, ale raczej że -muszą- nią być.

    Drugą refleksją po tym odcinku jest to, że muszę sobie powtórzyć Iniemamocnych ;p

    • Mam wrażenie, że któryś z chłopaków kiedyś mądrze powiedział, że różnica między filmami a serialami polega na tym, że w jednym świat pozostaje ten sam, a bohater się zmienia, a w drugim bohater nie zmienia charakteru, za to świat wokół niego przechodzi przemianę. Tylko już nie pamiętam które było które, i kto to powiedział 😀

      • Krzysiek Ceran

        W filmie zmienia się bohater, w serialu świat. Kamil to kiedyś cytował, to bodajże Hugh Laurie mówił przy okazji House’a. Tylko szczerze mówiąc nie jestem pewien czy się z nim zgadzam co do seriali…

        • Nie no, myślę że w dobrym serialu bohater też się zmienia. W kontekście House’a to było o tyle istotne, że IMHO jako widzowie tak naprawdę -nie chcieliśmy- zmiany House’a. Chcieliśmy jego szczęścia, a z drugiej strony tylko jako mruk był ciekawy. Stąd impas.