Myszmasz 140 – Dzień Niepodległości: Regurgitacja

24 komentarze

facebookphoto-140

W tym tygodniu w roli Kamila wystąpiła Oceansoul. Rozmawia z Myszą o różnych rzeczach, które ostatnio razem widziały, takich jak brytyjski spektakl “Człowiek dwóch szefów”, “Dzień Niepodległości: Odrodzenie” czy “Tarzan: Legenda”. Poza tym w odcinku znajdziecie omówienie ostatniej serii “Gry o tron”, a także pierwszy, historyczny segment odcinka zrealizowany na zamówienie patrona – dyskusję o tym, co sprawia, że powieść fantasy nadaje się do przeniesienia na mały ekran.

Możecie nas także wspierać na Patronite: patronite.pl/myszmasz
Dzięki waszej pomocy, nie ma tygodnia bez Myszmasza!

Zapraszamy do słuchania i jak zwykle czekamy na wasze komentarze i uwagi tu na stronie,pod adresem myszmaszpodcast@gmail.com albo na facebooku.

POBIERZ ODCINEK

Audio clip: Adobe Flash Player (version 9 or above) is required to play this audio clip. Download the latest version here. You also need to have JavaScript enabled in your browser.


00:03:15 – Hear her roar. Wrażenia po szóstej serii “Gry o tron”
00:13:00 – Like fire, wildfire, this fire in my skin. “Gra o tron”, seria szósta [SPOJLERY]
00:21:40 – Podwójne ubezpieczenie. Spektakl “Człowiek dwóch szefów”
00:30:10 – Kosmici robią Brexit. “Dzień Niepodległości: Odrodzenie”
00:42:50 – Ruch uporu. “Dzień Niepodległości: Odrodzenie” [SPOJLERY]
00:52:30 – Rumble in the jungle. “Tarzan: Legenda”
01:16:30 – Temat sponsorowany. Jakie książkowe fantasy jest materiałem na serial?

Tags: , , , , ,

  • O, ktoś lubi Jona :). Jak miło. Znaczy ja go nie cierpię, ale rozumiem czemu można go lubić.
    Moi ulubieńcy, póki co, nadal żyją: Sansa, Sam i Missandei (oraz Asha wskoczyła po tym sezonie. Wcześniej jej za mało było.). Niestety, Marge mi ubili.
    Początek odcinka finałowego był taki ładny. I nagle nawet ten szurnięty Lannister stał się postacią, której współczułam. Ale najbardziej żal mi Maergery Tyrell. Miałam taką wizję, że na końcu ona, Sansa i Dany siedzą w Królewskiej Przystani i razem rządzą Westeros.
    tbc. bo Was słucham

    • Rzeczywiście, kobiety sobie radzą nieco prężnej w tym sezonie. Ale mi też jest strasznie szkoda Maergery – I had high hopes for her 🙁
      Idź na Tarzana! Oci się nie podobał, ale może Tobie podpasuje. A scena z kotałkami jest zaiste urocza. Chociaż jest nieco kuriozalna, gdy przypomnimy sobie, że na planie koteła grał breakdancer w szarej piżamie, którego Skarsgard poznał pół godziny wcześniej 😀

      • To tak jak ja :(. Taką miałam nadzieję, że finał serialu będzie należał do kobiet, ale został nam Jon.
        Pójdę z chęcią, tylko chwilowo nie mam kim.
        Kotełki są kotełkami, nieważne kto siedzi pod spodem :D.

    • Och, ja też strasznie lubiłam Margaery! (Jak i samą Natalie Dormer, którą uwielbiam oglądać na ekranie zwłaszcza w tego typu rolach). Ze wszystkich dotychczasowych serialowych zgonów ten zdecydowanie ukłuł mnie najbardziej.
      Tak więc teraz teraz w zmaganiach tronowych mogę już tylko kibicować Jonowi, bo z kolei Tyriona na tronie zobaczyć bym nie chciała, znacznie lepiej sprawdza się obok niego. 🙂
      No i bardzo ciekawie ewoluują moje uczucia wobec Sansy. Bardzo długo była jedną z tych postaci, których nie znosiłam najbardziej, a tymczasem przez ostatnie dwa odcinki szóstego sezonu zrobiła się ciekawa i chcę jej więcej. Zobaczymy, jak się dalej rozwinie.
      A, i smutek, że nie ma już żadnego fajnego psychopaty do oglądania. 🙁 Bo uwielbiałam obu dotychczasowych mistrzów w tej dziedzinie.

      • Well, został nam Littlefinger, który normalny też nie jest ;). I może się ciekawie rozwinąć, chociaż nie tak spektakularnie jak chłopaki. Tym bardziej ciekawi mnie, co zrobi Sansa.
        Mając do wyboru Jona albo Dany, kibicuję Dany. Tyrion chyba właśnie zrealizował swój życiowy cel- został mianowany ręką Królowej za swoje zasługi, doceniony mimo wyglądu i pochodzenia.

  • Łukasz Pilarski

    “Jeśli jeszcze nie udało się wam obejrzeć finału 6 sezonu GoTa”

    No właśnie udało, chociaż technicznie rzecz biorąc go nie widziałem. Memy i analizy – ze wskazaniem na memy – w zupełności wystarczyły.

    Serialowe Akta Dresdena wyglądały cholernie tanio, ale miały spory potencjał ze swoimi magami czarującymi z pomocą kijów do hokeja i ichniej inkwizycji ostro pilnującej porządku. Szkoda, że nie dostały drugiego sezonu z odrobinę większym budżetem :<

    • To by było cudowne! Jakby jeszcze uporządkowali wątek Murphy tak by lepiej się trzymał książek.

  • (przepraszam za drugi post, ale dopiero dosłuchałam do końca, a pod poprzednim już podyskutowałam z Myszą)

    Szczerze mówiąc, to ja mam trochę dość seriali fantasy wyglądających tanio. Plastikowych potworów, tandetnych materiałów, gumowych masek i efektów specjalnych jak z movie makera. Bo, niestety, niedopracowanie efektów bardzo widać (polecam obejrzeć kilka odcinków Shadowhunters. Pomijając głupiutką fabułę, walki i demony wyglądają tam źle).

    Nie mówię, że wszystko powinno mieć taką skalę i budżet jak GoT. Ale jeśli ktoś chce nakręcić porządną adaptację np. Akt Dresdena, to kasę musi mieć (choćby po to by Sue wyglądała porządnie).
    Chyba, że macie na myśli działania jak w Doktorze, gdzie dziecko w masce przeciwgazowej jest przerażającym przeciwnikiem, to jestem bardzo na tak. Pewnie Gaimana by się dało tak nakręcić, on lubi takie straszenie zwyczajnością.

    • Tu się akurat zgadzam, nie miałem możliwości się wtrącić na nagraniu, ale jednak uważam, że w fantasy, gdize świat jest na pierwszym miejscu ma znaczenie to jak wygląda. Teraz gram w WoWa i na początku odpaliłem na najniższych detalach, bo po co komu grafika? Ale jednak jak przeszedłem na wyższe, i nagle pojawiło się iwęcej krzaków, cienie pełzające po ziemi to ten świat ożył. W fantasy jednak trudno się wkręcić jak widzisz, że to są ludzie zplastikowymi mieczami biegający po ukraińskim stepie (nie mówię, że to niemożliwe, ale wtedy materiał wyjściowy musi byc tak fascynujący, by te niedociągnięcia nadrobić z nawiązką).

      • O, właśnie. No i budżet oznacza często też “dużo tła” statystów, scenek w tle. Bo jeśli w książce jest ludne miasto, a w serialu ze względu na budżet, pęta się trzech ludków i jedna koza, to też ciężko uwierzyć. Jasne, że oni nie są tam tak strasznie ważni i zatwardziali fani przełknął. Ale jeśli chce sie zrobić serial nie tylko dla geeków, to trzeba czegoś więcej.

        • Krzysiek Ceran

          Postulując, by telewizja wzięła się za dziwne fantasy, chyba automatycznie zakładaliśmy właśnie coś dla geeków. Pomysłowe, niskobudżetowe (czy może raczej: kameralne) sci-fi do którego się odwoływaliśmy też jest raczej dla geeków, niż mainstreamowe.

          • Nadal gryzie. “Bibliotekarze” są spoko, bo to serial dla geeków, ale nie na poważnie. Czegoś tak zrelizowanego, ale poważnego nie byłabym w stanie oglądać. Mam trochę dość seriali fantasy, wyglądających jak ubodzy krewni “normalnych”. Więc niech się biorą, ale z sensownym budżetem, żeby nie odstraszać wizualnie.
            A kameralnych sf jest chyba dostatek, chociaż nie ekranizacji.

          • Krzysiek Ceran

            Tak, kameralnych sf jest dostatek. W odcinku ubolewamy nad tym, że fantasy nie ma.

          • Też ubolewam, natomiast protestuję przeciwko kameralnym serialom fantasy z małym budżetem. Niech będą kameralne, ale wyglądające jakby je nakręcono w XXI wieku :).

  • Łukasz Świniarski

    Twórcą serialu Westworld dla HBO jest Jonathan Nolan, czyli twórca Person of Interest 😀 Dla mnie, to wyznacznik jakości. Serial z jego nazwiskiem musi być minimum dobry.

  • Esk.

    Jeszcze z bardziej niszowego, brytyjskiego fantasy był ‘Jonathan Strange i pan Norrell’ w zeszłym [?] roku. Przypominam i polecam 😉

  • Ulubieni: Arya, Cersey, Tyrion. Reszta to jakieś noname’y no może poza panem Snow 😉
    Ooo właśnie czytam Ambasadorię.

  • Mateusz Augustyn

    Jeśli chodzi o Koło Czasu to mogę się na ten temat wypowiedzieć, gdyż dość dobrze znam te książki czytam je od pierwszych wydań.

    Wydaje mi się, że mogłyby być niezwykle dobrym materiałem na serial fantasy, ale z wielu powodów raczej animowany, lub naprawdę tak drogi, by twórców było stać jeździć po całym świecie, projektować stroje dla każdego regionu. Zrobić makiety monumentalnej architektury opisanej w książce.

    Jeśli chodzi o podróże to w tej serii albo mamy przemieszczanie się bohaterów, albo do miejsca w którym bohater/bohaterka tego fragmentu powieści się zatrzymał przychodzą i odchodzą poszczególne postaci. Na dodatek autor obsesyjnie wręcz opisuje różne odmienności pod względem kultury w różnych zakątkach, co czasami nie jest zbyt dobrze uzasadnione i wydaje się, że rasa ludzka w Kole Czasu bardziej jest spokrewniona z Freemanami z Diuny niż z ludźmi z ziemi pod względem ścisłego trzymania się zasad i praw jego kultury.

    Jeśli chodzi o intrygi i spiski to również jest ich sporo. Nie na takim poziomie jak w Grze o Tron, ale dopełniane są zetknięciami obyczajów. Proroctwami, które w różny sposób i to często niekoniecznie przewidziany przez innych spełnia główna trójka męskich bohaterów i ponad to tym jak uwikłanie się postaci w historię wikła ich relacje. Postacie bowiem stale zmieniają swój powiedzmy status społeczny i relacje między nimi ulegają ciągłej komplikacji. Niestety z kolejnymi powieściami książki robią się znacznie mniej ciekawe i większość tego co sprawia w ich czytaniu przyjemność niezbyt działa.

    • Mateusz Augustyn

      To trochę takie połączenie Diuny, Hobbita i Gry o tron.

      Jest sporo magii i to nie zawsze zbyt mądre, trochę wychodzi głupkowato, prawie cały czas chodzą i spotykają dziwa, ale też dziwne społeczeństwa, oraz sporo spisków, proroctw i patologicznych relacji pomiędzy znajomymi i partnerami.

  • Franciszek Hetmański

    “Cersei. Ona myśli, że ona jest przebiegła i dobrze gra, natomiast cały jej talent skupia się do tego, że potrafi uzyskać to czego chce w tym momencie. I nigdy nie myśli o konsekwencjach”.
    Świetnie powiedziane. <3 Lubię Danutę, nie lubię Cersei. Danuta planuje.

  • Franciszek Hetmański

    Jak to co Lady Olenna zaplanuje ze Żmijami? Ich statki już teraz płynęły razem z flotą Danuty. Varys ogarnął przymierze z Dorne i z Różami i dołączył po drodze do Dany razem z kupa statków.

  • RandallFlagg

    Odkąd serialowa “Gra o Tron” popłynęła w rejony, w których niekoniecznie chciałbym znaleźć adaptację jednego z moich ulubionych cykli fantasy, z coraz mniejszym entuzjazmem reaguje na kolejne zapowiedzi i próby ekranizacji fantastyki na małym i dużym ekranie. Jakkolwiek, życzyłbym sobie, aby tetralogia “Inny Świat” Tada Williamsa została zekranizowana w formie serialu. Powieść pełna twistów, znakomitych pomysłów i koncepcji, które zaadaptowane w dobry sposób stanowią idealny materiał na serial. Ba, struktura każdej z książek opiera się na rozdziałach, które w zasadzie bez większego wysiłku można przerobić na skrypty poszczególnych odcinków. W zasadzie każdy z rozdziałów kończy się typowym dla seriali cliffhangerem a każdy kolejny tom też niesie w sobie masę cech serialowych, jak chociażby powiększanie perspektywy, w jakiej widz postrzega uniwersum (od szczegółu do ogółu), oraz wprowadzanie w każdym tomie nowych bohaterów. Jeśli już o bohaterach mowa – dla mnie niemal każda postać jest tu idealnie rozpisana, każda ma coś do ugrania i rolę do odegrania, solidne motywacje i… no, cóż, podoba mi się, jak sympatia czytelnika zmienia się odnośnie niektórych z postaci, kiedy na jaw wychodzą kolejne fakty. Jest intryga, jest tajemnica, powolne odkrywanie kart itd. a poza tym – co najfajniejsze, kręcony na postawie “Innego Świata” serial daje szerokie pole do popisu, jeśli chodzi o zabawę formą.

    Nie chcę spoilować tym, którzy jeszcze nie czytali – a radzę wziąć się czym prędzej, bo to dla mnie jeden z najfajniejszych cykli z pogranicza fantasy i science-fiction ever – ale fabuła, mówiąc ogólnie, bazuje na tym, że bohaterowie z różnych powodów lądują w wirtualnej rzeczywistości. To znaczy ich avatary, ale żeby nie było za monotonnie, tytułowy Inny Świat jest konglomeratem wielu zróżnicowanych rzeczywistości, od klasycznego epickiego fantasy, poprzez świat filmu animowanego, komiksu, świat rodem z “Kochanie pomniejszyłem dzieciaki”, skrzywiony świat z “Czarnoksiężnika z Krainy Oz”, czy świat w którym egipscy bogowie chodzą wśród ludzi… I wiele innych. Poza tym akcja toczy się też w rzeczywistości i – pomijając trochę wolne wprowadzenie – akcja toczy się na złamanie karku, nie można narzekać na nudę.

  • Imaishi

    Margot Robbie w filmie Z jak Zachariasz (sundane – dramat – sci-fi) gra “brzydką” kobietę.

  • Derpina

    4D bo film jest w 3 wymiarach i jeszcze traci się czas…?