Myszmasz 194 – Pociąg z hajpem

32 komentarze


W tym tygodniu mamy dla was wyjątkowy odcinek. Wręcz ponadczasowy. Robimy sobie przerwę od bieżącego omawiania wszystkiego, by przekrojowo podyskutować o zjawiskach, które w ten czy inny sposób dotykają nas wszystkich. Hype. Retcony. Eurowizja.
Same poważne rzeczy.

Możecie nas także wspierać na Patronite: patronite.pl/myszmasz
Dzięki waszej pomocy nie ma tygodnia bez Myszmasza!

Zapraszamy do słuchania i jak zwykle czekamy na wasze komentarze i uwagi tu na stronie, pod adresem myszmaszpodcast@gmail.com albo na facebooku.


01:30 – That’s a name I’ve not heard in a long time. Doniesienia i zapowiedzi
09:35 – Ludzie listy piszą. Kącik mailowy: Eurowizja
22:55 – Wszyscy na pokład! Czym jest “hype”?
53:40 – To było zupełnie inaczej. Czym jest “retcon”?

Tags: , , , , , , ,

  • Odnośnie hype’u wewnętrznego i zewnętrznego- na ekranizację “Dobrego Omenu” nakręciłam się widząc nagłówek “Michael Sheen i David Tennant zagrają w ekranizacji Dobrego Omenu”. Nawet nie wiedziałam, kto kogo gra i czy to będzie serial czy film.
    cdn. albowiem słucham

    • Ja naprawdę muszę przysiąść i wreszcie przeczytać “Dobry Omen”. Dla Michaela Sheena, of course <3

      Myślę, że w komiksach też ktoś tam zatwierdza takie zmiany. Skoro je uznaje się za retcony, w wypadku Horowitza chyba też powinno się to stosować.

      • Albo poczekaj na serial i, jeśli Ci się sposoba, przeczytaj książkę ;). Skoro robiłaś kilka prób i nie podeszło. Ja tak czasami robię i jest to całkiem przyjemne i odświeżające (i pozwoliło mi obejrzeć cały sezon Pamiętników wampirów, podczas gdy książką po trzydziestu stronach chciałam rzucać).

        Btw. to jest casting przy którym zupełnie mnie nie obchodziło kto zagra kogo, bo obaj są doskonali do obu ról. Tennant jako Crowley to samograj, ale anioł ze szkockim akcentem <3. A z kolei Sheen na anioła pasuje jak mało kto, ale on tak cudownie gra złoli.

        • E, dam radę – do “The Witching Hour” Anne Rice robiłam 8 podejść, ale jak już przebrnęłam to potem tom 2 i 3 poszły jak z bicza strzelił. Kwestia zaparcia 😉

          Sheen IMHO świetnie nadaje się do ról, które pod pozornie chłodną, wyniosłą fasadą skrywają ciekawe wnętrze. Czyli z tego co wiem pasuje na anioła 🙂

          • Dzielnaś, ja się przez Czarownice Anne Rice nie przebiłam (być może dlatego, że ja nie mogę horrorów chyba że są o wampirach).

            Oni obaj są idealni do takich ról :D. A widziałaś już Kacze opowieści?

          • No tak, to może być problem. Choć mam wrażenie, że to jednak bardziej gotyk niż stricte horror (a’la Crimson Peak). Ja bardzo lubiłam w Czarownicach klimat, zawiłą genealogię i różnorodne postaci (w pierwszym tomie dowiadujemy się o wielu pokoleniach rodziny i każda miała jakiegoś ciekawego przedstawiciela). Ale nie namawiam – są lepsze książki Rice. Co mi przypomina, że nadal czeka mnie Lestat i Atlantyda 😀

            Dwa odcinki? Widziałam. W sumie chyba zapomnieliśmy je omówić w podcaście 😀

    • Krzysiek Ceran

      Retcon to retcon. Nieważne, czy zatwierdzony – wszystkie marvelowe są zatwierdzone, po drugie – autor dzieła sam może siebie potem retconować (patrz przykład Pratchetta).

      • To prawda.
        Ale trochę szkoda, ja bym tę oficjalną kontynuację Draculi z chęcią wywaliła z kanonu (jakie to było złe! Co to robiło z postaciami! Brr!).

        • Ugh, can we not? Należy to w ogóle wymazać z ludzkiej pamięci.
          Ale kurczę. Teraz mam przez Ciebie ochotę wrócić znowu do Draculi 🙂

          • Proponuję przebić osinowym kołkiem, a na trumnie położyć dziką różę, żeby na pewno nie wstało.

            Ale powieści czy którejś z ekranizacji? A czytałaś Dracula’s tapes? That was fun!

          • Oryginalną powieść – to moja lektura na wakacje (nie pytaj 😀 ). A co to “Dracula’s Tapes”? *strzyże uchem*

          • To jest historia z powieści, ale opowiedziana przez Draculę. Trochę go wybiela, trochę wskazuje na największe głupoty w powieści, bardzo fajnie się czyta. Link do GR: https://www.goodreads.com/book/show/72473.The_Dracula_Tape?ac=1&from_search=true

          • Dziękować. Zainteresuję się 🙂

  • Marta

    O jezu, pierwszy raz musiałam skipnąć fragment Waszego podcastu, bo nie byłam w stanie słuchać przez przewracanie oczami – część o hypie tak bardzo głaskanie się po główkach, jakie z nas snowflaki. Niezbyt merytoryczna krytyka z mojej strony, wiem, ale chyba jestem zmęczona takim podejściem zewsząd. Co na to zresztą odpowiedzieć własnym znajomym – proszę bardzo, oto Wasze dyplomy niezwykłości za niezainteresowanie się tym, co inni? Co tu się wygrywa oprócz poczucia wyższości? Bo raczej nie jest to zdolność do wytworzenia sobie własnej opinii w obliczu morza opinii innych.

    • Krzysiek Ceran

      Nie jestem stuprocentowo pewien, które podejście tu krytykujesz, możesz uściślić?

      • Marta

        Może za szybko przewinęłam – krytykowałam podejście chyba głównie Myszy.

        • Szkoda, że nie dosłuchałaś do końca, tylko założyłaś, że wiesz, jak ta rozmowa przebiega. No trudno.

        • Jeśli chodzi o podejście “szkoda, że przegapiłem czasy przed hajpem na daną rzecz, bo nie mogłem być pierwszy” to ja rozumiem, że dla niektórych to może być ostry #cringe (nie ukrywam, że dla mnie trochę jest xD), ale nie ma co od razu dopowiadać do tego “bo teraz nie mogę się czuć lepszy od innych i błyszczeć w towarzystwie”.

          • Jestem pewien, że ludzie, którzy zajmują się polecaniem ludziom rzeczy nigdy nie czują żalu, że nie poznali czegoś fajnego sami, tylko dopiero wtedy, gdy już wszyscy o tym słyszeli.

          • Trudno mi się wypowiadać za poprzednią komentatorkę, ale o ile ukłucie żalu rozumiem (been there, done that), dla mnie bardziej cringowe jest “nie widziałem pierwszy, więc teraz na przekór nie będę oglądał/czytał/słuchał wcale”. Ale szanuję wasze hipsterstwo 😉

          • Nie wiem, jak to brzmiało w podcaście, ale to nie chodzi o to, że robisz coś na przekór, tylko tracisz część motywacji do tego, by to coś poznać, bo skoro już i tak było, minęło, to może lepiej zabrać się za jedną z tysiąca rzeczy, które powstają codziennie i jeszcze nie przebrzmiały.

          • Krzysiek Ceran

            No tak, powszechnie wiadomo, że książka miesiąc po opuszczeniu drukarni wietrzeje i zapewnia co najwyżej 10% oryginalnych doznań. 😛

          • Mnie większą przyjemność sprawia, kiedy poznaję coś zupełnie od zera, bez oczekiwań, znajomości najważniejszych punktów fabularnych i tak dalej. Z tego samego powodu unikam trailerów do rzeczy, które i tak wiem, że obejrzę.

          • Nitrogliceryna

            Gdyby samo unikanie trailerów wystarczyło to ok, ale plakaty, zajawki, wpisy w sieci, rozmowy ludzi itd. Ciężka sprawa. Ja się dystansuję i nie spinam gdy coś tam usłyszę. Można też oglądać po kilku miesiącach gdy wszystko ucichnie zajęte kolejną produkcją a ty sam już nie pamiętasz nawet o co chodziło i oglądasz bardziej na czysto.

          • Nitrogliceryna

            Celnie.

          • Wstrzymanie się z oglądaniem bierze się z chęci przeżycia wrażeń odnośnie dzieła na spokojnie. Co przy hypie jest trudne, bo albo wpłynie na mnie cudza opinia, albo własny smuteczek, że nie załapałam się wcześniej. A chcę móc na dzieło spojrzeć w miarę świeżo.
            I sorry, może przemawia przeze mnie cynizm, ale wierzę, że nie jestem w takim podejściu osamotniona. Tylko raczej się o tym głośno nie mówi, bo to wstydliwe.
            Przy czym nie ma to nic wspólnego z poczuciem wyższości, a bardzo wiele z niskim poczuciem własnej wartości, które bezsensownie buduje się na wrażeniu, że było się w czymś “pierwszym”. So there.

          • Nitrogliceryna

            To jest dziwne u Ciebie mysza to fakt, a co najlepsze jak sama mówisz nie jesteś osamotniona wiec ja stwierdzam: cała wasza grupa jest dziwna.

            Jak zawsze ciesze się że K. czuwa, staje w opozycji i nie głaszcze po pleckach za takie zachowanie bo ciekawa dyskusja wynika. A że K. jest bardzo ostrożny w słowach by myszy za bardzo nie podkręcać i otrzymać błogosławieństwo w postaci cieplutkiego “spierdalaj” to super bo drugi taki dynamit w podcaście jak mysza i grzyb atomowy murowany.
            Osobiście oglądam bez względu na hype czy jak to tam zwać i wyrabiam sobie własną opinię.
            Kto wie czy avatar nie zostałby Myszy gilti pleżer za same ładne obrazki, mi się podobał właśnie za to. Co prawda widziałem go ze trzy razy (dwa razy wersje rozszerzoną) i już nie mam ochoty wracać ale jak na rok powstania to nic ładniejszego wtedy nie było. Dzisiaj już po dziesiątkach filmów i ewolucji techniki filmowej cgi nie robi takiego wrażenia ale wzorem dopracowania świata wciąż jest.

          • Mam jedno pytanie: czy uważasz, że reklamy mają jakikolwiek wpływ na Twoje opinie/decyzje?

          • Nitrogliceryna

            Na tak ogólnikowe pytanie (właściwie retoryczne) odpowiedź każdego człowieka na ziemi brzmi: tak.

            Kwestia jest bardziej złożona i wymaga bardziej szczegółowego podejścia.

            Podejrzewam że oczekiwałeś takiej odpowiedzi i pojedziesz mi jakimś szach mat. Ale to nie jest czarne i białe.

          • Chodzi mi o to, że nie jesteśmy w stanie stwierdzić, co dokładnie wpływa na nasze opinie i postrzeganie w stu procentach. Czasami masz ochotę na jakiś głupi film na poprawę humoru, a nawet nie wiesz, co Ci ten humor popsuło. Wystarczy, że jesteś śpiący i w złym humorze i już każdy film ma wyższą poprzeczkę do przeskoczenia. Więc dla mnie twierdzenie kategorycznie, że zawsze jest się w stanie ocenić film “bez względu na hype” i “wyrobić własną opinię” jest z założenia błędne.

          • Nitrogliceryna

            Reasumując. Ocenić film jesteśmy w stanie zawsze ale zazwyczaj na tą ocenę ma wpływ wiele czynników. Wynika z tego że ocena filmu nigdy nie jest “czysta” tylko odchylona w wyniku działa tych czynników.

            Hype jest czynnnikiem do którego ludzie zazwyczaj mają złe podejście a szczególnie ci (mysza) bardziej podatni na opinię innych i czujący presję – o czym mówiła i pisała. To nie za dobrze więc takie osoby powinny pracować nad tym by nie poddawać sie takim naciskom bo to najgorszy z czynników wypaczających ocenę filmów a w ekstremalnym wypadku powoduje niechęć do zobaczenia produkcji. Nie liczę takich odchyłów jak Opydo co z góry zapowiada że nie obejrzy czegoś zanim wejdzie to na ekrany….

            Podobnie zwrot “przereklamowany”. Duża kampania ktoś się napala jak szczerbaty na suchary, nie podoba mu się i twierdzi że przereklamowany. Złe podjście w dzisiejszych czasach. Zalać reklamami każdego gówna można dzisiaj i nie znaczy to że jest dobre. Learn that, boy.

  • Yoł

    Czy tak wygląda poranek Myszy i Kamila?
    https://www.youtube.com/watch?v=32TbxMN7wFI