Myszmasz 108 – Batman z Missouri v. Superman from UNCLE

48 komentarzy

Myszmasz-grafika-108

W tym odcinku znalazło się stosunkowo niewiele tematów, ale za to zostały dogłębnie omówione. Mysz i Krzysiek biorą na tapetę “Zaginioną dziewczynę”, by porównać film z książką i szczegółowo o obu podyskutować. Następnie całą trójką rozmawiamy o filmie “Kryptonim U.N.C.L.E.”, ponownie – w przeciwieństwie do zeszłego tygodnia – rozkładając go na czynniki pierwsze i omawiając fabułę aż po sam finał.
Na koniec, nie wiedzieć czemu, rozmawiamy o Bondzie, bo o Bondzie zawsze warto rozmawiać.

Zapraszamy do słuchania i jak zwykle czekamy na wasze komentarze i uwagi tu na stronie, pod adresem myszmaszpodcast@gmail.com albo na facebooku.

POBIERZ ODCINEK

Audio clip: Adobe Flash Player (version 9 or above) is required to play this audio clip. Download the latest version here. You also need to have JavaScript enabled in your browser.

00:02:45 – Good Vibrations. Film “Love and Mercy”
00:18:00 – Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie? “Zaginiona dziewczyna” – powieść Gillian Flynn i film Davida Finchera [spojlery]

00:56:40 – Chór wujów. Film “Kryptonim U.N.C.L.E.”, raz jeszcze [spojlery]
01:20:05 – Wstrząśnięci i zmieszani. Dyskusja o przyszłości Jamesa Bonda

Tags: , , , ,

  • Tym razem żadnych literackich nowości, uff. Mój portfel jest bezpieczny ;). Więcej jak już przesłucham odcinek.

    • Krzysiek Ceran

      ? Od miesiąca żadnych książek nie omawialiśmy. A ostatnią w miarę świeżą nowością był chyba “Szczygieł” na początku lipca…

      • Dla mnie komiks to też literatura :).

        • Krzysiek Ceran

          A, no chyba, że tak. To z ciekawości, co ostatnio kupiłaś z podcastowego polecenia?

          • „Avengers: Świat Avengers”, a teraz zbieram się do kupna Lucyfera :).

          • Krzysiek Ceran

            O, i jak Ci ci Avengers podeszli?

          • Całkiem całkiem, ale czułam się lekko zagubiona na ostatnich stronach, w indywidualnych historiach postaci. Może po drugim tomie będzie lepiej, jak ich lepiej poznam.

  • Megapodius

    Jeśli chodzi o filmy o Bondzie kręcone jako filmy historyczne to kilka lat temu Jean Dujardin wystąpil w dwóch filmach o agencie OSS 117 dziejących się w latach 50.i 60., tlye że w założeniu to mialy być komedie

    • Krzysiek Ceran

      Widziałem fragmenty jednego z nich, nie wyglądało to szczególnie dobrze. Ale może to kwestia braku kontekstu.

      • Megapodius

        Myślę, że z kontekstem te filmy wyglądają nie tyle źle co raczej dziwnie W każdym razie bez nich nie powstałby Artysta

  • No dobrze, przesłuchałam :).
    Niestety, nie zgadzam się z Myszą w kwestii Bonda. Mi się grzebanie w przeszłości i uczłowieczanie 007 bardzo podoba, być może dlatego że czytałam książki, w których Bond ma przeszłość i uczucia (“Żyje się tylko dwa razy” zaczyna się od 007 z depresją po stracie ukochanej, obserwującego mrówki. Nie pamiętam z książki nic więcej, ale ta scena została). W filmach zaczęli to robić w Goldeneye, potem niestety przestali, więc kiedy znowu zaczęli z Craigiem byłam bardzo szczęśliwym widzem.

    PS. W tym odcinku jakoś mało Kamila, czy został zagadany?

    • Byłem trochę śnięty, głodny i zmęczony. Po prostu miałem akurat gorszy dzień więc się szczególnie nie próbowałem wcisnąć do rozmowy 🙂

      • Podejrzewałam pacyfikowanie sąsiada albo przesłuchiwanie podszywającego się pod sójkę dzięcioła ;).

    • Widzisz, ale dla mnie “przeszłość” Bonda w Goldeneye to tylko pretekst by mieć ciekawego “złego”. A w Skyfall chodziło bardziej o biedne, smutne, osierocone, traumatyczne dzieciństwo biednego, smutnego, osieroconego Jamesa. Podobno wątki z przeszłości Bonda ze Skyfall mają się wpleść w postać Waltza w Spectre – jeśli zrobią to sensownie i umiejętnie, odszczekam swoje wątpliwości. Choć nadal jestem zdania, że Bondy -nie powinny- zachowywać ciągłości fabularne z filmu na film. Ergo już z marszu jestem przeciwna, by wątek Waltza nawiązywał w jakikolwiek sposób do Skyfall.
      Ale może jestem starą zrzędą, która tęskni za lekko niepoważnym Bondem z lat 90. 😉

      • Krzysiek Ceran

        Ciągłość fabularną masz już przez pana White’a – debiut w Casino, przesłuchanie w Quantum, teraz powrót w Skyfall. Zresztą postaci poboczne przewijające się przez parę filmów były już wcześniej.

        Nie mówiąc już o takich detalach, jak kwestia Bonda będącego wdowcem, mniej lub bardziej subtelnie wracająca w filmach Moore’a i Daltona.

        • Ale toć w odcinku wspominałam, że ciągłość fabularną uznaję za jedną z największych wad Quantum of Solace (i pośrednio Casino Royale).

          Co do postaci pobocznych – typu Felix ze starych Bondów – czy wątku owdowienia Bonda zauważ, że rzadko się w te kwestie zagłębiamy. Owszem, Bond bywa czasem markotny, bo zabili mu żonę, ale rzadko kiedy jest to wykorzystane jako główna oś/twist fabuły. I choć był film, gdzie Felix odkrywał istotną rolę (Bond chciał się bodajże mścić za wyrządzone mu krzywdy), był to jeden z gorszych Bondów.
          IMHO, Bond can get personal, but not sentimental. A grzebanie w przeszłości Bonda – zwłaszcza dzieciństwie – uważam za… no, może nie sentymentalne, ale na pewno niepotrzebne,

          Kurczę, to już prędzej bym chciała zobaczyć jak Bond się zachowywał za czasów Eton i późniejszej edukacji, a nie jakie to miał smutne, traumatyczne dzieciństwo.

      • A może ja jestem malkontentką, która kocha mrok, angst i jak bohater cierpi ;). Lubię tego straumatyzowanego Bonda i poważne spojrzenie na niego. To że źle zniósł wyrzucenie kolegi do śmieci.
        Ale mnie niepoważne Bondy (końcówka Moore’a i Brosnana) doprowadzają do zgrzytania zębami. Lubię tylko “Żyj i pozwól umrzeć” i tylko ze względu na Nowy Orlean.

        • No tośmy się dobrały. I raczej się nie dogadamy, bo choć niekoniecznie jestem fanką niepoważnych Bondów Moore’a, ubóstwiam Bondy Brosnana. Wiele lat zajęło mi też polubienie nieco poważniejszych Bondów Daltona, bo ich klimat początkowo mocno mnie odstręczał.
          I ja rozumiem, że zaletą(?) Bonda jest to, że potrafi się zmieniać z duchem czasów i że współcześnie mamy modę na real, gritty spy drama a’la Jason Bourne. I ideologicznie rozumiem chęć zagłębienia się w przeszłość postaci. Ale bardzo mocno tkwi mi w głowie casus Hannibala i tego, że pewnych postaci -nie należy- tłumaczyć, bo cokolwiek pokażemy, nigdy nie będzie -tak dobre- jak to, co pozostałej niedomówione.
          Also: pozytywne reakcje na nieco oldschoolowe Mission Impossible: Rogue Nation i bardzo olschoolowe Man from UNCLE każą mi myśleć, że ludzie mają, być może, nieco dosyć gritty klimatu – że chcą właśnie powrotu nieco lżejszego tonu.
          Ale mówię: jestę stara zrzęda 😉

          • Możemy założyć kącik starych zrzęd im. Kłapouchego :D.
            Uwielbiam dwa pierwsze Bondy z Brosnanem, nie lubię “Świat to za mało”, ostatniego wolę nie pamiętać. Ale Moore się dla mnie skończył na “Żyj i pozwól umrzeć”.
            Co do Hannibala masz rację, ale z Bondem jest trochę inna sprawa. Kanon, czyli opowiadania/powieści mamy od pięćdziesięciu lat, a w nich przeszłości 007 jest sporo. Poza tym w filmach były sugestie, dość niespójne, więc rozumiem, że chcą je uporządkować (Szkot, sierota, bogaty z domu).
            Z Jasonem Bourne’em mam straszny problem, bo on jest tak daleko
            literackiego pierwowzoru i filmowego, że została mu tylko amnezja i
            mikrofilm. I najbardziej lubię ostatni film z serii, który już nie
            udaje, że ma z Bourne’em Ludluma coś wspólnego.
            Gritty klimat pewnie zostanie aż Craig złoży broń, ale sądzę że kolejne Bondy będą już lżejsze. Oby tylko nie zamieniły się znowu w teledyski reklamowe z pretekstową fabułą.

          • Krzysiek Ceran

            Ciekawe, że nie lubisz “Świat to za mało” – to jedyny Bond z Brosnanem (no, może “drugi po “Goldeneye” – kwestia sporna), który próbował być poważny i zagłębiać się w postaci. Nie w Bonda, ale Elektra King i M miały głębszy rys charakterologiczny, niż to drzewiej w Bondach bywało…

            To oczywiście również jedyny Bond z Brosnanem z nadmuchiwaną kurtką chroniącą przed lawinami, więc to nie jest tak, że ta powaga była przestrzegana przez cały film… No i miał też Denise Richards, laboga.

          • Liczyłabym go jako drugi, Goldeneye było pierwsze. Doceniam “Świat to za mało”, podoba mi się co robią z M i Electrą, ale nie lubię go oglądać, co ja poradzę? Coś mnie w nim strasznie drażni.

    • Megapodius

      Przeszłość Bonda próbowano też pokazać w przewie między Daltonem a Brosnanem. Efekt końcowy był właśnie taki:

      https://www.youtube.com/watch?v=AoWexi-DWFQ

      • Krzysiek Ceran

        E, w błąd wprowadzasz. Bohaterem tej kreskówki nie jest James Bond, tylko jego bratanek.

        Swoją drogą, propsy za ewolucje na nartach, po tym można poznać prawdziwego Bonda.

        Minus z kolei za przeciwników, wyglądających jakby urwali się z “Kapitana Planety”.

  • Elka

    Aż dziwne, że nikt nie zapytał jakie żarcie pan przyniósł… i czy było dobre 😉

    • Kurczaka z czosnkiem (Tori Yasay), kurczaka teriyaki i makaron udon z jajkiem z restauracji Red Sun. Było dobre 🙂

      • Elka

        Sama się prosiłam a teraz jestem głodna 🙂 Cieszę się że smakowało.

  • hahahahahhahaha 😉 jaka ta kobietka jest fajna jak mówi po angielsku.. 😉 i weź tu się kurwa dziw, że się z Nas nabijają za granicą…. 😉 koleżanko: jak tam Twój kompleks ściśle związany z akcentem? 😀 no gleba w chuj…… 😀 bołt ent bołt? oh rly? :DDDD hahahaha – najśmieszniejszy Podcast w necie – bez kitu 😀

    • Dzięki za Twój wartościowy komentarz. Serio. Przez moment sam się zastanawiałem czy nie zwrócić uwagi Myszy, że zaczęła używać więcej angielskiego. Ale jeśli dzięki temu odsiewamy ludzi takich jak Ty, to może jednak nie ma problemu.

      Sporo ludzi nas o to grzecznie pytało i zawsze staraliśmy się grzecznie odpowiadać. Ale skoro tak się zafiksowałeś na tym kto się z nas nabija za granicą to wyobraź sobie, że za granicą, a nawet na całym świecie, pośród dorosłych ludzi, dwujęzyczność postrzegana jest jako zaleta, nie powód do kompleksów. I czym innym jest zastanawianie się co sobie o nas myślą na świecie jak nie objawem jakiegoś głębokiego kompleksu niższości? (a co do tego jakie Mysz powinna mieć kompleksy na punkcie akcentu możesz ot choćby spytać Jymna Magona, z którym ostatnio przeprowadzała wywiad).

      Brawo, jesteś autorem najbardziej dziecinnego komentarza na tym blogu. You’ve made my day. Chętnie posłucham więcej Twojej twórczości. Chętnie nawet pomogę – ja jestem gruby, Krzysiek lubi czytać dla przyjemności. Fill your boots, lad.

      • Weź już k*rwa przestań ryczeć ;d się naprodukowałeś jak stara Kapitkowska a i tak to nic nie zmienia 😀 o mój bosze 😀 bosze… nawet nie wiem co powiedzieć po tym wszystkim…. może.. przestań być hipster-seksualnym gejem i zaoszczędź ludziom żenady i wykasuj się z Podcastowego światka ? pojęcia nie mam… a grzecznie odpowiadać to możesz swojej mamie ;d
        ja jebie.. pełne kompro w Polskim PodCast-pół-światku ;D nie płacz. ja żartowałem. mów sobie dalej po angielsku… w końcu ktoś się trafi, kto przyjmie to mniej pobłażliwie niż ja. 😀 na szczęście nie dałem rady wysłuchać Waszego Podcastu do końca.. 😉 może jeszcze będą ze mnie ludzie.. może nie 😀 kto to wie.. łan łej or anader – macie więcej komci po Podcastem niż przewidzieliście… woohooo :d tylko się nie upijcie k*rwa z tego całego świętowania 😀

        • Ooo, cały dzień i najlepsze co przyszło Ci do głowy to spróbować wmówić sobie, że mi strasznie pojechałeś? I nazwać mnie gejem, tak jakby to miała być dla mnie obelga? Tsk tsk.

          • Moja mama się pyta o co tam chodzi. Mówię o co tam chodzi. Mówię weź pigułkę – zobaczysz. nie cały dzień. po prostu rano było mi Was szkoda… a teraz już nie bardzo ;D a TO, że nazywam Cię gejem. to powinieneś odebrać jako komplement w Twojej sytuacji… tak tylko mówię 😀

          • No, moja sytuacja jest dramatyczna. Nie wiem po co wstaję z łóżka.

          • tylko, że wiesz.. Twoja sytuacja obchodzi absolutnie nikogo. ale jak wstajesz z łóżka to OK. witaj w klubie. nie chce mi się. się przejąłeś jak ch*j wie za co. spoko. sorry. nie chce mi się trochę. zmęczyłeś mnie. Wygrałeś. ja przegrywam. bo mi się w ch*j nie chce 😀 to ja jestem tym dałnem co narobił hałasu bez powodu 😀 weź sobie dopisz do achievmentów czy coś 😉 powiedz swojej dziewczynie, że mi dojebałeś… czy cokolwiek :d będziecie musieli sobie stworzyć oddzielnego fan-pejdża na fejsbułce z tej okazji 😀 ok. Wasze prawo. ja chyba za stary jestem na takie gadżety.. 😀 eniłej: dobrze widzieć, że Polaczki dalej som Polaczkami. nic się nie zmienia 😀 hahha :d jakie te interakcje są zajefajne – bez kotła. 😀 hahhahahah :d a to cały czas jest śmieszne.. chociaż jak spojrzeć na Ciebie – nie powinno być 😀

          • Dobrze powiedziane. Wzniosłeś język polski na wyżyny i sam nie byłbym w stanie, ani nie śmiałbym, powiedzieć tego lepiej.

          • Ty się k*rwa nie poddajesz co? 😀 hehehehehhe 😀 najs. szacun chociaż za to 😀 pjona człoweniu 😀 bez kitu :DD rozjebałeś mnie właśnie 😀

          • Lubię mieć ostatnie słowo.
            .
            .
            .
            Słowo.

          • hahahahahhaa :DDD no i spoko. możesz je mieć i masz prawo. 🙂 w pełni to rozumiem 😀 hahhahaha 😀 to jest piękne 😀 nie wiem o co chodzi, ale aż bym Cię przytulił 😀

          • Tulaj mnie czule. Życie jest za krótkie by nie kochać ludzi których życie stawia na naszej drodze.

          • mam pjosenkę dla Ciebie nawet z tej okazji….. ——> https://www.youtube.com/watch?v=XcQdJyo1B-8&index=25&list=RDMM1a7bCYupQTQ
            :DDDDD

      • Lecimy w miasto – wytępić pajaców.
        Tak to ja usunąłem krzyż spod Pałacu 😀

    • Krzysiek Ceran

      Lajkowanie własnych komentarzy to jest dopiero obciach za granicą…

      • A to tylko jedna z moich umiejętności 😀 how fucked up is that :d poza tym ja nawet nie mam fejsbuka więc nawet nie wiem z kim Twoja mama śpi aktualnie 😀 ale może powinna zmienić portal 😀

      • No nic kochani. Mamy nowo zatrudnionych strip-teaserów… ;> już niedługo… 😀 DJ Kaczy… 😀

  • Karol Beznazwy

    Witajcie towarzysze podcastowi,

    mam dla was odpowiedź na pytanie dlaczego Alicia VIkander jest taka bez emocji i średnio jej idzie granie emocjonalnych postaci. Polecam wam obczaić jej szwedzkie filmy z czasów kiedy nie była jeszcze wielką gwiazdą. Mam na myśli “Till det som är vackert”( nie ma on polskiego tytułu, bo wcale nie był u nas wydany) oraz “Hotel”. Za reżyserię obu odpowiada Lisa Langseth i w obu pani Vikander gra niestabilne psychicznie osoby, które właśnie emocji zbyt wiele nie pokazują. Właśnie tam pani Vikander pokazała się z najlepszej strony, a że Hollywood daje jej do grania głównie popierdółki typu “Siódmy syn” czy właśnie “Kryptonim UNCLE” to już inna sprawa.

    Pozdrawiam

    • Krzysiek Ceran

      Nie rozumiem. Odpowiedzią na pytanie, czemu średnio jej idzie granie emocji, są filmy w których nie gra emocji?

      Przy okazji nadmienię, że źle się wyraziłem w odcinku – Vikander była bardzo dobra w “Ex Machinie”, nie “drewniana”, jak to niefortunnie ująłem, tylko wycofana, bo takie były wymogi roli.

      • Karol Beznazwy

        Rozumiem. W Ex_Machinie miałą taka być i w tych troszkę starszych szwedzkich filmach także(które są swoją drogą typowym europejskim ambitnym kinem i nie mają nic wspólnego z tym, w czym gra ona dzisiaj w Hollywood).

        No i może trochę żle się wyraziłem. Szczerze tak średnio wiem dokąd chciałem wyprowadzić mój wniosek, który łączy dzisiejsze problemy z graniem emocjonalnych postaci i dawniejsze upodobanie do ról osób chorych psychicznie.

        Na pewno jest w tym jakaś metoda, ale nie wiem jaka.

  • Możemy się bawić – napierando… Chociaż z drugiej strony – mogę sobie pójść ze strony, co i tak prędzej czy później zrobię… :DDD więc: 0 angażacji 😀 Radom!!! Jadom!!!! 😀