Myszmasz 2×02 – Ostatni Jedi jest dobry

15 komentarzy


W tym tygodniu dostajecie nadprogramowy odcinek poświęcony w całości nowym Gwiezdnym Wojnom. A jest o czym mówić, bo to film pełen wewnętrznych i intertekstualnych nawiązań, a próba wyłapania ich wszystkich zajęła nam… nie powiem ile, żeby nie straszyć, ale dłuuuugo. Pierwsze pół godziny jest bezspoilerowe, a potem hulaj dusza, piekła nieba, mówimy o wszystkim.

Zapraszamy do słuchania i jak zwykle czekamy na wasze komentarze i uwagi tu na stronie, pod adresem myszmaszpodcast@gmail.com albo na facebooku.


00:33:12 – Początek spoilerowego omówienia filmu

Tags: , , , ,

  • Dariusz Szołtys

    Nie było “I have bad feeling about it”!

  • Miałam to samo skojarzenie z żelazkolotem z Tytusa 🙂 I potwierdzam, że po drugim oglądaniu ten film jest lepszy, niż po pierwszym, jakoś się to wszystko łączy lepiej ze sobą i nie ma takiego rwania wątków.

    • Mateusz Augustyn

      Dziś chcę iść drugi raz, więc cieszy mnie twoja opinia.

  • Spodnie były z tego całego filmu naj naj najgorsze. (Płacze z frustracji.)

  • Mateusz Augustyn

    Bardzo, ale to bardzo podobał mi się ten film. Podoba mi się, że w filmie rzeczy nie dzieją się tak jak wydaje się z zapowiedzi, jak chcieli liczni fani (szczególnie pod względem motywu “szarych Jedi”). Szczególnie jestem pod wrażeniem kreacji postaci. Najbardziej Kylo Rena, następnie Luke’a, później Leię.

    Choć wątek Poego też niezwykle doceniam, gdyż bardzo ona rozwija świat Gwiezdnych Wojen. Podoba mi się pokazanie rebelii jako jakiejś organizacji w którym szalony bohater jest zagrożeniem niszczącym mający szansę powodzenia plan. Żałuję trochę, że cały wątek Finna i Rose służy tylko rozwinięciu wątku Poego. No prawie tylko, bo dochodzi tutaj jeszcze możliwość pokazania niesprawiedliwości społecznej dania pierścionka dziecku z końca filmu. Nowa postać Rose mi się podobała. Widzę, że jest mocno krytykowana, ale mi ogółem nowe postacie niezależnie jak długo są pokazywane się podobają. Holdo najbardziej ale BB-9E i Rose również. Podoba mi się że przynajmniej w tle są jacyś kosmici.

    CHOĆ NADAL IRYTUJE MNIE NADMIAR LUDZI W STAR WARS! (Nawet jakiś Thor, czy Strażnicy galaktyki są bardziej odważne jeśli chodzi o postacie niebędące ewidentnie ludźmi).

    Komentarze do waszych rozmów.
    1) Źli z podkrążonymi oczami? Może nie wysypiają się ze względu na wyrzuty sumienia?
    2) Nie sądziłem, że Luke umrze i nie sądzę by scena z Leią cokolwiek, by tutaj zmieniła, gdyż jak pojawia się dobry człowiek z mieczem świetlnym tam, gdzie jest zły człowiek z mieczem, to musi dojść do starcia na miecze świetlne. Dlatego w scenie z Leią przeszkadzało mi tylko, to że w filmie nie było wcześniejszej sceny, która by nas na to przygotowała np. majaki w których rozmawia z kimś, kto mówi by się ratowała i użyła mocy? Może nawet Kylo mówiący do niej przez moc, żeby jej użyła.
    3) Kocham to, że w tym epizodzie mieli czas pokazać zdobywanie pożywienia, naprawianie budynków, czyli trochę takie codzienne rzeczy.

    • Mateusz Augustyn

      Sądzę, że nie ma powodu bym pisał ponownie to samo, zamieszczę link do mojego komentarza, choć pewnie przez to nikt tego nie przeczyta.

      https://www.youtube.com/watch?v=OZ6BfdZJR3A&lc=UgygH-tMV4w_S-rT9yF4AaABAg

      • Ja idę słuchać, to przeczytam 🙂
        Mi się też film podobał, przy pierwszej bitwie płakałam ze wzruszenia rzewnymi łzami, to było tak absolutnie przepiękne! Potem trochę facepalmów było, owszem, ale im dalej w las – i im więcej interpretacji odnajduję, tak jak mówiliście w recenzji, że ten film się ciągle rozpakowuje, tym jest lepiej i więcej sensu to ma. Przeraźliwie się boję, co zrobią z kolejną częścią, szczególnie, że kocham Kylo Rena i wolałabym, żeby mu nie zrobili krzywdy, a tu pewnie Hux go zabije albo co. I mam taki problem, bo dotychczasowi przywódcy “tych złych” mieli zawsze jakiś plan na to swoje rządzenie, tzn. po prostu chcieli władzy i panowania nad galaktyką, a tu nagle supreme lider Kylo Ren – i czego on tak naprawdę chce? Czy on sam to wie? Czy pójdzie siłą rozpędu, skoro już ma pod sobą First Order to po prostu skorzysta i sobie porządzi? Tak mi tam motywacja tej postaci wydaje się bardzo bardzo wątpliwa – bo oprócz gniewu i żalu nic w jego życiu nie było samodzielne, tak mi się wydaje. Nie musiał podejmować własnych decyzji, tych najbardziej dalekosiężnych, tych dotyczących kierunku całego życia. Ktoś nim kierował, a teraz sam będzie musiał tę kuwetę ogarnąć. Pewnie będzie ciekawie, ale bojam się ogromnie też.

  • Revolution

    Zazwyczaj czytam recenzje po zobaczeniu filmu by skonfrontować z moją opinią i tutaj zgadzam się z ekipą myszmasz, podobał mi się film i wymaga kolejnego seansu dla ogarnięcia całości bo dużo się działo. Dostaliśmy coś czego SW potrzebowały.

    Celna wypowiedź czytelnika filmwebu i tutaj zacytuję.
    “…Problemem jest to, ze wielu ludzi idąc na SW ma już w głowie ułożony
    cały scenariusz danej części i gdy tylko coś się potoczy nie po ich
    myśli, albo nie daj boże zostanie dodane coś nowego do kanonu (jak nowe
    Force skills) to zaczynają wariować. Jak oglądałem starą trylogię gdy
    byłem dzieckiem to miałem w dupie czy coś jest kanonem czy nie po prostu
    cieszyłem oko tym co mi serwują. I właśnie w taki sposób powinno się
    oglądać GW…”

    Nie zadowolisz społeczności bo zawsze któraś połowa będzie płakać. Albo że zbyt klasyczne i powtarzalne albo że zbyt nowatorskie. Gdzie radość z oglądania?

    Szanuję opinię każdego ale mam też prawo odnieść się do nich.

    Recenzji pijanego ichaboda i tym razem “nikczemnej” Adamus (zaraz sprawdzę co to słowo oznacza) nie mam zamiaru oglądać, nie za to że są na nie ale za okropne miniaturki, negatywne tytuły i koncert życzeń przed co było słabiutkie bo okazało się że… Mikołaja tak naprawdę nie ma. Słuchając ich byłbym szczęśliwy jak Porg na ruszcie Chewiego. Zresztą takie jednoosobowe gadające głowy do mnie nie “przemawiają”. Zbyt sztucznie.

    Za to was uwielbiam i twórzcie dalej, pozdrawiam i Wesołych.

    • Każdy ma prawo słuchać takich opinii, jakie mu odpowiadają, niemniej miło byłoby, gdyby nasi kochani słuchacze nie zniżali się do określania naszych przyjaciół epitetami “pijany” czy “nikczemna”. Jeśli to trolling to cokolwiek niepotrzebny. Jeśli komentarze rozmyślne – cokolwiek niechciane.
      Bądźmy dla siebie kulturalni i mili nawet jak się nie zgadzamy, ok? <3

  • Maciejewsky

    Myszmasz wrócił. I bardzo dobrze, bo kończyły mi się podcasty do słuchania w trakcie pompowania bicków (#takisilnytakiwysportowany), a Myszmasz towarzyszy mi przy tych wszystkich kalistenicznych głupotach od dawien dawna.
    Ale ale, muszę się dojebać do terminu “statek”. Jeśli idzie o “TLJ” mieliśmy do czynienia z okrętami, nie jednostkami cywilnymi. Wiadomo, okręt statkiem jest (takoż samolot, tyle że powitrznym. Serio), ale w wypadku jednostek wojskowych mowa jednak o okrętach.
    No.

    • Racja. Mysz ostatnio przy tłumaczeniu “Wikingów” przypomniała sobie o różnicy między okrętem, a statkiem. Widać, że pod wpływem emocji dotyczących omawianego filmu zapomniałam tego rozróżnienia. Dzięki za przypomnienie 🙂

      • Maciejewsky

        Ależ najwięcej w tym zakresie zgrzeszył Krzysiek, więc mokre baty na gołe stopy należą się przede wszystkim jemu. 🙂

        • Przedstawię Twoją propozycję kary na następnym spotkaniu zarządu Myszmasza 😉

        • Krzysiek Ceran

          Spoko, przy epizodzie IX będę mówił o łódkach Ruchu Oporu.