Myszmasz 199 – Stoicka stonoga

25 komentarzy


W tym tygodniu przygotowaliśmy specjalny, bez mała reporterski podcast. Udaliśmy się bowiem wraz z Megu z bloga Catus Geekus do Gdyni, by na własne oczy ujrzeć, usłyszeć i ocenić musical o Wiedźminie. Przetrawienie tego doświadczenia zajmuje niemal połowę niniejszego odcinka.
W pierwszej połowie zaś rozmawiamy o nie do końca startrekowym “Star Trek Discovery”, zaskakująco startrekowym “The Orville”, a także o najnowszej ekranizacji Stephena Kinga.

Możecie nas także wspierać na Patronite: patronite.pl/myszmasz

Zapraszamy do słuchania i jak zwykle czekamy na wasze komentarze i uwagi tu na stronie, pod adresem myszmaszpodcast@gmail.com albo na facebooku.


00:01:20 – He’ll be back. Doniesienia i zapowiedzi
00:10:05 – Macki, mity i morderstwa. “I Am Providence” Nicka Mamatasa
00:12:35 – Live long and prequel. Początek serialu “Star Trek: Discovery”
00:20:40 – MacFarlane w kosmosie. Początek serialu “The Orville”
00:30:05 – Terror kliszy. Film “American Assassin”
00:38:00 – Wszyscy się pławimy. Film “To”
01:05:25 – Coś się zatańczy, coś się zaśpiewa. Musical “Wiedźmin”

Tags: , , , , , , , , , , , , ,

  • Matko, ten musical brzmi zdziwniej i zdziwniej :D. Ale jak coś, co chciałabym zobaczyć, mimo niechęci do widowisk na żywo. Anyhow, dziękuję że pojechaliście i obejrzeliście i zdaliście relację.

    Oraz, Płotka ma głos Wojciecha Manna!

  • Rudra42

    Kamilu, w Uncharted jak najbardziej są elementy nadnaturalne. W drugiej części w Shambali było magiczne drzewo, którego żywica dawała nieśmiertelność i nadludzką siłę tym, którzy ją wypiją.

    • FWG21

      No dokładnie. Zombie naziści z jedynki i te niebieskie stwory z dwójki to nie elementy nadnaturalne ? Niebieski olej który po wypiciu czyni Cię odpornym na kule ? Trochę słabo się wypowiadać na tematy bez wiedzy o nich…

      Poza tym ja wiem, że nie lubicie nowej Lary 2013 ( ta niechęć wypływa już od jakiegoś czasu) ale podsumowywanie całej gry na “lara najpierw płacze nad jeleniem, a później morduje zastępy wrogów” to fajny meme na raz. Sama gra miała mroczniejsze momenty i nie była zwykłą przygodówką więc Mysz ma w tym momencie rację. No chyba, że wszystkie te brutalne sceny śmierci Lary, rozdmuchana próba “gwałtu”, jej załamania w wyniku sytuacji w której się znalazła czy kąpiel w basenie krwii gdzie musi się schować to sielanka porównywalna z Uncharted 😉

      • Chill your tits. Ostatni raz grałem w Uncharted ch wie ile lat temu i zdawało mi się, że tam to było wyjaśnione jakimś fringe science’em pt. wirus, który zamienia w zombie i tak to zapamiętałem. Może źle, temat wypłynął nagle, więc wybacz łaskawie.

        A że Lara płacze nad jeleniem, a potem zabija zastępy wrogów to jest najmniejszy problem tej gry. Poza tym jest nudna, ma niepotrzebny otwarty świat, którego nie wykorzystuje i mam ją w dupie. Poza tym “brutalne sceny śmierci Lary, rozdmuchana próba “gwałtu”, jej załamania w wyniku sytuacji w której się znalazła czy kąpiel w basenie krwii” brzmi jakby tę historię napisał jakiś edgelordowy nastolatek. Jest dużo powodów, by tej gry nie lubić.

        • Krzysiek Ceran

          Co nie zmienia tego, że tak do połowy grało mi się w nią fajnie. Szkoda, że się w tym momencie nie skończyła, bo potem już się trochę przymuszałem. Ale ja wciąż zasadniczo lubię TR 2013 i jeśli dobrze pamiętam dałem temu wyraz w odcinku, w którym ją omawialiśmy. Bodajże… drugim?

        • Rudra42

          Też grałem w Uncharted dawno, a jakoś pamiętam 😉 W ogóle zauważyłem tendencję, że jak mówisz o grach, to często nie masz pojęcia o czym mówisz, zwłaszcza w przypadku serii Uncharted. Nie żebym się czepiał, takie spostrzeżenie 😉

          • Nie mam pamięci do fabuły ¯_(ツ)_/¯

          • FWG21

            My tits are calm now.
            Co do Lary to nie widzę tego “edgy”. Scena z basenem krwii była nawiązaniem do innego dzieła, a “scenę gwałtu” nakręciły branżowe media i w samej grze tego nie odczytałem. Gra miała spójny klimat od początku do końca i jedynie w rozciągniętym gameplayu się wykładała.

            “Otwartego świata” może Ty nie wykorzystujesz bo system ognisk bardzo ułatwiał powrót do ominiętych miejsc.

            A to, że grę masz w dupie mnie nie dziwi bo nie od dziś jedziesz po dobrze ocenianych grach, a polecasz te słabe przy których można oglądać seriale 😉 ( to nie szpila tylko obserwacja, proszę bez nerwów )

          • “nie od dziś jedziesz po dobrze ocenianych grach, a polecasz te słabe przy których można oglądać seriale”
            Przykłady?

          • FWG21

            Gta5 ? 👎🏻
            TR 2013 ? 👎🏻 I “mam w dupie”

            DA:I ? Mega! Dzięki tej grze obejrzałem 2 sezony serialu, napisałem pracę magisterską i wyrobiłem się z projektami do pracy.

          • To jest to, co wyniosłeś z moich opinii?

            Bo o GTA 5 mówiłem, że to jest dobra gra, ale wkurwia mnie już jej humor i nie lubię postaci.

            A o DA:I mówiłem tylko tyle,że to jest przeciętne RPG, które nie wciąga i nadaje się właśnie do grania w tle. Nie wiem, skąd pomysł, że to oznacza, że uważam, że gra jest mega? Szczególnie, że wcale tak nie uważam, bo jak później w to grałem to znienawidziłem tę grę.

          • FWG21

            Tak, tak to zapamiętałem. Przepraszam jeśli nie to nie pokrywa 🙂

  • FWG21

    W IT tak jak Krzyśka bardzo zmęczyły mnie te sceny straszenia dzieciaków. Tylko niestety w moim przypadku przerodziło się to w frustrację ponieważ miałem wrażenie, że już tu film zbliża się do końca. Siedziałem w fotelu i gniewnie gestykulowałem i wzdychałem bo ” po co te wszystkie wątki personalne, problemy i przedstawianie postaci jak w “nie-horrorze” skoro zaraz kończy się film?!” Po czym okazało się, że nie trwało to 2h, nie wychodzimy zaraz z sali, a film jedzie dalej i pokazuje, że wszystko miało swój cel. Bardzo miłe zaskoczenie.

  • 6:50 – Vikander jest Szwedką 😀 (przepraszam, zboczenie zawodowe Szwedolożki)

    • Krzysiek Ceran

      Dania, Szwecja… Wszystko to jedna Skandynawia. 😛

      • Oho, no to umawiamy się na solo, Krzysiek, przykro mi 😀

        • Krzysiek Ceran

          Kurczę, czy to musi być solo? Kumpel działa w drużynie wikińskiej, może pomógłby mi uzbierać tematyczną ekipę na ustawkę. 😉

          • Wikińskiej? No dobrze, to brzmi, jak gdyby mieli być po mojej stronie, to się mogę zgodzić 😀

  • w.zaleski

    Chciałem tylko napisać, że bardzo irytują mnie wtrącenia angielskich zwrotów przez jedną dziewczynę w co trzecim zdaniu. Ale wszedłem w komentarze i pierwszy z nich ma “Anyhow”… Nie było tematu

    • Rozumiem, że słuchasz myszmasza od wczoraj, kolego?

      • w.zaleski

        Może zachwieje to Twoim światopoglądem, ale istnieją ludzie, którzy
        jeszcze w ogóle nie przesłuchali ani jednego odcinka tego podcastu. A
        podpowiedzią jak tu trafiłem niech będzie “podsluchane.pl”.

    • Krzysiek Ceran

      Kompletnym zbiegiem okoliczności Mysz ma o tym notkę u siebie.
      http://myszamovie.pl/2014/03/disclaimer-uwaga-angielski/#.WdgN42i0OUk
      Zupełnie jakby te uwagi się powtarzały czy coś.

      • w.zaleski

        Skąd pomysł, że post z 2014 roku, który można sparafrazować “jestem dwujęzyczna, so kiss my ass”, sprawi, że te łamańce językowe staną się dla mnie mniej irytujące? I może brak mi tu empatii, bo moja czteroletnia siostrzenica też jest wielojęzyczna i radzi sobie z tym jak mistrz. Choć zdarzy jej się zastąpić trudną ksiĘŻniczkĘ, prostą princeską, to przynajmniej nie tworzy takich potworków jak “zapytać milion razy why?”.
        PS: Sam wpis, w którym autorka pisze o sobie raz w pierwszej, a raz w trzeciej osobie, był doświadczeniem literackim samym w sobie.

        • Krzysiek Ceran

          Nie wiem jakie znaczenie ma data publikacji wpisu. A co do tego czemu myślałem, że odesłanie do niego jakoś pomoże – chyba faktycznie liczyłem na odrobinę empatii. Pech.

        • Podejrzewam, że Krzysiek zalinkował moją notkę, by wyjaśnić, skąd się te “makaronizmy” biorą – wielu nowych słuchaczy interpretuje angielskie wtrącenia jako próbę usilnego bycia “cool” i w efekcie nadaje temu negatywne konotacje. Notka ma na celu wyjaśnić ich ewentualne wątpliwości i wytłumaczyć, że nie jest to podyktowane chęcią popisywania się, tylko lingwistycznym mętlikiem. Naprawdę podziwiam Twoją siostrzenicę, że w tak młodym wieku radzi sobie z wielojęzycznością. Trzymam kciuki, by z biegiem lat wciąż robiła to z równą łatwością 🙂

          Przykro mi, że mój sposób wypowiedzi budzi u Ciebie irytację, ale w gruncie rzeczy nie mam najmniejszego wpływu na Twój odbiór i Twoje odczucia. Staram się kontrolować, ale równie dobrze mogłabym próbować nie pisać lewą ręką – pewne rzeczy na tym etapie trudno jest już wykorzenić.

          Pozostaje mi więc mieć nadzieję, że przemożesz swoją irytację – jeśli oczywiście masz chęć – i dalej będziesz słuchał Myszmasza, skupiając się na innych elementach, które mamy do zaoferowania. Jeśli irytacja przewyższa chęci – trudno. Było nam miło Cię gościć 🙂