Myszmasz 144 – Surprise Batsex

39 komentarzy

facebookphoto-144

W tym tygodniu gościmy w podcaście autorki blogów Oceansoul i Catus Geekus. Wspólnie omawiamy najgłośniejsze premiery zeszłego tygodnia – “Star Trek Beyond” i animowaną adaptację “The Killing Joke”. Ponadto cofamy się do Comic-Conu by omówić to wszystko, co nie załapało się do poprzedniego odcinka.

Możecie nas także wspierać na Patronite: patronite.pl/myszmasz
Dzięki waszej pomocy, nie ma tygodnia bez Myszmasza!

Zapraszamy do słuchania i jak zwykle czekamy na wasze komentarze i uwagi tu na stronie,pod adresem myszmaszpodcast@gmail.com albo na facebooku.

POBIERZ ODCINEK

Audio clip: Adobe Flash Player (version 9 or above) is required to play this audio clip. Download the latest version here. You also need to have JavaScript enabled in your browser.

00:04:25 – O czym szumią wierzby. Pozostałe doniesienia z Comic Conu
00:23:00 – Złe decyzje nietoperzy. Film animowany “The Killing Joke” [SPOJLERY]
00:45:30 – Instrumentalna Uhura, logiczny Spock. Film “Star Trek Beyond”
01:14:20 – Strzelba Czechowa, fazer Chekova. “Star Trek Beyond” [SPOJLERY]
01:36:30 – O komiksach. Reakcje atomowe

Tags: , , , , , ,

  • JaPanczyk

    Widze beka ostra 😀 Fajnie słuchać z rana ; )

  • Łukasz Pilarski

    3:50 – quality content indeed. Jako patron gratuluję sobie dobrze zainwestowanych pieniędzy X)
    31:50 – brzmi jak pomysł na Elseworld z Barbarą jako Harley i Harley jako Batgirl.
    1:38:10 – nie każdy 😛

  • Jeszcze słucham,ale odnośnie Kralla- wedlug mnie jego wyglad zmienia sie w zaleznosci SPOILER jak bardzo Krall pamieta kim jest. Bo film jasno pokazuje, ze on na poczatku nie pamieta.
    A samoloty i ich piloci to jest “drone force” czyli roboty.
    To be continued

    • Krzysiek Ceran

      SPOJLERY

      Um – kiedy film jasno pokazuje, że on czegoś nie pamięta?

      Drone force może oznaczać różne rzeczy – członkowie kolektywu Borga to też drony, a przecież mowa o żywych organizmach. Drony to po prostu jednostki podporządkowane jakiejś wyższej świadomości.

      • SPOILERY
        Mi wyszlo, ze to roboty zostawione przez te rase co opuscila planete. Po drugim seansie, zaznaczam.
        I po tymze drugim seansie, Krall ma kilka takich momentow, ktore moim zdaniem, pokazuja ze on nie pamieta kim byl/jest. Stad ta potrzeba rozmowy z Uhura i te zdanie w Yorktown, ze fajnie byc znowu soba.

        Polskie litery beda jak tylko dorwe sie do kompa, obiecuje.

        • Krzysiek Ceran

          No nie wiem, dla mnie w trakcie rozmowy z Uhurą on właśnie doskonale wie, kim jest. A “fajnie być znowu sobą” wg mnie odnosiło się wyłącznie do fizycznej transformacji. Przecież jego motywacja opiera się na tym, że Federacja go opuściła.

          • A ja mam wrażenie, że on tak długo był nieczłowiekiem (bo ten system podtrzymywania życia z jakiegoś powodu narzuca podtrzymywanemu mutacje w stronę ofiar), że nie do końca pamiętał kim jest. Pamiętał, że Federacja go opuściła i on ma plan, ale nie pamiętał o Franklinie i swej przeszłości. Bo jak inaczej wyjaśnić, że trójka Ziemian nie używa ani żadnego naszego języka ani swoich imion? Oni stracili tam, moim zdaniem, swoją tożsamość.
            I wtedy to jego “przywiązanie” do Uhury ma sens- bo ona jest personifikacją Federacji, a jednocześnie kimś, z kim rozmowa pozwala mu sobie przypomnieć. Manas i Różowa Pani nie mają tej możliwości.

          • Krzysiek Ceran

            Języka mogą nie używać, bo przez poprzednie sto lat wtopili się w tygiel kulturalny na planecie. Język, którym mówią, może być lingua franca tej bezimiennej planety. A imiona zmienia się nawet łatwiej niż język, nie potrzeba ku temu bardzo ważnych powodów.

            Wg ciebie Różowa – zakładam, że chodzi ci o kobietę wciągającą Enterprise w pułapkę, a potem okłamującą Kirka – też była z załogi Franklina? W takim wypadku już kompletnie nie rozumiem tych fizycznych transformacji…

          • Ale na planecie nie było tygla! Kiedy na nią trafili była opuszczona, a potem trafiały na nią tylko załogi ściąganych przez Kralla statków.

            Tak, o nią, niestety nie miała imienia (albo ja nie wyłapałam). Ona, Krall i Manas byli, moim zdaniem, ostatnimi z załogi Franklina (Edison w logu mówił, że żyje już tylko trójka).
            Transformacje, jak dla mnie, zrobiły im się w wyniku używania tej technologii podtrzymywania życia. Albo tak wyglądali pierwotni mieszkańcy planety i dlatego maszyna stara się “naprawić” ludzi do właściwiego wyglądu. Albo z jakiegoś powodu, mutuje podtrzymywanego w oparciu o DNA ofiar (może by łatwiej było przyswoić energię życiową ofiary?)

          • Krzysiek Ceran

            Była opuszczona? Mi wynikało z filmu, że wciąż była tam rasa, która stworzyła tę technologię – przynajmniej jakieś jej resztki.
            A tygiel albo był, albo zrobił się później, gdy Krall i spółka zaczęli zwabiać w pułapkę przelatujące statki. Tak czy inaczej – wystarczająco długo (z opowieści Jaylah można wysnuć, że minimum dwa pokolenia), by miało to wpływ na język, jakim posługiwali się nowi władcy.

            Co do transformacji – DNA ofiar jest jakimś wyjaśnieniem, zresztą pada w naszym odcinku. Tylko w takim razie kim były te ofiary, przez które Krall wygląda tak, jak oryginalnie wygląda? W końcu nikogo takiego w filmie nie widzimy…

            Krall, Manas i Ta Trzecia jako trójka z Franklina chyba faktycznie ma sens. Tym gorzej dla Manasa i Tej Trzeciej, że scenariusz potraktował ich po macoszemu.

          • Ja mam niemiłe wrażenie, że musimy poczekać na wersję reżyserską, bo z filmu wiele rzeczy wycięto. Strasznie tego nie lubię.
            Była opuszczona, tak wynikało z logu Edisona (dawno opuścili tę planetę, zostawili sprzęt wydobywczy i roboty). Pytanie, z jakiego powodu i co wykończyło ludzi z Franklina, skoro na nagraniu widać, że dotarli na planetę w większej liczbie. Btw. planeta miała imię, Różowa je podaje, Altamid (to był mój pierwszy sygnał, że coś jest nie tak, bo czemu nieznana planeta ma nazwę? A potem jeszcze Różowa używała argumentacji Khana).
            Teoria tygla zakłada, że oni ściągali tam dużą ilość żywicieli. Mi się wydawało, że raczej pojedynczy statek jak im się zapasy kończyły. Ja bym stawiała raczej, że ich wygląd i język odpowiadają oryginalnej rasie, że to urządzenie i otoczenie zaczęły załogę Franklina zmieniać. Zauważ, że skoro ta pierwotna rasa zostawiła tę technologię za sobą, musiała być wadliwa/stara.

            PS. Różowa Pani według wiki nazywa się Kalara i miałam rację, że to zmieniona załogantka Franklina. A o Edisonie jest tyle”Having prolonged their lives with the technology of the planet’s extinct
            natives (at the cost of their human biology), and re-purposing that
            species’ dormant drone workers into the swarm, he now plans to destroy
            the Federation and its principles of unity and cooperation.” https://en.wikipedia.org/wiki/Star_Trek_Beyond

          • Moje założenie było takie, że nic ich nie wykończyłi – wymarli sami, albo (more likely) Edison i pozostała dwójka, jak najbardziej bezwzględni, z-harvestowali ich by przeżyć, zanim nauczyli się zwabiać inne statki by korzystać z nich jako bateryjek.

          • Ja zrozumiałam, że ta rasa sobie dawno poleciała w kosmos, a Edison i spółka znaleźli pozostałości cywilizacji i zaczęli korzystać. Sądzę, że Edison przyznałby się do wybicia rasy albo chociaż wspomniałby, że na planecie są autochtoni.

          • Miałam na myśli ludzi Edisona, nie autochtonów. Że Edison (Manas i Różowa) ich wyssali.

          • Ach :). Ja odniosłam wrażenie, że Edison zdecydował się skorzystać z technologii dopiero jak została ich trójka, że wcześniej czekali na pomoc Federacji.

          • Może, ale jakoś bardziej podoba mi się wizja bezwzględnego Edisona, który wysysa członków swojego statku bo “przetrwają najsilniejsi” 😉

  • Ponieważ pod moim poprzednim postem zaczęła się toczyć rozmowa, to resztę wrażeń umieszczam tutaj (jeśli mam to zmienić, dajcie znać).
    Btw. byłam na drugim seansie w Multikinie i chyba CC miało jaśniejszą kopię :P.

    SPOILER SPOILER SPOILER
    1. Kirk i Chekhow uciekli boczkiem z walącego się Enterprise. FIlm tego nie pokazuje, ale tak wychodzi z ujęć.
    2. Ten wątek Sulu strasznie mnie gryzie. Jasne, nie musieli mi pokazywać jak panowie rzucają się sobie na szyję (to w końcu Star Trek i dwóch Azjatów), ale coś więcej. Gdyby na tym zdjęciu córeczki był też partner. Gdyby Sulu siedząc w niewoli rzucił, że on musi do nich wrócić. Albo że muszą uratować Yorktown. Bo tak, ja muszę wierzyć scenarzystom, że oni są w związku, a nie są kuzynami.
    3. Scotty wystrzeliwujący się w sondzie to nawiązanie do TNG.
    4. Chciałam zauważyć, że o ile Enterprise jest zawsze cudownie biały, to po Franklinie było widać, że wiek przeleżał w polu (ale jakim cudem ten statek miał nadal szczelny kadłub?).
    5. Zdecydowanie brakuje kogoś w stylu O’Briena. Zgadzam się z Krzyśkiem, że przydałyby się postaci spoza mostka.

    • Krzysiek Ceran

      1, Ale ucieczka boczkiem też jest absurdalna, biorąc pod uwagę rozmiary spodka. W momencie, kiedy oni się po nim ześlizgnęli, znaleźli się u podstawy …um… spodki nie mają podstaw… no, w punkcie styku spodka z ziemią. Ucieczka w bok nic by im nie dała – chyba, że cięcie montażowe ukrywa, że spodek przewracał się dobry kwadrans…

      2. Zgoda.

      3. TNG czy TOS? Wiem, że Scotty miga w TNG, ale widziałem tylko urywki tamtego odcinka.

      5. Z ciekawości, czy poza O’Brienem w Star Treku były postaci, które awansowały z trzeciego planu na pierwszy? Wiem, że oryginalnie Kira miała być jakąś inną Bajoranką która pojawiała się w TNG, ale w końcu do tego nie doszło…

      • 1. Jest, ale mniej niż założenie że biegli do przodu tak szybko, że udało im się wybiec ze strefy rażenia.

        3. W TNG w podobny sposób jedna osoba została dostarczona na Enterprise. Zapakowana w sondę naukową z system podtrzymywania życia.

        5. Hm, nie wiem. Przypominam sobie teraz TNG, więc kojarzę O’Briena. Wiki informuje o kilku osobach, które będąc w jednej serii, miały epizod/były wspomniane w innej, ale do niczego więcej się nie dokopałam.

  • Łukasz Świniarski

    Kto z Was (chodzi mi głównie o Patronów ale nie tylko) jest za tym by w
    końcu w podcaście oceniono Stranger Things niech polubi ten mój wpis:D
    Zawsze też możecie sami się pytać, kiedy ten najlepszy zdaniem IMDB
    (oceny są umowne) serial na świecie ocenią 😀

    ST widziałem już trzy razy i na tym poprzestać nie zamierzam!

    • Świat Ci się zawali, jak nie usłyszysz oceny serialu przez ekipę Myszmasza? 😉
      Nie lajkuję tego wpisu oraz nie pytam o ocenę 🙂
      Fajnie, że widziałeś 3 razy 🙂

      • Łukasz Świniarski

        Świat nie. Fajnie by było jednak usłyszeć ich opinie. Ja nie będzie, trudno 😀

        • Pewnie kiedyś tam będzie. Najważniejsze, że Ty już widziałeś i się jarasz 😛

          • Łukasz Świniarski

            To pierwszy serial, który obejrzałem w swoim życiu 3 razy w ciągu kilkunastu dni od premiery!

  • 4

    Pierwsze 4 minuty to lepszy ubaw niż 4 polskie komedie razem wzięte! Tak, nie trawie polskich filmów z ostatnich 15 lat.

  • Rozwiewam mit o ciemności Star Treka. Byłem na 2d CC, było normalnie.
    Nie zgodzę się z jedną opinią, że to najlepsza część z nowych Treków. Imho wręcz odwrotnie. Może za takie wrażenie odpowiadała właśnie ta wspomniana prostota (albo płytkość – jak zwał tak zwał) scenariusza.

    • Krzysiek Ceran

      Ten był prosty, ale scenariusz miał ręce i nogi. Into Darkness nie ma sensu. Pierwszego Abramsa w to nie mieszajmy, choć tam też jest słabo.

      • Może i miał, ale bawiłem się tylko nieźle.
        A pierwszego to już kompletnie nie pamiętam, drugi gdzieś się tli. Filmweb mi przypomina, że zdecydowanie wyżej je oceniałem. Pewnie przy jedynce, jak to u mnie, zadziałał “efekt nowości”.

        • Krzysiek Ceran

          …czyli nie pamiętasz filmu, ale wiesz, że Beyond jest słabszy? 😛

  • Toby Flenderson

    Chińskie kino… Szanownemu gronu podcasterowiczów, zarekomenduję moim zdaniem (i zdaniem niesławnych “krytyków”(nagradzane na festiwalach w Canne i Berlinie)) dwa najciekawsze chińskie filmy ostatnich lat: Czarny węgiel, kruchy lód (chiński noir) i Dotyk grzechu (cztery prawdziwe historie które wstrząsnęły Chinami). Jest to kino artystyczne (w pozytywnym znaczeniu), skąpane w post-industrialnych krajobrazach, analizujące przemiany społeczne, ekonomiczne, chiński kapitalizm i ludzi nie odnajdujący się w nowym świecie.
    Na koniec nieśmiało wspomnę również o Zabójczyni (arthousowy arthouse wuxia), ale tylko na własną odpowiedzialność.

    • Krzysiek Ceran

      Akurat w odcinku mówiliśmy o oglądaniu chińskich koprodukcji z udziałem zachodnich aktorów, a nie chińskiego kina w ogóle, ale dzięki, zapamiętam. Dawno już nie weryfikowałem swojej znajomości mandaryńskiego, może to by była jakaś okazja…

  • Fredosław

    A więc Star Trek 🙂

    Nie mam kompletnie pojęcia o czym mówicie, jeśli chodzi o ciemność. Nie pamiętam ani jednej ciemnej sceny. Jasność filmu całkowicie standardowa, wszystko widać jak na dłoni. Byłem na 2D w Arkadii, przejdę się jeszcze na 3D i porównam.

    Nie rzucił mi się także w oczy żaden chaotyczny montaż, cały czas wiedziałem co się dzieje, co nie znaczy że zawsze miało to sens. Np. w scenie odwracania spodka, już abstrahując od tego w jakim kierunku biegli (zupełnie mnie to nie interesowało szczerze mówiąc) – najpierw powinni zginąć uderzając w powierzchnię planety po zsunięciu, ale w takim filmie jestem w stanie przymknąć na to oko.

    Krall się przepoczwarza w zależności od tego kogo wysysa. Zmienia się jego wygląd, ale także zachowanie, psychika. Stąd jego badgajowość, nassał się drapieżnych jaszczurów, potem ssąc ludzi powoli zmienia fizys na pierwotną, a także pojawiają się jakieś ludzkie odruchy, wątpliwości. Tak przynajmniej to tłumaczyli na Comic-Conie.

    Szczerze mówiąc zupełnie przeoczyłem w filmie wątek gejowski. Czytałem coś przed seansem, zapomniałem i dopiero przeczytałem później. Nic, zero. To był taki softcore, że w ogóle go nie było. Może homofobom byłoby łatwiej go wychwycić 😛

    Przemiana Klingonów jest wspominana w TNG, jest tam parę Klingońskich odcinków. Z tego co pamiętam (ostatnio oglądałem 12 lat temu) to jest temat którego Klingoni unikają, jest bardzo wstydliwy, stanowi tabu. Oczywiście to taka sztuczka scenariuszowa. Dziś już kompletnie nie pamiętam czy jest to w jednym z tych odcinków dokładne tłumaczone, ale chyba tak.

    Faktycznie to najbardziej Startrekowy z ostaniej trójki. W poprzednich Abramsowych zupełnie nie czułem ducha Star Treka. Jasne, jest tytuł, są nazwiska z oryginalnego serialu (którego nie widziałem w całości i szczerze mówiąc nie lubię – straszna ramota), ale w tym czuć że to jest coś z tego uniwersum, ten motyw gwiezdnej wędrówki i ostatecznej granicy. Swego rodzaju romantyzm, a nie Abramsowa napierdzielanka, która mogła się nazywać jakkolwiek i dziać w jakimkolwiek świecie.

    • Nie wiedzieliśmy nic o wątku gejowskim przed seansem, kompletne zero informacji. Oboje to wychwyciliśmy w filmie. Do homofobii nam daleko, wręcz lata świetlne, napędy warp… 🙂
      Jak pisałem niżej/wyżej – też nie wychwyciłem ciemnego obrazu.

      • Fredosław

        Żeby była jasność, nie zarzucam nikomu tutaj homofobii, to tylko nieudany żart 🙂 Może po prostu ja jestem mało rozgarnięty.

    • Krzysiek Ceran

      Wątpliwości? U Kralla? Gdzie? Kiedy? Chyba tylko na Comic Conie. 😛
      Fizyczne transformacje – jak najbardziej, ale jeśli zamiar twórców był taki, że obsysanie zmienia mu psychikę, to to się kompletnie zagubiło po drodze na ekran.

  • Majka

    Jak dobrze, że omawiacie comic-con… po miesiącu wyjazdów można sobie wszystko nadrobić słuchając Was i googlując zwiastuny <3

  • Majka

    Właśnie wróciłam ze Star Treka i przesłuchałam sobie Waszej spoilerowej gadaniny i mnie się wydaje, że ta zmiana wyglądy zależała od tego, co mówił Kamil. Że Edison wysysał sobie życie z tego co miał pod ręką i to jakoś go genetycznie zmieniało i upodabniało do wysysanego gatunku. Wydaje mi się, że wysysał po prostu tych dziwnych kosmitów, a jak znaleźli się ludzie i ich powysysał to mu się wygląd zaczął znów robić ludzki i zaczął się upodabniać do dawnego siebie. Ale właściwie to są przypuszczenia i może gdzieś kiedyś ktoś to wyjaśni…

    A film mi się oczywiście podobał i cieszę się, ze poszłam (a poszłam tylko dlatego, że Wam się podobał – znowu przez Was wydaję pieniądze na kulturę :P)

    • Nawet nie będziemy udawać, że nam przykro – dobrą popkulturę należy szerzyć za wszelką cenę 😉