Myszmasz 145 – Id, Superego i Meh

22 komentarze

facebookphoto-145

W tym tygodniu Paweł Opydo odważnie nas wspiera podczas omawiania filmu “Suicide Squad”. Co poszło dobrze? Co poszło źle? Jak bardzo źle? Czy w ogóle warto iść do kina?
Tradycyjnie w dwóch segmentach – bezpiecznym i spojlerowym, aczkolwiek zwróćcie uwagę na timecode’y, ponieważ w odcinku ostrzeżenie o spojlerach pojawia się chwilę po sporym spojlerze.

Możecie nas także wspierać na Patronite: patronite.pl/myszmasz
Dzięki waszej pomocy, nie ma tygodnia bez Myszmasza!

Zapraszamy do słuchania i jak zwykle czekamy na wasze komentarze i uwagi tu na stronie,pod adresem myszmaszpodcast@gmail.com albo na facebooku.

POBIERZ ODCINEK

Audio clip: Adobe Flash Player (version 9 or above) is required to play this audio clip. Download the latest version here. You also need to have JavaScript enabled in your browser.

03:30 – Maslany jako niedźwiedź. Trailer film “Two Lovers and a Bear”
07:00 – Kamienie na szaniec. Film “Suicide Squad”
48:15 – Reduty obrona. “Suicide Squad” [SPOJLERY]

Tags: , , ,

  • Yay, gość. Lubię Wasze gościowe odcinki :).

    Tradycyjnie, komentarz pisany w kawałkach. I zawiera spoilery.

    Zgadzam się z opinią Krzyśka, to raz.

    Jako, że napisałam już u siebie ponad tysiąc słów na temat tego filmu, to dodam że Joker miałby sens, gdyby to rzeczywiście był heist movie, a on byłby głównym przeciwnikiem. Wtedy pokazywanie co robi druga strona miałoby sens. W filmie,który dostaliśmy, nie ma.
    Tak samo, jak nie ma sensu wrzucanie poważnych wątków psychologicznych, które zawisają w próżni. Harley straciła swego oprawcę/motywator wszystkich działań? Brak komentarza. Flagowi się właśnie posypało wszystko? Brak komentarza. Deadshot przeżywa ojcostwo? Brak komentarza.

    Tam gdzieś jest mroczny i poważny film o bandzie wykolejeńców, którzy dostają drugą szansę. I o porządnym facecie, którego jego drużyna niszczy i musi szukać pomocy u wspomnianych wykolejeńców. I o tkwiącej w toksycznym związku kobiecie, która nagle ma szansę z niego wyjść. I o człowieku żyjącym ze świadomością, że zabił swoja rodzinę. I bardzo chciałabym dorwać kretyna, który kazał ten film pociąć i dołożyć zabawne sceny i serdecznie z nim porozmawiać.

    • Co do sceny po napisach – ale przecież Bruce dowiaduje się o Aquamanie i Flashu z danych Luthora, które dostał od Diany.

      • Ale tam chyba nie było info jak ich znaleźć? Tak to zrozumiałam, że Luthor o nich wiedział, ale nie wiedział gdzie są (inaczej pewnie już dawno by się z Flashem zaprzyjaźnił).

        • Tak, tylko już wiedzieliśmy, że Batman będzie ich szukał. Więc to nie jest nowa informacja. Liczę na to, że Amanda Waller będzie miała jakąś rolę w JL, wtedy ta scena będzie miała znaczenie, bo wiemy, że ma haka na Batmana. Ale samo poszukiwanie superbohaterów to nie jest nowe info.

          • Masz rację :).
            Bardzo liczę na więcej Amandy Waller w uniwersum DC, bo to na razie jedyna rzecz, która wyszła im lepiej niż Marvelowi.

    • Ja się obecnie spieram na Twitterze, czy oryginalny scenariusz Ayera rzeczywiście mógł być dobry (w sensie, że czy to -tylko- wina ingerencji studia – i kwestia tego, że widzowie sami nie wiedzą, czy woleliby mhok, czy kicz – czy jednak tam nie do końca było co ratować).

      • Moim zdaniem, mógł być. A przynajmniej, z tego co widać, Ayer miał pomysł i wizję jak to ma wyglądać, co chce powiedzieć (te wszystkie sceny, gdzie z postaci wyłażą traumy i psychologia). Być może było to za bardzo w stronę mhhoku Snydera, ale nadal mogło być ciekawe. Jak już kiedyś rozmawiałyśmy, poważny film w którym humor robiłaby ścieżka dźwiękowa byłby fajny.

        • Ja nie mam wątpliwości w to, że Ayer potrafi pisać postaci “tych złych” – patrząc na jego dorobek widać, że lubi (i umie) pisać ludzi wyjętych spod prawa, moralnie dwuznacznych, by nie powiedzieć skończonych dupków. Pytanie tylko, czy taka interpretacja by zadziałała w przypadku tych konkretnych postaci – patrząc na takiego Killer Croca czy Boomeranga (o których w sumie wiemy niewiele, ale możemy ekstrapolować drobne elementy z tego, co nam pokazano), nie wyglądają oni na takich, którzy mają jakieś traumy. Croc jest ze sobą pogodzony, a Boomerang to złodziejaszek-comicrelief. Jak oni pasują do poważnego dramatu o traumach i złoczyńcach? Harley, Deadshot, Diablo, Katana, Flagg… okej, mają swoje problemy i chętnie bym się w nie zagłębiła. Ale reszta? Jakoś mi się to gryzie.
          Pytanie więc brzmi, czy oryginalny scenariusz Ayera zdołał uniknąć błędu finalnego produktu, czyli – czy wszystkie postaci (w jego dramatycznej, psychologicznej interpretacji) były sprawiedliwie potraktowane.
          I tak jak nie wątpię w umiejętność Ayera do pisania “tych złych”, mam pewne wątpliwości w jego umiejętności ciekawego skonstruowania historii, gdzie poznaje się grupa obcych ludzi (chociaż… dynamikę grupy ładnie pokazał w “The Fast and The Furious” czy “Fury”; w F&F mieliśmy dodatkowo motyw grupy ludzi jako rodziny), i razem musi, niechętnie, uratować świat. Nawet bez dokrętek mam wrażenie, że ta fabuła jest jak kiepska sesja RPGa.
          I tak jak w sumie mogłabym obejrzeć poważny psychologiczny dramat o SS, nie jestem przekonana, czy jest to coś, co by mi się ostatecznie spodobało (już nawet abstrahując od uporu DC by zbaczać w stronę “mhoku”).

          • Crocowi można by wrzucić dylemat na ile czuje się człowiekiem i na ile chce pomagać ludziom, skoro nawet genetycznie jest odmienny. To chyba gdzieś tam powinno być, skoro na końcu decyduje się pomóc.

            Boomerangowi na razie nic nie wymyśliłam, ale dla mnie on był do odstrzału i byłam szczerze zdumiona gdy dożył do końca filmu.
            Reszta już ma traumy, w filmie też widać budowanie między nimi relacji (gdzieś tam, poza kadrem), tylko że te sceny są ucinane i nie mają żadnej puenty. Może poza El Diablo.

            Jakby to nie był mroczny mrok a la Snyder poważny film o złych ludziach, to mogłoby się udać. Zwłaszcza, że jak mówisz, reżyer umie i w dynamikę i w drużyny.

          • …. true. W sumie jestem bardzo ciekawa czy wersja Ayera (albo chociaż bardziej do niej zbliżona) kiedykolwiek ujrzy światło dzienne. Już się pojawiają głosy, że wersja BluRay/reżyserka będzie miała więcej wyciętych scen (np. popisy Leto), ale to wciąż nie będzie miało wiele wspólnego z oryginalnym scenariuszem Ayera.
            Trochę szkoda tego nieistniejącego filmu. Nigdy się chyba nie dowiemy, czy rzeczywiście było tam coś do odratowania.

          • Krzysiek Ceran

            Ponoć prawdziwa lista wyciętych scen, tak, żeby te gdybania miały jakiś kontekst:

            http://www.screengeek.net/2016/08/06/rumor-list-deleted-scenes-suicide-squad-reveal-much-darker-film/

          • Akurat popisy Leto mnie nie zachęcają, jak patrzę na jego Jokera czuję silną potrzebę mycia rąk.
            Może wydadzą chociaż oryginalny scenariusz, mniej lub bardziej oficjalnymi kanałami. Wtedy będzie można sprawdzić, czy ten nieistniejący film byłby dobry czy to kwestia naszej wyobraźni.

          • to each their own. Rozumiem niechęć do tej postaci, ale coś mi każe myśleć, że tam było coś więcej. I nie jest to bynajmniej ślepe uwielbienie dla Leto.
            Patrząc po spisie scen, które zalinkował Krzysiek, widzę tam ten film, o którym (oględnie) rozmawiamy. A przynajmniej większe jego fragmenty. Może jest nadzieja?

          • Tak to wygląda. Co chyba oznacza, że zamysł reżysera był logiczny i mocno umocowany w historii, skoro na niego wpadłyśmy :).
            Hmm, jest też powieść na podstawie filmu. Guupi Amazon daje na nią zniżkę całemu światu poza Polską (tak, przesadzam, ale zawsze mnie to wkurza), ale może się skuszę.

          • Chętnie się zrzucę na tę nowelizację z tobą (bo jeśli dobrze rozumiem linka, w książce pojawiają się sceny/wątki, których nie ma w ostatecznym filmie), bo chciałabym się z nią zapoznać.

          • Ok :). Tylko ja nie umiem w konwertowanie tych nowych plików amazonowych, a Ty?

          • Nowych? Nie wiem, nie próbowałam. Pewnie są jakieś metody na obejście, a przynajmniej kiedyś były.

  • Łukasz Świniarski

    O fajnie odnieśliście się do tego, że nie widzieliście jeszcze Stranger Things. A Krzysiek mówi o średnich ocenach dla tego serialu, bo pewnie przypomniały mu się nie do końca pochlebne oceny Misiaela i Kuby G. na forum Avalonu.

    Paweł widziałeś już ten serial?

    Atak na Arkham, to o wiele lepsza tym razem animowana wersja Legionu Samobójców. To by fajnie wypadło moim zdaniem, gdybyście zrobili porównanie obu filmów, tego animowanego i SS. Tak tylko mówię, piszę 😀

    Wszyscy kochamy jednorożce 😀

  • Fredosław

    Jedyne wyraźnie niepochlebne głosy na temat Stranger Things jakie słyszałem pochodziły od osób które nie kupiły całego pomysłu na ten serial, spodziewały się czegoś zupełnie innego. Tymczasem jest to nostalgiczny przegląd z popkultury/fantastyki lat 80tych, tylko tyle, i aż tyle. To co robi, robi zajebiście.

    Samobójcy, no cóż, wyczerpaliście temat. No i kurcze nadal mi się to lepiej ogląda niż dowolny film Marvela, na których przysypiam. Tutaj nie ma sensu, a i tak patrze z ciekawością. Może dla niektórych brak sensu jakoś ciekawie opakowany jest lepszy od sensu banalnego i infantylnego.

    Maszt w Konstantynowie (kiedyś mówiono “w Gąbinie”) to była przez prawie 20 lat najwyższa konstrukcja zbudowana przez człowieka. Dopiero w 2008 roku ten rekord został pobity przez Burdż Chalifa w Dubaju. Jej upadek był bardzo dużym niusem swego czasu, Mysza nie słyszała zapewne wyłącznie dlatego że to dziewczę młode 😉

    • Classic

      Ej tam, mysza ma staż prawie jak Miki 😉 toż to milf…soon.

      Mam wrażenie, że gdy jakiś serial (lub film) ma mnóstwo dobrych opinii i zachwytów to ludzie zapisują sobie na liście must see jeżeli nie mogą obejrzeć od razu, spodziewają się nie wiadomo czego nie do końca ogarniając konwencje i target a po zobaczeniu marudzą że powinno być więcej i lepiej po tych hymnach pochwalnych, i jest ok ale … bla bla bla. Taka grupa oglądaczy jest zawsze i pewnie nie zniknie, tylko to jęczenie jakoś tak irytuje. Oglądają bo wypada być na czasie i wypada mieć swoje zdanie mimo że nie są grupą docelową. Cóż… życie i kozie bobki.

      Nie oglądam komiksowych filmów oczekując mega czegoś i nie mam podbudowy komiksowo kreskówkowej jak Krzysiek C. i pewnie to dlatego. Drudzy avengersi to przysypianie bo nudzili mnie strasznie, coś nie zagrało i tak jak Iron many to filmy na raz, Kapitan za to robi robotę w zimowej scenerii. Strażnicy galaktyki świetni i teraz pozostali kopiują (muzycznie jak wspominaliście).

      DC to jest coś innego, mniej kolorowanek więcej tego “niby mroku” wyprane kolorki ale jakoś tak chętniej sięgnę kolejny raz po Człowieka ze stali i BvS w wersji dłuższej. Po marvele mniej mi się chce sięgać bo mam przesyt tym kolorowym przedszkolem. Widzę wady DC ale.. może to sentyment do supermana itp. Batman hmn Burtona mi się podobał wraz z ichnimi złoczyńcami (jak to brzmi heh) Nolan na raz i tylko dla dżokera bo świetnie znika ołówki, Affleck spoko jako postać, zobaczymy w kolejnym filmie bo ma potencjał chłop i gdzieś w tle powinien przewinąć się Matt fucking Dammon ;).

      Ręka w górę gdy ktoś ma dziwną minę gdy w podcaście mysza sadzi do Kamila uczuciowymi określeniami… no nie moge się przyzwyczaić. Słuchanie podcastu to “intymna” czynność a mam wrażenie, że na przeciwległej ławeczce w parku siedzi parka i się obściskuje jedząc sobie z dzióbków…

      Częściej zapraszajcie (tak raz w miesiącu) Pawła Opydo z bloga Paweł Opydo wcześniej … hehe beka poziom master i mam nadzieję że tak długie przedstawianie gościa mam na celu tylko wspominanie o zombi samurajach, zawsze padam. Paweł Wprowadza pozytywne zamieszanie, kroi interakcje miedzy gospodarzami i zakłada pułapki w które najczęściej wpadają zagubione myszki.

      O legionach nic nie powiem bo nie widziałem i jeszcze ten stan potrwa kilka miesięcy. Zresztą jak słyszę nic nie stracę oglądając nie w kinie.

      Ponoć lubicie komcie i czytając jesteście szczęśliwi jak Harley na widok mjornila więc proszę. Starałem się dołożyć każdemu, darowałem tylko Willowi Smithowi mimo jego miny jakby go cisnęło rozwolnienie. Co jest z tym kolesiem? A taki był luzak kiedyś…

      Pozdrawiam

      • Do MILF jeszcze trochę mi brakuje. Podobnie jak do bycia (wraz z Kamilem) obściskującą się parką. Podcast praktycznie nie uświadcza naszego PDA (bo i nie jesteśmy do niego skłonni), sądzę więc, że takie minimum u nikogo nie wywoła zbytniej traumy.

  • Paweł podczas seansu SS myślał o kolorowankach, a ja – by daleko nie szukać, miałem podobnie przy Nice Guys. Już tak w 1/4 chciałem się powiesić. Na SS tego nie uraczyłem. Też już wiem, co powinienem napisać na stronie o SS, ale na razie mi się nie chce. W skrócie – nie taki zły, jak go malują/czepiają. Ot zwykły superbohaterski blockbuster. Podobny do typowego marvelowego pitu pitu. Szkoda potencjału enchatresski, bo zapowiadała się naprawdę fajnie.