Myszmasz 184 – Zemsta Ślamazara

17 komentarzy


W tym tygodniu wraz z Megu z bloga Catus Geekus nadrabiamy zaległe newsy i omawiamy naprzemiennie dołujący i budzący agresję dokument “The Keepers”. Dzięki Kamilowi i Myszy, którzy wybrali się na teatr w kinie, rozmawiamy o sensie istnienia. A potem przez godzinę próbujemy dociec, czy istnienie piątej części “Piratów z Karaibów” ma jakiś sens. Spojler: niektórym z nas się nawet w miarę podobało. Trochę.

Możecie nas także wspierać na Patronite: patronite.pl/myszmasz
Dzięki waszej pomocy nie ma tygodnia bez Myszmasza!

Zapraszamy do słuchania i jak zwykle czekamy na wasze komentarze i uwagi tu na stronie, pod adresem myszmaszpodcast@gmail.com albo na facebooku.

POBIERZ ODCINEK

Audio clip: Adobe Flash Player (version 9 or above) is required to play this audio clip. Download the latest version here. You also need to have JavaScript enabled in your browser.

00:01:15 – Patriarchy: The Final Frontier. Doniesienia i zapowiedzi
00:15:35 – Trzy problemy Krzyśka. “Problem trzech ciał” Liu Cixina
00:25:05 – Cosplayerka gubi pantofelek. “Geekerella” Ashley Poston
00:35:40 – Słów brak. Serial dokumentalny “The Keepers”
00:47:20 – Jak żyć? Spektakl “Rosenkrantz and Guildenstern Are Dead” National Theatre Live
01:00:10 – You fight like a cow! Gra “Oh…Sir!! The Insult Simulator”
01:07:25 – Klątwa Czarnej Perły? Film “Piraci z Karaibów: Zemsta Salazara” [pewne spojlery]

Tags: , , , , , , ,

  • SPOILER SPOILER SPOILER
    Dla mnie wątek Cariny i poszukiwań ojca było tym, co uratowało ten film emocjonalnie. Bo do tych scen miałam głęboko w nosie co się wydarzy, irytowało mnie rozwalenie wewnętrznej logiki świata. I chyba duża zasługa aktora, który z dość sztampowych scen wycisnął co było można.
    Tylko, że wątek był źle poprowadzony, bo raz że powinien zacząć się wcześniej, a dwa oni powinni mieć czas na nawiązanie relacji.
    I serio, byłam przekonana, że na końcu małpka wskoczy jej na ramię i Carina przejmie pirackie imperium ojca. Ale nie, przecież to musiał być Jack.

    • Krzysiek Ceran

      Tego ostatniego zupełnie nie widzę. Carina jest naukowczynią, nie ma żadnych pirackich ciągot. W następnych częściach – owszem, nawet bym się tego spodziewał. Ale w tym filmie byłoby to dziwne.

      • To zdecydowanie było bardziej w tym filmie, który mi się pojawił w głowie- ten w którym to była historia o dziewczynie szukającej ojca i nawiązującej z nim jakąś relację (tak, byłam tak znużona seansem, że wymyśliłam sobie inny film, kiedy oni tam mordowali Sparrowa).

        Ale nadal, ma więcej sensu niż małpka zostająca z Jackiem, który jej nie cierpi i chce zjeść (co nam od jakiś dwóch-trzech filmów deklaruje).

        PS. w sumie, to w tym filmie najbardziej szkoda załogi Salazara.

      • tiki

        K też sie dałeś wciągnąć w “naukowczynie”? A może naukolożki czy inne loszki, dla mnie to idiotycznie brzmi. Naukowiec to brzmi dumnie.

        • Naukowiec? Że co, jak leniwiec, pechowiec? Brzmi strasznie negatywnie.

          • tiki

            Podcaster? Że co, jak hejter? Tłumacz jak pomywacz albo włamywacz? To pod kryminał podpada.

  • Łukasz Pilarski

    1:23:10 – My girl! :3
    1:56:52 – Ani się ważcie!

    • 1. Zepsułeś Mysz.
      2. Nie ma takiej opcji.

  • SPOILERS to PotC
    .
    .
    .
    Ja pragnę tylko sprostować, że nie wzruszyło mnie to, co Mysza powiedziała, że wzruszyło (z kontekstu rozumiem, że chodziło o śmierć Barbossy – to mnie raczej wkurzyło, bo to było tak leniwe i tak bezmyślne scenopisarstwo w tym momencie). Wzruszyło mnie dopiero spotkanie Willa i Elizabeth – co imho dużo mówi o moich emocjach w stosunku do serii, które wciąż są dużo bardziej żywe w stosunku do trylogii niż wszystkiego, co zrobiono później.
    Zresztą, jeśli jest jakiś powód, dla którego trzeba by bronić sensu powstania tego filmu na poziomie innym niż finansowy – to jest to chyba tylko ten happy end dla powyższej pary. Co moim zdaniem wcale nie jest dobre, bo tak, jasne, to jest wzruszające, i to jest granie na tamtych emocjach ludzi takich jak ja, ale damn, jednym z silniejszych punktów trzeciej części było właśnie jej zakończenie i to, że było raczej słodko-gorzkie niż ociekające lukrem. A teraz oni to psują, i ja się z tym nie czuję dobrze, tak sobie myślę.
    A, i tak, to ja mówiłam, że w 5 części przeszkadza mi absolutny brak twistu. I nie chodziło mi o to, że w każdym filmie muszę mieć twist czy coś, ale kurczę, duży urok moich ulubionych części, czyli 1 i 3, to były właśnie te nagłe zmiany stron przez postacie [3] czy to, że nagle okazywało się, że Sparrow przez cały czas miał plan i wszystkich wykiwał [1]. A w piątej części jest po prostu płasko jeśli chodzi o jakiekolwiek napięcie, i jak słusznie w jakimś momencie zauważacie – skoro Trójząb zdejmuje *wszystkie* klątwy, to co nas obchodzi, kto dotrze do niego pierwszy?

    …I w ogóle to ja wciąż nie wiem, co sądzę o tym Salazarze, bo z jednej strony to ja się dobrze bawiłam w kinie (na pewno lepiej niż Kamil :D), a z drugiej moja lista problemów, problemików i błędów, które chcę wytykać temu filmowi, wciąż rośnie.
    Czemu tam tyle rzeczy nie ma sensu? I na poziomie bohaterów, i na poziomie mitologii, i na poziomie emocji, i w ogóle czemu Disney nie może zacząć robić nowych Piratów *tylko* o nowych bohaterach (niechby i byli potomkami tych starych), bez psucia tego, co było w tamtych częściach dobre? Argh.

    • Może się źle wyraziłam w odcinku, ale gdy mówiłam o Twoim wzruszeniu miałam na myśli właśnie spotkanie Wila i Elizabeth.

      Also: a propos bzdur, Maja Lulek w komentarzach na FB słusznie wytknęła, jak idiotyczne jest to, że piratów dziwi Carina posługująca się astronomią i “horology” do poruszania się po morzu. TO JAK ONI, KURWA, PŁYWAJĄ PO TYM MORZU WIELKOŚCI BASENU OD PIĘCIU FILMÓW SKORO TEGO NIE UMIEJĄ? PŁYWAJĄ NA CZUJA???? (kompas Jacka się nie liczy)

      • Krzysiek Ceran

        Trzymają się linii brzegowej. 😛

        • Dlatego ciągle wszyscy na siebie wpadają

  • Elka

    W ramach bycia obłożnie chorą, obejrzałam The Keepers praktycznie ciurkiem i poprawiłam lekturą The Handmaid’s Tale. Kiepski pomysł…

    Co do dokumentu – bardzo ciekawa i poruszająca historia, ale forma mi przeszkadzała. To jest historia skomplikowana, wielowątkowa i jest moim zdaniem opowiedziana trochę chaotycznie. Wywiady, czy też wypowiedzi bohaterów to duża cześć filmu i mi bardzo brakowało osadzenia ich w czasie. Rozmawiamy z Jane zanim spotkała drugą Jane czy po tym, przed czy po tym kiedy dowiedziała się o stronie FB itp. Podobnie przeszkadzało mi, że reżyser (?) gość zadający niekiedy pytania zza kadru pozostaje anonimowy i nie jest częścią historii. To była taka dziura – wszyscy wiedzą że tam jest, ale nikt o tym nie mówi. Rozumiem że chciał oddać głos kobietom, ale moim zdaniem nie wypadło to dobrze. Dużo lepiej mi się odbierało podcasty (wiem że inna forma) typu S Town, czy Sarial gdzie dziennikarz nie udaje, że nie jest częścią historii.

    A sama historia – slow brak, dokładnie tak.

    • O, a co ogólnie myślisz o S-Town? Bo przesłuchałam całość i wcale nie wydaje mi się aż tak porywający jak reszcie świata.

      • Elka

        Mnie chyba przede wszystkim zdziwił, bo nie tego się spodziewałam – słuchałam tego po rewelacyjnym Serial Podcast . Miło się słuchało, ale nie polecałabym szczególne nikomu, bo historia jest tak w zasadzie nie bardzo wiadomo o czym/kim. Chociaż możliwe że dla tyrad głównego bohatera warto posłuchać.
        Drugi sezon Serial mi nie podszedł i nie mam aktualnie czego słuchać 😉

        • Krzysiek Ceran

          Możesz spróbować tego:
          https://soundcloud.com/the-australian-1/bowraville-episode-1-the-murders

          Trafiłem na to pod hasłem “australijski Serial”, co jest pewnym wyolbrzymieniem, ale całkiem nieźle mi się tego słuchało.

          • Elka

            oh, the accent 🙂
            Dzięki, posłucham. Mam sporą moc przerobową w pracy.
            Wbrew pozorom nie pracuję jako cieć na nocnej zmianie.