Myszmasz 105 – W kosmosie nie ma krów

23 komentarze

Myszmasz-grafika-105

W tym tygodniu Kamil zaniemógł, ale na jego miejsce wskoczyła Aeth z bloga Wiedźma na Orbicie. Po szybkim przeglądzie tygodnia (m.in. Final Fantasy XIV) cała trójka wdała się w długą dyskusję na temat science-fiction bliskiego oraz dalekiego zasięgu oraz tego z jakimi pułapkami wiąże się każdy z tych gatunków.

Zapraszamy do słuchania i jak zwykle czekamy na wasze komentarze i uwagi tu na stronie, pod adresem myszmaszpodcast@gmail.com albo na facebooku.

POBIERZ ODCINEK

Audio clip: Adobe Flash Player (version 9 or above) is required to play this audio clip. Download the latest version here. You also need to have JavaScript enabled in your browser.

00:04:20 – Teraz już naprawdę ostatnia. No, najwyżej dziesięć kolejnych. Aeth o Final Fantasy XIV

00:17:07 – #notmydeadpool. O trailerze Deadpoola i o różnych odsłonach tej postaci

00:22:00 – I wanna do bad things with you. Mysz o swoim wampirzym konkursie na Avangardę i o wampirzych dziełach, które poznała przy jego tworzeniu.

00:29:56 – Lalki, genetyka i gender – dużo się dzieje ale nie wiadomo czemu“Kraina baśni” Paula McAuleya

00:47:08 – W kosmosie nie ma krów. Dyskusja o pułapkach science fiction bliskiego  i dalekiego zasięgu.

 

Tags: , , , , , , , , ,

  • MarvelMan

    Nie ma to jak zastanawiać się jak powstaje odcinek podcasty kiedy chyba pierwszy raz człowiek od zaplecza technicznego jest nieobecny :V

    • Ja tam byłem bardzo zainteresowany tym jak inni sobie wyobrażają ten proces 😀

      • MarvelMan

        Mogli się wysilić. Czekolada zalewająca pole zboża. Phi. Ja od zawsze stawiałem na nanoboty, voodo oraz marchewkę.

        • Nieźle, tylko nie mów w jakiej kolejności ich używać bo już nie będę miał żadnych sekretów produkcji.

  • Fan

    Kocham Was!!!

  • Dużo zdrowia, Kamil!
    Reszta też trochę jakby zachrypnięta, ale może to efekt miejsca nagrywania? Miło było usłyszeć Aeth.

    Khem, nie wiem czy już wspominałam, ale Guild Wars i Guild Wars 2 to MMO nastawione na fabułę, w które można grać zupełnie samemu. W dwójce na początku wymuszali współpracę przy finałowej walce, ale już to zmienili :).

    • Ja lekko chrypiałam cały tamten tydzień, a Ava to tylko pogorszyła. Możliwe, że to rzeczywiście bardziej kwestia miejsca nagrywania 🙂

  • FWG21

    Nienawidzę MMO 😀 Nie mam nic do ludzi ( a raczej do dzielenia świata z tak dużą ich liczbą) ale farmienie, formy zadań (zbierz 50 roślinek X i zabij 150 wilków), mechanika która w większości ssie no i mam to samo co Krzysiek jeśli chodzi o cooldowny + to jak wygląda walka. Ja wiem, że większość to światy fantasy ale po to wymyślono skuteczne i widowiskowe sztuki walki by nie trzeba było jako ataków robić obracania się z mieczem jak na karuzeli i innych idiotycznie wyglądających “ciosów”. Serio można zrobić walkę tak by wyglądała poważnie i widowiskowo. GW2 to mmo przy którym przesiedziałem chyba najdłużej jeśli nie liczyć czasu który tak jak Krzysiek zmarnowałem w edytorze postaci DCUO, a później nie przechodząc nawet 5 misji.

  • FWG21

    A tak odnośnie #notmydeadpool to w takim razie Krzysztofie który jest Twój ? Bo czytam sobie teraz deadpoola od początku i mimo jakiś tam poruszanych poważniejszych wątków jego originu czy wstydu do pokazywania się bez maski przed niektórymi osobami to Wade jest wciąż śmieszkiem. Wiadomo, że nie jest to poziom Daniela Waya który może być zabawny (gra bez niego byłaby kompletnym niewypałem) ale do filmu czy na jakąkolwiek dłuższą metę się nie nadaje bo jest po prostu głupi. W trailerze niezbyt widzę randomowy humor prowadzony przez Daniela, mamy chwilę powagi na początku, trochę scen akcji, parę gagów i tyle.Ot generyczny trailer. Ba! niema nawet Danielowych 3 głosów więc tak się zastanawiam czy jeszcze nie natknąłem się na jakiegoś poważniejszego deadpoola i czeka mnie to (bo mam zamiar przeczytać tak dużo jak tylko zdołam) czy może Ty Krzysztofie po prostu niezbyt przepadasz za tą postacią i nigdy ona nie będzie #yourdeadpool

    • Krzysiek Ceran

      W największym możliwym uproszczeniu, lubię Deadpoola pisanego przez ludzi pamiętających, że jest nie tylko postacią komediową, ale i tragiczną. Tak jak to zapamiętałem – a przyznaję, że dawno nie odświeżałem sobie starych numerów – to jest Deadpool pisany przez Kelly’ego, Niciezę, Simone i, ostatnio (3 lata temu = ostatnio…), Remendera.

      Jeszcze konkretniej, motywy, które lubię, to Deadpool eksplorujący swoje powiązania z Weapon X, jego relacja z Siryn, czy rola w Uncanny X-Force, gdzie przyjaźnił się z Evanem Sabahnurem i w kluczowym momencie pełnił rolę sumienia zespołu (co wiele mówi i o Deadpoolu, i o X-Force Remendera…)

      Aczkolwiek może coś jest w tym, że tak naprawdę nie przepadam za postacią, jeśli moim absolutnie ulubionym runem jest ten Gail Simone, gdzie Deadpool jest mocno nieobecny przez większość czasu.

      Anyhoo, wracając do upraszczania – śmieszki jak najbardziej, ale najważniejsze powinno być to, co pomiędzy smieszkami.

      • FWG21

        Dzięki za odpowiedź.

        Jeszcze tak wtrącę … Muszę przyznać, że jestem cholernie słabo obeznany jeśli chodzi o X-men i czuję się momentami nieźle zagubiony. Przy pierwszym spotkaniu z Siren:” znam Cię ? takie podobne wdzianko… nie, jednak nie” 😉
        Jakbyście kiedyś nie mieli tematu do rozmów to bardzo chętnie bym posłuchał co tak lubisz w X-men. Genralnie komiksowe postaci dość szybko mi podchodziły, a nawet jeśli z jakąś miałem problem to czytałem o niej tak długo aż ją polubiłem lub choćby zaakceptowałem i zrozumiałem jej rolę (tak, to o Tobie supermenie) natomiast od dzieciaka nie jestem w stanie załapać sympatii to X-men. Ani kreskówki, ani filmy… nic. Tak więc chętnie posłuchałbym co sprawia, że tak bardzo ich lubisz i jak dajesz radę się nie pogubić w ich natłoku

        • Krzysiek Ceran

          Wydaje mi się, że już kiedyś o tym mówiłem… Wyszukaj na stronie “X-Men”, może coś w opisach będzie brzmiało odpowiednio.

          • FWG21

            Nah, jeśli było w podcaście to znaczy,że słuchałem tego przynajmniej raz, a nie wykluczam,że niektóre odcinki więcej 😉 widocznie nie było tam łopatologicznego wyjaśnienia które zapadłoby mi w pamięć. Ogólnie to juz mój rok z Wami 🙂 w zeszłym roku, w sierpniu przesłuchałem 90% materiałów najpierw jadąc przez Alpy,a później siedząc we Włoszech! Serdeczne dzięki waszej trójce za tyle wspaniałych godzin ! … no ale już nie słodzę bo jakoś to wszystko dziwnie brzmi, a nie chcę być kojarzony jako natrętny groupie

          • Krzysiek Ceran

            No to w takim razie w ogromnym skrócie: lubię mutantów za przesłanie (nawet jeśli wykonanie często pozostawia wiele do życzenia), interakcje między postaciami i sam koncept superbohaterów którym świat nie ufa. Przy czym od razu zastrzegam, że lubię koncept zdecydowanie bardziej, niż większość prób realizacji – komiksy o mutantach to często straszny paździerz i trzeba się naszukać, by znaleźć naprawdę dobre historie.

            Co do niegubienia się – lata praktyki. Plus internet. A zresztą i tak wciąż się gubię, wciąż niektóre okresy historii grupy to dla mnie białe plamy, i wciąż dowiaduję się nowych rzeczy słuchając Rachel and Miles X-Plain the X-Men.

          • FWG21

            Dziękuję uprzejmie :>

      • MarvelMan

        Możemy założyć możliwość że sceny tragiczne są w filmie ale nie ma ich w trailerze.
        I w sumie są tam sceny które mogłyby być bardziej dramatyczne. Oczywiście jakby je rozwinąć.
        Widzimy np. Wadea przed eksperymentem ale tuż po nim (kiedy się nie udał) nie mamy nic.
        No i żona, w retrospekcjach jest, później nie ma. Tu też jest pole do popisu. Jednak- czy zostanie wykorzystane? Tu trzeba czekać na sam film

  • Megapodius

    Co do odcinka Futuramy o Star Treku: W powieści Johna Scalzi Redshirts mieli na statku specjalna mikrofalówkę do łatania dziur w fabule. A jeśli chodzi o główny temat odcinka. to myślę że nowa seria wydanictwa MAG-Artefakty może zawierać parę ciekawych książek od tego pasujących. Już wydali w tej serii np. Wszystkich na Zanzibarze Johna Brunnera, który w 1968 postanowił posiać straszliwie przeludnioną Ziemię w roku 2010 i obecnie dzinie w niej łaczą się dokładzie przewidziane rzeczy z pomysląmi które już wtedy były przestarzałe. Dla porównania kilka innych książek jaki już wydali dzieje sie jakieś parę tysięcy lat w przyszłości (np. Drugie odkrycie ludzkości C. Smitha). Tak tylko o tym pisze bo parę książek z Uczy Wyobraźni już się pojaiwało w poprzednich odcinkach.

  • Man on the Moon – najlepszy film Careya 🙂 😛 w ogóle świetny film. Aż wstyd, że tak dawno oglądany, a seans od lat nie powtórzony ;/
    Existenz – :D:D:D

  • Łojezu, Mysza, ale pierdolenie z tym przetrwaniem człowieka 😀 Od setek lat ludzie są coraz mniej przystosowani do przetrwania, bo są coraz bardziej uzależnieni od technologii i cywilizacji. Weź dowolnego mieszkańca Warszawy i każ mu przeżyć w dżungli samemu 😀 A potem urwij mu w tej dżungli kończynę i każ w ten sposób żyć. Nie będzie żył, zrobi dokładnie to co mówisz – położy się i wykrwawi.

    • Ponieważ nie pamiętam co konkretnie mówiłam w odcinku (a nie zamierzam go ponownie przesłuchiwać), trudno mi się odnieść do Twojego komentarza. Ale mam niejasne przeczucie, że gdyby wziąć… bo ja wiem szlachcica z XVII wieku, albo chłopa z XIV i upuścić go w dżungli to też mógłby mieć problemy. To kwestia umiejętności praktyczne vs wiedza ogólna. My czytaliśmy Robinsona Crusoe, porady skautów czy innych harcerzy, oglądaliśmy filmy przyrodnicze. Oni zabijali wszystko co się rusza i żyli z upraw (nie zbieractwa, a w dżungli uprawiać nie będziesz).
      Czy bez technologii byśmy się załamali? Na jakiś czasy, być może bardzo długi, pewnie tak. Ale ludzie są jak karaluchy – złego nic nie ruszy 😉

      • No to piszesz właśnie coś przeciwnego niż w podcaście, gdzie twierdziłaś, że ludzie są super hiper dostosowani do przetrwania, bardziej niż jakiekolwiek inne istoty ;]

        • (ażeby Cię dunder, sam tej tyrady chciałeś)

          Nie jest to nijak sprzeczne z tym, co mówiłam w podcaście. W komentarzu odnosiłam się do tego co napisałeś a propos ludzkiego uzależnienia od technologii – porównując współczesnego człowieka do chłopa z XIV wieku próbowałam jedynie przekazać, że każda epoka miała równie wiele wad jak i zalet; chłop będzie miał praktyczną przewagę nad współczesnym człowiekiem; współczesny człowiek nad chłopem – przewagę wiedzową.

          W podcaście mówiłam o -gatunkowej- przewadze człowieka, nie ważne czy współczesnego czy prehistorycznego. Gdy spojrzeć z punktu widzenia biologii i fizjologii, człowiek jest jedną z najbardziej wytrzymałych istot na Ziemi. Jest wszystkożerny i przystosował się do jedzenia wielu rzeczy, które dla innych gatunków potrafią być trujące. Człowiek jest w stanie przetrwać zarówno w bardzo wysokich jak i niskich temperaturach (jasne, nie ma futra, ale potrafi zapewnić sobie schronienie/ochronę przed tymi temperaturami, poza tym ma b. dobry system schładzania – lepszy na pewno niż zwierzęta, z których wiele może oddawać ciepło przez dyszenie, bo nie potrafią pocić się w takim stopniu jak człowiek). Człowiek ma okres rozrodczy trwający cały rok i to do dość późnego wieku (u kobiet krótszy, u mężczyzn właściwie nieograniczony), a do tego stosunkowo krótki okres trwania ciąży; co więcej ma społeczne uwarunkowania by wychowywać potomstwo wspólnie, jako grupa, przez co młode ma większe szanse na przetrwanie; co więcej, samce człowieka rzadko kiedy mają instynkt zabicia potomstwa poprzedniego partnera swojej kobiety (w przeciwieństwie do innych zwierząt).
          Dalej, porównując człowieka do innych stworzeń, ranny człowiek nie umrze “bo tak”, a wiele rannych zwierząt po prostu kładzie się i umiera. Przykładowo, prehistoryczny człowiek wcale nie był wybitnym myśliwym, ale był wytrwały – potrafił 3 dni iść za rannym zwierzęciem, bez wytchnienia i odpoczynku; zwierzę w końcu padało martwe, człowiek mógł się wówczas najeść; niosła go wytrwałość i upór. Drugim tak wytrwałym zwierzęciem w ściganiu i dobijaniu zwierzyny są wilki – stąd między innymi powód dla którego pies stał się towarzyszem człowieka na polowaniu.
          Weź też pod uwagę postęp medycyny – wynalezienie szczepionek, rozwój higieny i dezynfekcji (także np. podczas wojen), itp. – wszystko to zmniejszyło śmiertelność ludzi jako gatunku. Mamy niespotykanie długi czas życia i właściwie jedyny powód dla którego ludzie obecnie umierają (jeśli nie są chorzy) to wyczerpanie organizmu i brak umiejętności wytwarzania nowych, zdrowych komórek.

          Gdy weźmie się to wszystko pod uwagę, ludzie, jako gatunek, naprawdę są na szczycie “drabiny przetrwania”. I właśnie to miałam na myśli w podcaście. A nie uzależnienie współczesnego człowieka od “zdobyczy cywilizacyjnych”. Jasne, jeśli walnie Apokalipsa i zabraknie szczepionek, część ludzi wymrze. Ale część będzie odporna (albo zdobędzie tę odporność) i przetrwa. Z kolei wiedza o tym dlaczego mycie rąk/jedzenia jest istotne raczej sama z siebie nie przepadnie. I pod tym względem mamy przewagę nad chłopem z zamierzchłych czasów.