Myszmasz 2×06 – Snowden – Joseph Gordon Levitt

20 komentarzy

W najnowszym odcinku Mysz i Kamil zachwalają film “Tamte dni, tamte noce”, a Krzysiek postanawia skontrować lekturę raczej rozczarowującego “Modyfikowanego węgla” najdziwniejszą francuską fantastyką, jaką miał pod ręką.
Na koniec omawiamy film “Snowden” z bardzo dobrą rolą Josepha Gordon-Levitta i dużo gorszym… wszystkim innym.

Zapraszamy do słuchania i jak zwykle czekamy na wasze komentarze i uwagi tu na stronie, pod adresem myszmaszpodcast@gmail.com albo na facebooku.


01:05 – Biuro pełne wampirów. Zapowiedzi i doniesienia
19:05 – Modyfikowany entuzjazm. “Altered Carbon” Richarda K. Morgana
26:30 – Oniryczny skok na główkę. “The Deep-Sea Diver’s Syndrome” Serge’a Brussolo
31:50 – Nigdy nie będzie takiego lata. Film “Tamte dni, tamte noce”
56:50 – Klub Filmowy Myszmasza: Joseph Gordon Levitt: “Snowden”

Tags: , ,

  • Konrad Murawski

    Kwestia płacy i nierówności jest prosta do wyjaśnienia bez uciekania się do rasizmu.
    https://soundcloud.com/zdrowy-rozsadek/16-pay-gap

    • Tak, tak. Jak się pominie jakikolwiek kontekst społeczno-kulturowy i rozważa wszystko tylko na modelach teoretycznych, to rzeczywiście wszystko jest proste do wyjaśnienia. Tyle że nie ma żadnego związku z rzeczywistością.

      • Konrad Murawski

        Czy to nie jest normalne, że bardziej znana aktorka zarabia więcej od tej mniej znanej?

        • Pomijasz zupełnie kwestię tego, że osoby, które decydują o zarobkach aktorów są też osobami, które dobierają gwiazdy do promowania. Od dziesięcioleci biali producenci promują białe gwiazdy, a potem ich popularność jest argumentem za tym, że należy im płacić więcej i ich promować. Nie widzisz pewnego zamkniętego koła?
          A to, że to nie jest takie proste widać też, kiedy spojrzy się na nierówności w płacach aktorów i aktorek. Widać dość jednoznacznie, że to nie tylko popularność koreluje z zarobkami.
          http://www.telegraph.co.uk/news/2017/08/22/hollywood-bollywood-gender-pay-gap-revealed-highest-paid-actress/

          • Konrad Murawski

            a ty pomijasz fakt, że czarnych w USA jest 10%

          • A kobiet jest ok. 50% i jest ten sam problem. Więc może jednak nie tu leży korelacja?

          • Konrad Murawski

            Na pokazach mody kobiety dostają 10 razy tyle co mężczyźni – też będziesz walczył o równość płac dla modelów i modelek???
            Jaka tam jest korelacja 😛

          • Tak, wyobraź sobie, że jeśli kobieta i mężczyzna wykonują tę samą pracę, to będę dalej uważał, że zasługują na tę samą płacę.

          • Konrad Murawski

            i właśnie dlatego nie prowadzisz żadnego biznesu bo się do tego nie nadajesz – chyba, że na kierownika zakładu w komunistycznym kraju, gdzie wszystkim rozdzielibyśmy po równo jak nakazał wujek Lenin 😉

          • gaja

            Masz bardzo naiwne wyobrażenia o komunie. “Po równo” to było hasło propagandowe, a nie instrukcja dla osób zarządzających przedsiębiorstwami. Porozmawiaj z ludźmi, to się dowiesz, jak traktowano pracowników bez legitymacji partii “jedynej słusznej”.
            Co do wynagrodzeń w branży filmowej, to cóż, tu akurat się zgadzam. Tam się płaci za twarz i nazwisko i nic tego nie zmieni. Chyba, że widzowie wreszcie zmądrzeją i nie będą chcieli oddawać ciężko zarobionych pieniędzy na kosmiczne honoraria dla celebrytów, znanych, owszem, ale często głównie ze swoich patologii.

          • Konrad Murawski

            “Porozmawiaj z ludźmi, to się dowiesz, jak traktowano pracowników”
            ja pamiętam jeszcze czasy poprzedniego systemu i wiem jak traktowano ludzi – leniwy i pracowity dostawali tyle samo

            “Chyba, że widzowie wreszcie zmądrzeją i nie będą chcieli oddawać ciężko zarobionych pieniędzy na kosmiczne honoraria dla celebrytów”
            widzowie płacą za bilet, a idą na film właśnie dzięki temu celebrycie, który zarabia kosmiczne pieniądze – usuń celebrytę, a film będzie klapą finansową

          • gaja

            Dostawali tyle samo – pensji. A co z nagrodami i awansami? Też wszyscy dostawali tak samo, także ci bez legitymacji partyjnej? Kto jej nie przyjął, ten pozostawał szeregowym pracownikiem niezależnie od tego, jak pracował. I oczywiście pensja też pozostawała na tym samym poziomie.
            Co do klap finansowych, to coraz częściej zaliczają je filmy ze znanymi nazwiskami w obsadzie. Tak niestety kończy się rozciąganie budżetu do absurdalnych sum w przeświadczeniu, że widzowie pobiegną tłumnie do kin nacieszyć oczy widokiem pani czy pana X. No cóż, niekoniecznie, bo jeśli chodzi tylko o to, wystarczy im internet i coraz lepsze apki do przyklejania buziek ulubieńców do dowolnie wybranych ciał wykonujących dowolnie wybrane czynności. A jeśli chcą jednak czegoś więcej, film musi poruszać interesujący ich temat i/albo być rzetelną ekranizacją popularnej książki czy komiksu. A co do usuwania celebrytów z filmu, to już się okazało, że także w tym biznesie nie ma osób niezastąpionych.

          • Konrad Murawski

            nie wypowiadaj się o czymś o czym nie masz pojęcia, legitymacja partyjna była potrzebna w czasach głębokiej komuny za Gomułki, za Gierka i Jaruzelskiego już nie

            “A co do usuwania celebrytów z filmu, to już się okazało, że także w tym biznesie nie ma osób niezastąpionych”
            poprzyj tą tezę konkretnymi przykładami

          • gaja

            Proszę bardzo: producenci “House of Cards” i “Wszystkich pieniędzy świata” nie chcieli zboka w obsadzie. Wcześniej niejaki Mel Gibson wypadł z obiegu za pijaństwo i obraźliwe zachowanie. Nie byli wyjątkami. Wśród aktorów filmowych może jest kilku artystów, reszta to zwykli rzemieślnicy. Jak nie spełniają norm, to im się mówi dziękuję i zatrudnia kogoś innego. Ale cóż, do ciebie nie trafi żaden argument w tym temacie, bo jak widać kult jednostki jest ci szczególnie bliski. Nazywasz zbrodniarza wujkiem i to wszystko wyjaśnia na samym wstępie, nawet jeśli jest tylko bardzo kiepskim żartem. Rzekomej tolerancji w PRL nie skomentuję, bo szkoda słów. Masz jakąś sielską wizję tamtych czasów, nie dociekam dlaczego, sam wiesz najlepiej.

          • Konrad Murawski

            mieszasz różne tematy – mówimy o pay gap, a ty wchodzisz w temat PR – aktor zarabia swoim nazwiskiem, ale jak to nazwisko połączy się z jakimś potępianym skandalem to przestaje zarabiać – niestety nie działa to na wszystkie skandale, np. wykorzystywanie seksualne małych dziewczynek jest ok i nie rzuca to nawet cienia na nazwisko Polańskiego

          • gaja

            W wielu zawodach opinia ma wpływ na stawkę, a pracownik może wylecieć na bruk, jeśli psuje wizerunek firmy. Dlaczego w przypadku celebrytów miałoby być inaczej? Zresztą nawet ci o nieposzlakowanej opinii tracą kontrakty z powodu zbyt wysokich żądań finansowych, tylko producent się tym nie chwali. Po prostu “zabija” postać, jeśli to serial, a do filmu zatrudnia kogoś tańszego. Co do Polańskiego, to nie wiem, ile bierze za film, ale chyba niewiele w porównaniu z kolegami po fachu, którzy mogą pracować w Stanach, więc wytwórniom opłaca się go zatrudniać. A że ludzie mają skłonność do wybielania osób, które przeszły tragedie, zawsze znajdzie zagorzałych obrońców. Będzie miał i pieniądze na filmy (chociaż niezbyt wielkie, jak na dzisiejsze normy), i publiczność (chociaż niezbyt liczną, o ile jakaś organizacja nie wpadnie na “genialny” pomysł urządzenia protestów pod kinami, bo wiadomo, jak to zadziała).

          • Konrad Murawski

            “W wielu zawodach opinia ma wpływ na stawkę, a pracownik może wylecieć na bruk, jeśli psuje wizerunek firmy”
            całkowicie się z tym zgadzam, zauważ jednak, że działa to także w drugą stronę, a pisząc to udowadniasz moją tezę o tym, że zarobki aktorów są uczciwe

            Aktor ze złym wizerunkiem nie zostanie zatrudniony, albo zatrudniony za małą stawkę, bo jego wizerunek będzie się odbijał na produkcie końcowym jakim jest film. Ale to działa też w drugą stronę – aktor z dobrym wizerunkiem dostanie dużą stawkę, bo jego wizerunek odbije się na filmie i podniesie sprzedaż.

          • gaja

            To się opłaca tylko do pewnego rozsądnego pułapu bo, jak napisałam wcześniej, współczesny widz idzie na film, nie na aktora, którego może oglądać za darmo i do upojenia w internecie, a nawet pogadać z nim, wymienić się zdjęciami kotów i umówić się na wspólny udział w imprezie charytatywnej. Film obejrzy sobie później na VOD. Chyba, że jest to coś, czego nie da rady oglądać na małym ekraniku, bez przejętej albo rzucającej złośliwe komentarze paczki przyjaciół. Stąd kasowe sukcesy dzieł o gadających niebieskich jaszczurkach z innej planety i samochodach zamieniających się w roboty. Czy kogoś tam obchodzą aktorzy? Niestety, czy to się komuś podoba, czy nie, kino teraz zmierza w tym kierunku i czasy, kiedy ludzie odwiedzali je tłumnie, żeby popatrzeć na idoli, dawno minęły. Zatem skąd te ogromne honoraria? Może po to, żeby aktor nie mówił za dużo o tym, co dzieje się poza planem. A tam, jak wiadomo, dzieje się bardzo źle.

          • Konrad Murawski

            “To się opłaca tylko do pewnego rozsądnego pułapu”
            poprzyj to twierdzenie dowodami

            “Czy kogoś tam obchodzą aktorzy? Niestety, czy to się komuś podoba, czy nie, kino teraz zmierza w tym kierunku i czasy, kiedy ludzie odwiedzali je tłumnie, żeby popatrzeć na idoli, dawno minęły. Zatem skąd te ogromne honoraria? Może po to, żeby aktor nie mówił za dużo o tym, co dzieje się poza planem. A tam, jak wiadomo, dzieje się bardzo źle.”
            cała twoja retoryka jest oparta na twoich upodobaniach lub ich braku oraz na teorii spiskowej, że aktorzy biorą łapówki za milczenie – lol

          • Niemota

            Czytam Twoje posty i stwierdzam: ale to jest męczydupienie internetowe. Wszystkie cechy podane na tacy. Że też chce się komuś dyskutować z tym co piszesz, a raczej dać się złapać. Brakuje tylko wezwań o przedstawienie dowodów, linków, opracować naukowych itp… ale to pewnie jest w innych postach gdzieś tam w sieci. Szacun stary. Kawał dobrej roboty odwalany po pracy dla relaksu. aaa i jest lol, komplecik.