Myszmasz 165 – 2016: Rok bobrzych dup

23 komentarze

W tym specjalnym odcinku, stojącym w rozkroku między przeszłością a przyszłością, pierwszym, który emitujemy w roku 2017, a jednocześnie ostatnim, który nagraliśmy w 2016, mamy dla was specjalną zawartość. Najpierw omawiamy dwa filmy i dwie książki, a potem dokonujemy popkulturowego podsumowania roku.
Pomagają nam w tym dwie gościnie – Catus Geekus i Oceansoul – a przeszkadzają dwa obecne w mieszkaniu koty, sylwestrowe fajerwerki za oknem i skonsumowany alkohol.

Możecie nas także wspierać na Patronite: patronite.pl/myszmasz
Dzięki waszej pomocy nie ma tygodnia bez Myszmasza!

Zapraszamy do słuchania i jak zwykle czekamy na wasze komentarze i uwagi tu na stronie, pod adresem myszmaszpodcast@gmail.com albo na facebooku.

POBIERZ ODCINEK

Audio clip: Adobe Flash Player (version 9 or above) is required to play this audio clip. Download the latest version here. You also need to have JavaScript enabled in your browser.

00:04:55 – Przedostatni seans filmowy. “Dwóch panów z branży” Katarzyny Czajki
00:10:15 – Labirynt Groota. Film “Siedem minut po północy”
00:16:45 – Wielki Brat miesza kolory. “Shades of Grey” Jaspera Fforde’a
00:23:25 – Chris Pratt i aktorzy. Film “Pasażerowie”
00:32:00 – Było źle… Podsumowanie 2016 roku – rozczarowania
00:48:50 – …ale mogło być gorzej. Podsumowanie 2016 roku – pozytywy

Tags: , , , , , , ,

  • Elka

    Urodzajnych podcastów w 2017 🙂

    Przesłucham jak mnie głowa przestanie łupać.

    • Życzymy zdrowia (i ulgi w bólu) i ściskamy cieplutko!

  • Łukasz Świniarski

    Wszystkiego dobrego w Nowym Roku 😀 Email z moim podsumowaniem 2016 r. dotarł? I pytanie do pani gospodarz tego odcinka, czyli Ocean Soul. Mysz wrzuciła zdjęcie na TT na ,którym zauważyłem, że zbierasz WKKM. Planujesz też Supernohaterów Marvela. Na fotce widać jeszcze, że kilka tomów z Marvel Now! od Egmontu także znajduje się w Twojej kolekcji. Stąd pytanie. Zbierasz jakieś wybrane tytuły czy wszystko jak leci?Masz jakieś ulubione serie z Marvela, które czytasz w oryginale?

    • ” I pytanie do pani gospodarz tego odcinka, czyli Ocean Soul”
      Konfiskujemy ci legitymację największego fana. To byłam ja.
      Odpowiedź na te zdania, co chyba są pytaniami, ale nie mają pytajników:
      Nie.
      Wybrane.
      Nie.

      • Łukasz Świniarski

        Zatem uniżenie przepraszam 🙁 za błąd. Pytanie co będę musiał teraz zrobić by legitymację odzyskać?

  • Grzegorz Grygoruk

    Mówiliście w ogóle w tym roku o drugim sezonie Pana Robota (pytam, bo z tego, co pamiętam, dużo dobrego mówiliście o pierwszym)? Wydaje mi się, że nie i ciekaw jestem, czy to dlatego, że jeszcze nie widzieliście, czy po prostu nie ma o czym mówić:P

    • Krzysiek Ceran

      O ile nie rąbnąłem się przy wypisywaniu tematów w którymś odcinku, to wygląda na to, że nie. Sam nawet pierwszego sezonu nie widziałem, więc Kamil i Mysz muszą odpowiedzieć, czy jest o czym mówić.

    • Myszy zabrakło w tym roku czasu by na spokojnie usiąść i wchłonąć Mr Robot s2 jednym haustem. Mam nadzieję naprawić te braki w tym roku 🙂

    • Dałem szansę początkowym odcinkom 2 sezonu, ale nie przebrnąłem na razie przez 5ty. Ale ja już zacząłem marudzić na 1 sezon, więc…

  • michax

    Co do serialu American Crime Story to Ryan Murphy jest showrunnerem, producentem i reżyserem, ale wydaje mi się że równie ważne jest kto pisał scenariusze do połowy odcinków czyli Scott Alexander i Alex Karaszewski (np. Skandalista Larry Flynt, Ed Wood). Wydaje mi się że oni mieli też duży wpływ na sukces serialu.

    • Krzysiek Ceran

      Dobrze wiedzieć, dzięki. 🙂

  • A propos tego co Ocia mówiła o poczuciu braku wyborów w Wiedźminie- zastanawiam się jak bardzo ciąży na nas lektura książek. Na ile czujemy, że musimy uratować Ciri bo to Ciri, a Geralt i Yennefer to OTP i koniec.

    • Krzysiek Ceran

      Mój Geralt skończył jedynkę z Shani, więc już w dwójce poczułem się zdradzony przez CD Projekt. A i tak uważam, że Triss pasuje mu lepiej, niż Yennefer. Ale ja jej w książkach nie lubiłem.

      • Shani wraca w “Sercu z kamienia”, pewnie na osłodę dla fanów jak Ty.

        Ale ja trochę nie o tym. Wiadomo, że odbieramy te gry inaczej niż ludzie nieznający książek (patrz reakcje jak pierwszy raz pokazali Ciri. My: OMG, Ciri!! Inni: OMG, będzie można wreszcie pograć żeńską wersją Geralta!). I zastanawiam się na ile znajomość kanonu sprawia, że sami sobie ograniczamy wybór.
        Bo teoretycznie możesz grać w trójce postacią o innym charakterze niż kanoniczny Geralt z Rivii. Dokonać innych wyborów, SPOILER (?) sprawić, że Ciri zostanie z ojcem, na przykład. Ale praktycznie dużo osób gra kanonicznym Geraltem dokonując tylko korekt (np. związkowych).
        Może to ograniczenie wyborów jest w naszych głowach tylko.

        • Krzysiek Ceran

          Nie wiem, ja tam nie miałem problemów z tym, żeby Geralta angażować z ochotą w te wszystkie sprawy, w które w książkach tak się nie chciał mieszać. Za każdym razem jak się dawało walczył ramię w ramię z elfimi terrorystami i tak dalej.

          Oczywiście, dla mnie to wciąż w dużej mierze teoretyczne rozmowa, wrócę do tematu jak już zagram w trójkę…

          • To ja tylko wtrącę, że u mnie największy dylemat w trakcie grania w jedynkę polegał na tym, że dokonując wyborów kierowałam się -swoim- poczuciem moralności, a nie tym, które IMHO miał książkowy Geralt. Stwarzało to ciekawy dysonans, ale było dla mnie dowodem na to, że trzymanie się kanonu nie jest dla mnie koniecznym elementem gry, mimo że książki czytałam i kocham, i jestem team Yen/Geralt all the way.
            Z drugiej strony nie stanęłam jeszcze przed wyborem Triss vs Yen. Myślę, że mój wybór zależałby od tego, jak te postaci są w grze przedstawione (a słyszałam/czytałam na ten temat dużo opinii). Zgodzę się natomiast, że fani, którzy lubię Yen i od książek shipują ją z Geraltem mogą być w stosunku do niej nastawieni bardziej pozytywnie. Podobnie z Ciri.

          • Ja tak przeszłam jedynkę. W dwójce stwierdziłam, że przecież trochę czasu minęło,Geralt miał nowe doświadczenia, mogło mu się pozmieniać. I przestałam się przejmować dysonansem :).
            W trójce tylko decyzje odnośnie Ciri podejmowałam kanonicznie. Mniej więcej.

    • Ja miałam na myśli raczej to, że w toku zadań prawie nigdzie nie ma żadnych wyborów do podjęcia, czy też konsekwencji tych wyborów. Jasne, był wybór Yen-Triss (ja jestem team Yen), był wybór w queście z Baronem (i ten jest jedynym, który dał mi odczuć późniejsze konsekwencje, który gdzieś tam mną ruszył), wyboru z Ciri jeszcze nie miałam, ale załóżmy, że ten jest trzeci… I to tyle? No mało trochę jak na erpega. Brakuje mi częstszego podejmowania decyzji, które by potem do mnie wracały, tego książkowego poczucia wyboru ‘mniejszego zła’. Zupełnie by nie przeszkadzało, gdybym np. przy drugim przejściu gry musiała podejmować same ‘nieksiążkowe’ decyzje. Ale tu nie ma po co grać drugi raz. Co ciekawe, w pierwszej części gry takiego wrażenia nie odnosiłam, ale może dlatego, że tam ogólnie było mniej zadań i mniej wszystkiego, a na pierwszy plan wysuwał się wątek wyboru między Zakonem a Scoiatel, więc całość ograłam trzy razy, za każdym razem trochę inaczej. 😀

      • Jest jeszcze wybór odnośnie Radowida, Philippy, Keiry (jeśli jeszcze jej nie miałaś, dobre stosunki z Keirą Metz bardzo fajnie kończą jej wątek), Kaer Morhen (chyba nie przekręciłam?), czarodziejek, Janka, Ciri też ma kilka. Tyle pamiętam. Tylko fakt, ja się starałam trzymać głównego wątku, więc pewnie miałam to bardziej skondensowane.

        To chyba lepiej widać jak dwie osoby grają jednocześnie i dokonują różnych wyborów- Mąż miał dużo smutniejszą historię ode mnie, bo specjalnie wybieraliśmy inaczej.
        Anyhow, you got me thinking :).

        • Ale to zmienia wiele w grze w trakcie rozgrywki? Z Keirą już wszystko chyba sobie powiedzieliśmy, podjęłam decyzję… i z tego co doczytywałam, dostanę dzięki temu inną planszę na koniec gry niż osoba, która zdecydowała inaczej. A nie o to mi chodzi, chodzi mi raczej o konsekwencje, które odbiją się na mnie jeszcze w trakcie rozgrywki, dadzą dostęp do innych questów albo zmienią coś w jakimś innym wątku (jak choćby historia z Baronem, którego w tym momencie już w grze nie odwiedzę; czy jak wybory z Wiedźmina 1 i 2, zwłaszcza 2).
          Generalnie nie czuję po prostu, by moje wybory miały jakikolwiek ciężar i bym miała odczuć konsekwencje moich działań, a najczęściej w ogóle nie mam żadnego wyboru (co być może wynika po części z tej monstrualnej liczby questów pobocznych, które oczywiście bardzo często opowiadają ciekawą historię – ale historię na jeden raz). Tak wracam wciąż i wciąż do tego Barona, ale to dla mnie w jakimś sensie ‘problem’ tej gry – ten wątek był na tyle rozbudowany, dobrze poprowadzony, z konsekwencjami i ogólnie wrażeniem, jakie na mnie zrobił – że nic z tego, co dostałam później, nie było już równie doskonałe.
          Ale żeby nie było, że tak tylko jojczę – mnie się bardzo dobrze grało w Wiedźmina, gameplayowo to jest ogromny skok jakościowy w porównaniu do poprzednich części. Tylko coś go skończyć nie mogę (a jeszcze ponoć oba dodatki ma świetne), a o wizji grania po raz drugi raczej nie ma mowy na ten moment.

          • Megapodius

            Jeszcze do problemów z watami można dodać jeszcze to, że po tym momencie, który już Początkowo wygląda na zakończenie jakość fabuły się pogarsza. (Jeden wybór został zrobiony już wyraznie na silę i wyjątkowo głupio). Akurat chyba to wątek Keiry ma lepiej wykonane konsekwencje jego zakończenia. Wybory z pierwszej gry nie mają żadnego znaczenia, jedynie w Sercach jakoś w opcjach dialogowych coś się pojawia w stosunku do Shani

  • Megapodius

    Bliznę tłmaczył Tłumacz Żelaznej rady, Tomasz Bieroń

  • RaINqer

    Super! Odnotowałem sobie parę tytułów, żeby przeczytać w tym roku.